Referendum w JSW. Górnicy decydują o przyszłości spółki
Czwartek, 12 lutego, 2.00 w nocy. Pod bramami kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej zaczyna się referendum, które dla wielu pracowników może oznaczać realne uderzenie po kieszeni. Górnicy oraz pozostali pracownicy JSW głosują, czy zgadzają się na program naprawczy zakładający ograniczenie części świadczeń i „zaciśnięcie pasa”. Głosowanie potrwa do piątku, do godziny 3.00 nad ranem.
Stawka jest wysoka. Od decyzji około 20 tysięcy osób zależy nie tylko wysokość ich wynagrodzeń i dodatków, ale – jak przekonuje zarząd – także przyszłość całej spółki.
Nasz reporter - Dariusz Brombosz był na miejscu od pierwszych minut głosowania. Rozmawiał z górnikami schodzącymi z nocnej zmiany i tymi, którzy dopiero szykowali się do pracy. Wielu z nich nie chciało wypowiadać się pod nazwiskiem. Widać było ostrożność, a czasem zwykłą nieufność.
– To nie jest anonimowe, także nie idzie tak powiedzieć. Co ja mam powiedzieć? – ucina krótko jeden z pracowników KWK Pniówek. – Niby tajne, a nie tajne.
Inni mówią wprost o rozgoryczeniu.
– Mamy nieudolny rząd i nieudolny zarząd. Przewalili kasę, a teraz chcą z nas ściągać. Tyle w temacie – słyszymy przed bramą.
Nie brakuje też obcokrajowców. Jeden z pracowników z Ukrainy przyznaje, że niewiele wie o całej sprawie. – Ja nie wiem, co to za referendum. Pracuję, robię swoje – mówi.
Część osób w ogóle nie chce rozmawiać. Krótkie „nie interesuje mnie”, „nie wypowiadam się”, „to między nami” powtarza się często.
Ale są i tacy, którzy widzą w referendum ostatnią szansę.
– Da się uratować kopalnie, bo to są miejsca pracy. Trzeba coś zrobić – mówi pracownik firmy zewnętrznej. – Każdy smutny, ale może jakoś się uda – dodaje kobieta pracująca w zakładzie.
Na twarzach wielu górników widać zmęczenie i napięcie. – Nastroje? Różne. Każdy ma swoje zdanie – słyszymy raz po raz. – Ale lekko nie jest.
O co chodzi w referendum JSW?
Referendum zostało zorganizowane na wniosek reprezentatywnych związków zawodowych, które wspólnie z zarządem wypracowały projekt porozumienia naprawczego. Dokument zakłada czasowe zawieszenie lub ograniczenie części świadczeń pracowniczych.
Wśród najważniejszych zmian są m.in.:
- zawieszenie 14. pensji za 2026 rok,
- przesunięcie wypłaty 14. pensji za 2025 rok na 2027 rok,
- wypłata nagrody barbórkowej w ratach,
- zawieszenie deputatu węglowego i innych dodatków.
Porozumienie ma obowiązywać przez 23 miesiące – od lutego 2026 do końca 2027 roku. Jeśli sytuacja finansowa JSW się poprawi, zawieszone świadczenia miałyby zostać przywrócone.
Zarząd przekonuje, że bez oszczędności spółce grożą poważne problemy z płynnością. – Przychody nie pokrywają kosztów działalności – informują władze firmy. Celem jest pozyskanie zewnętrznego finansowania i utrzymanie miejsc pracy.
Związkowcy mówią wprost o „trudnym kompromisie”, ale podkreślają, że pierwotne propozycje cięć były jeszcze ostrzejsze.
Obawy o jawność
Kontrowersje budzi też sposób głosowania. Referendum odbywa się elektronicznie – przy użyciu kart pracowniczych. Część górników obawia się, czy ich wybór rzeczywiście pozostanie anonimowy.
Spółka zapewnia, że system nie zapisuje danych personalnych, a jedynie fakt oddania głosu i odpowiedź „tak” lub „nie”. Mimo to wśród pracowników czuć dystans. Wielu woli milczeć.
Jedno jest pewne – dawno pod kopalnianymi bramami nie było tylu ciężkich, „grobowych” min. Dla jednych to konieczna ofiara, by ratować firmę. Dla innych – rachunek za błędy zarządzania.
Wyniki głosowania poznamy po zakończeniu referendum, 13 lutego nad ranem.