Katastrofa lotnicza w Pszczynie. Tak znaleziono miejsce tragedii! To się nie mieści w głowie

2021-02-23 9:03 Rafał Strzelec kaz
Katastrofa lotnicza w Pszczynie. Tak znaleziono miejsce tragedii! To się nie mieści w głowie
Autor: kaz Katastrofa lotnicza w Pszczynie. Tak znaleziono miejsce tragedii! To się nie mieści w głowie

Katastrofa lotnicza koło Pszczyny. Prywatny śmigłowiec runął na ziemię. Nie żyją dwie osoby, kolejne dwie są w szpitalu. Do tej tragedii doszło w nocy z poniedziałku na wtorek (22/23 lutego). Akcja była niezwykle skomplikowana, bowiem bardzo trudno było znaleźć miejsce, gdzie spadł helikopter. Strażacy musieli liczyć na bohaterską pomoc jednego z mieszkańców, który usłyszawszy potężny huk, ruszył na poszukiwania.

Katastrofa lotnicza w Pszczynie. Tak znaleziono miejsce wypadku

Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku (22 lutego) na wtorek (23 lutego) w lesie w okolicy miejscowości Studzienice. Prywatny helikopter z czterema osobami na pokładzie wystartował z lądowiska kilkaset metrów dalej. Niestety, w jakiś czas po starcie nagle runął. Okoliczni mieszkańcy dobrze start samolotu, a potem potężny huk. Jeden z nich zdecydował się poszukać miejsca zdarzenia. - Mężczyzna udał się do lasu. Było bardzo ciemno. Miał krótkofalówkę, z pomocą której porozumiewał się z żoną. Ona z kolei telefonicznie informowała strażaków, gdzie znajduje się mąż - powiedziała rzeczniczka pszczyńskiej policji sierż. sztab. Ewelina Rojczyk. W końcu to właśnie dzięki niemu udało się dotrzeć służbom na miejsce. Rozbity helikopter znajdował się głęboko w lesie, w gęstych zaroślach. Niestety, dwie osoby zginęły (właściciel helikoptera i pilot), dwie trafiły do szpitala.

Katastrofa helikoptera w Pszczynie. Nie żyją dwie osoby

Katastrofa miała miejsce w nocy z poniedziałku (22 lutego) na wtorek (23 lutego) w w okolicy miejscowości Studzienice koło Pszczyny. Jak na razie wiadomo prywatny śmigłowiec z czterema osobami na pokładzie runął na ziemię. Helikopter spadł około 300 metrów od lądowiska, kilkadziesiąt metrów od koryta rzeki Dokawa, w gęstych zaroślach. Niestety, dwie osoby, które znajdowały się w momencie zdarzenia na pokładzie, zginęły na miejscu. Kolejne dwie są ranne, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Przez całą noc trwały intensywne działania na miejscu zdarzenia. W akcji brało udział wiele jednostek straży pożarnej. Dlaczego doszło do tej tragedii? Wiemy na pewno, że w momencie zdarzenia warunki były bardzo trudne. W rejonie wypadku unosiła się bardzo gęsta mgła. Podczas akcji strażaków widoczność była bardzo ograniczona. Być może to właśnie trudne warunki pogodowe przyczyniły się do tej katastrofy. Innym powodem mogła być awaria lub błąd pilota. Jednak co tak naprawdę stało się tej nocy koło Pszczyny, wyjaśni śledztwo Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratura.

Katastrofa lotnicza w Pszczynie - najważniejsze informacje