Spis treści
Protest górników w Katowicach
Stolica województwa śląskiego stała się areną manifestacji zorganizowanej przez osoby związane z branżą wydobywczą. Pod siedzibą regionalnego oddziału Ministerstwa Energii pojawili się pracownicy kopalń ze Śląska oraz reprezentanci z rejonu Bełchatowa. Oprócz nich solidarność ze strajkującymi wyrazili również zatrudnieni w przemyśle hutniczym.
Pikietujący przynieśli ze sobą różnego rodzaju transparenty oraz flagi. Pod gmachem rozlega się wycie syren, a także stanowcze okrzyki, w których uczestnicy domagają się zabezpieczenia dalszego funkcjonowania kopalń na terenie kraju.
Manifestacja ma na celu zablokowanie procesu zamykania obiektów wydobywczych, a zebrani otwarcie wyrażają swój sprzeciw wobec planowanej transformacji sektora oraz wprowadzaniu zasad Zielonego Ładu. Oprócz tego jednym z głównych żądań jest natychmiastowe zatrzymanie procederu sprowadzania surowca z zagranicy do Polski.
"Moglibyśmy fedrować przez sto lat"
Jeden z głównych wątków podnoszonych w czasie demonstracji dotyczy zamiaru zamknięcia zakładów wydobywczych Sośnica oraz Bolesław Śmiały.
– Jeśli chodzi o likwidację kopalń Bolesław Śmiały i Sośnica, to są to dwie kopalnie, które posiadają ogromne złoża węgla. Tych złóż mamy jeszcze tyle, że moglibyśmy fedrować przez sto lat – oceniła biorąca udział w proteście.
Jak przekonuje demonstrantka, obecne plany władz budzą duże wątpliwości z uwagi na wciąż ogromne ilości węgla ukryte pod ziemią.
– Rząd polski poszedł po bandzie – podsumowuje kobieta.
W trakcie pikiety zwrócono również uwagę na fakt, że zatrudnienie w przemyśle węglowym to nie tylko mężczyźni pracujący pod ziemią. Inna manifestantka przypomniała o tym, że w sektorze tym funkcjonuje sporo kobiet.
– Trochę się chyba zapomina o kobietach pracujących na kopalni. Bardzo się o nich zapomina. One również mają ogromny wkład w pracę kopalni, bo to, co wychodzi z dołu, musi później zostać przetworzone i uzdatnione – oznajmiła zgromadzonym.
Uczestniczka przypomniała również, że ich rola w przemyśle wydobywczym jest bardzo ważna, a bez ich trudu, normalne funkcjonowanie poszczególnych kopalń nie miałoby szans powodzenia.
– My również zajmujemy się tym węglem – podkreśliła dobitnie.
"Chcą zniszczyć przemysł górniczy"
Przedstawiciele branży uważają, że toczący się protest nie dotyczy jedynie wybranych punktów, ale dotyka on istnienia całego polskiego sektora wydobywczego.
– Chcą zniszczyć przemysł górniczy, a nie o to chodzi. Czego bym oczekiwała? Żebyśmy przetrwali – zaznaczyła kolejna z osób zebranych przed urzędem.
Do Katowic zjechali także zatrudnieni z zagłębia bełchatowskiego, aby nie tylko wesprzeć postulaty środowiska górniczego, lecz również nagłośnić kłopoty w ich miejscu zamieszkania. Ich sprzeciw ukierunkowany jest również na widmo utraty tysięcy wakatów w szeroko pojętej energetyce.
Strajkujący gwarantują, że nie ustąpią w dalszych zmaganiach o realizację swoich założeń. Zgromadzeni na pikiecie nie powstrzymywali się od formułowania twardych deklaracji, dotyczących ich działań na arenie politycznej, podkreślając jednocześnie głośno swoją dezaprobatę wobec aktualnych decyzji podejmowanych przez rządzących.
Perspektywa funkcjonowania sektora wydobywczego jest powiązana w głównej mierze z kwestiami utrzymania się setek osób oraz funkcjonowaniem regionalnych przedsiębiorstw, które są uzależnione od istnienia kopalń w danych aglomeracjach.
Tak przebiegał protest górników w Katowicach: