Makabryczne odkrycie przy ulicy Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach nabiera nowego wymiaru. W poniedziałek, 2 listopada, podczas porządkowania terenu po rozbiórce starego blaszanego baraku odnaleziono ludzkie szczątki. Ciało znajdowało się w tak zaawansowanym stanie rozkładu, że policjanci nie byli w stanie określić nawet płci zmarłej osoby.
Teraz nowe szczegóły ujawnia Urząd Miejski w Czechowicach-Dziedzicach. Okazuje się, że barak mógł stać w tym miejscu nawet kilkanaście lat. Samorząd zdecydował o jego rozbiórce, ponieważ obiekt szpecił teren. Pojawiały się również informacje, że mogły przebywać w nim osoby w kryzysie bezdomności.
Stary barak stał tam od kilkunastu lat. Urzędnicy zdecydowali o rozbiórce
Blaszana konstrukcja przy ulicy Narutowicza 4 od dawna była elementem krajobrazu tej części Czechowic-Dziedzic. Jej dokładny wiek nie jest znany, jednak według przedstawicieli samorządu mogła znajdować się na działce od kilkunastu lat.
– Był to blaszany obiekt gospodarczy znajdujący się na terenie należącym do gminy Czechowice-Dziedzice. Ze względu na potrzebę uporządkowania nieruchomości podjęto decyzję o rozbiórce – przekazał w rozmowie z ESKĄ Ariel Brończyk z Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach.
Jak wyjaśnia, decyzja o usunięciu konstrukcji była podyktowana przede wszystkim koniecznością uporządkowania działki. Samorząd nie planował w tym miejscu żadnych szczególnych prac poza rozbiórką obiektu i uprzątnięciem terenu.
– Podjęliśmy decyzję o rozbiórce tego obiektu, ponieważ burzył estetykę działki. Chodziło o to, żeby uporządkować teren – tłumaczy przedstawiciel urzędu.
Nikt nie spodziewał się jednak, że podczas prowadzonych prac dojdzie do tak makabrycznego odkrycia.
W baraku mogli przebywać bezdomni. Urząd ujawnia, dlaczego budynek budził obawy
Okazuje się, że opuszczona konstrukcja mogła być wykorzystywana jako prowizoryczne schronienie przez osoby niemające własnego dachu nad głową.
Do urzędu docierały wcześniej sygnały wskazujące na taką możliwość. Zbliżający się sezon zimowy był dodatkowym powodem, by zwrócić uwagę na opuszczony obiekt.
– Tego rodzaju obiekty mogą być wykorzystywane jako prowizoryczne schronienia przez osoby w kryzysie bezdomności. Dlatego przed sezonem zimowym podejmowane są działania zmierzające do ich usuwania i porządkowania terenu. Jednocześnie gmina zapewnia osobom w kryzysie bezdomności możliwość skorzystania z miejsc w noclegowni – wyjaśnia Ariel Brończyk.
Samorząd zdecydował więc o usunięciu starego baraku. Rozbiórka miała zakończyć problem niszczejącej konstrukcji i poprawić wygląd działki. Tymczasem to właśnie podczas tych prac natrafiono na ludzkie szczątki.
Makabrycznego odkrycia dokonano dopiero po usunięciu baraku!
Jednym z najbardziej zaskakujących szczegółów jest moment odnalezienia zwłok. Jak przekazał przedstawiciel urzędu, szczątków nie ujawniono podczas demontażu ścian czy dachu.
Ciało odnaleziono dopiero wtedy, gdy blaszana konstrukcja została już usunięta, a na miejscu pozostała podłoga i zalegające na niej zanieczyszczenia.
– Zwłoki zostały odnalezione, kiedy barak był już usunięty. Została tylko podłoga z zanieczyszczeniami – relacjonuje Ariel Brończyk.
Urzędnik odniósł się również do zdjęć przedstawiających miejsce odkrycia. Zaznaczył, że widoczny na nich gruz znajdował się na działce już wcześniej.
Na razie nie wiadomo, jak długo ciało znajdowało się w tym miejscu ani w jakich okolicznościach doszło do śmierci.
Nieoficjalnie: odnalezione szczątki mogą należeć do kobiety. Policja bada DNA
Makabryczne znalezisko natychmiast przywołało sprawę zaginięcia Karoliny Wróbel. 24-letnia mieszkanka Czechowic-Dziedzic zniknęła 3 stycznia 2025 roku i od tamtej pory nie udało się jej odnaleźć.
Co istotne, według nieoficjalnych ustaleń naszej redakcji odnalezione szczątki mogą należeć do kobiety. Nie wiadomo jednak, w jakim wieku była zmarła osoba.
Policja podkreśla, że nie dysponuje jeszcze wynikami pozwalającymi potwierdzić te informacje.
– Stan, w jakim znajdowało się ciało, nie pozwolił na ustalenie, czy należało ono do kobiety, czy do mężczyzny. Policjanci przeprowadzili na miejscu wszystkie niezbędne czynności, a także zabezpieczyli materiał genetyczny, który został przekazany do laboratorium. Wyniki badań DNA mają pomóc w ustaleniu tożsamości zmarłej osoby – przekazał ESCE Sławomir Kocur, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.
Badania genetyczne nadal trwają. Na obecnym etapie nie można zatem potwierdzić, czy odnalezione szczątki mają jakikolwiek związek z zaginięciem Karoliny Wróbel. Jak przekazała naszej redakcji prok. Anna Janik, śledczy nie dysponują obecnie wynikami badań. Wstępnie przewiduje się, że wyniki będą dostępne dopiero w przyszłym tygodniu.
Poszukiwania Karoliny Wróbel:
Wyszła po bułki i przepadła bez śladu. Czy to przełom w sprawie Karoliny Wróbel?
Karolina Wróbel zaginęła 3 stycznia 2025 roku. 24-letnia matka dwóch chłopców opuściła mieszkanie w Czechowicach-Dziedzicach, aby udać się do pobliskiego sklepu po bułki. Miała wrócić po krótkiej chwili. Nigdy jednak nie pojawiła się ponownie w domu.
Jej zaginięcie zapoczątkowało szeroko zakrojone poszukiwania, w które zaangażowano policjantów, strażaków i specjalistyczne grupy ratownicze.
Jednym z najważniejszych miejsc sprawdzanych przez służby był staw Błaskowiec. Zbiornik wielokrotnie przeszukiwano, a jesienią 2025 roku zdecydowano się nawet na spuszczenie z niego wody. Ciała zaginionej kobiety jednak nie odnaleziono.
W związku ze sprawą zarzut zabójstwa przedstawiono jej współlokatorowi, Patrykowi B. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. W październiku 2025 roku opuścił areszt, ale postępowanie dotyczące śmierci Karoliny nadal pozostaje niewyjaśnione.
Miejsce, w którym 2 listopada odnaleziono ludzkie szczątki, znajduje się około trzech kilometrów od miejsca zaginięcia młodej kobiety.
Czy to przypadkowa zbieżność, czy odkrycie, które pomoże rozwiązać zagadkę sprzed niemal dwóch lat? Odpowiedź mogą przynieść dopiero wyniki badań DNA. Na razie tożsamość zmarłej osoby pozostaje nieznana.