Ruszył proces oskarżonych o zabójstwo seniorki
Rozprawa rozpoczęła się we wtorek, 26 maja, o godzinie 9.30 w Bielsku-Białej. Na ławie oskarżonych zasiedli Sonia T. i Marek T., którzy w 2025 roku wzięli ślub. Oboje są oskarżeni o zabójstwo 83-letniej Marii podczas napadu rabunkowego w Cieszynie.
Według ustaleń śledczych para weszła do mieszkania seniorki podstępem. Sonia T. podała się za pracownicę pomocy społecznej.
– Powiedziałam, że przysłali mnie, bo jest osobą starszą i mam jej pomagać jako opiekun osób starszych – zeznawała przed sądem.
Kiedy kobieta zaczęła podejrzewać, że coś jest nie tak, zza drzwi miał wyjść Marek T. Chwilę później doszło do dramatycznej szarpaniny.
„Kobieta krzyczała z tapczanu: ratunku, pomocy”
Podczas rozprawy Sonia T. szczegółowo opisywała przebieg wydarzeń. Przyznała, że razem z mężem przytrzymywali seniorkę, aby przestała krzyczeć.
– Przytrzymałam ją masą własnego ciała, klęcząc na niej. Marek trzymał jej usta ręką, żeby nie krzyczała – mówiła.
Po obezwładnieniu para miała włożyć kobietę do wersalki i zamknąć ją w środku. Następnie sprawcy zaczęli przeszukiwać mieszkanie.
– Znalazłam tylko 180 zł – zeznała oskarżona.
Według jej relacji z wnętrza tapczanu cały czas było słychać krzyki seniorki.
– Kobieta w wersalce krzyczała: ratunku, pomocy– mówiła przed sądem.
Oskarżeni mieli dodatkowo obciążyć tapczan krzesłami i taboretem, obawiając się, że 83-latka zdoła się wydostać.
Szokujące słowa oskarżonych
W trakcie śledztwa Sonia T. składała jeszcze bardziej drastyczne wyjaśnienia. Przyznała między innymi, że po usłyszeniu krzyków z tapczanu uderzyła pięścią w wersalkę, by uciszyć kobietę.
Mówiła również, że po wyjściu z mieszkania zastanawiała się razem z mężem, czy seniorka przeżyła.
– Gdyby żyła, chciałam ją unieszkodliwić, tzn. dobić – zeznała wcześniej.
Przed sądem kobieta zapewniała jednak, że nie planowali zabójstwa.
– Tak naprawdę nie chciałam zabić tej kobiety. Chodziło o kradzież, a wszystko wymknęło się spod kontroli – tłumaczyła.
Marek T. nie przyznał się do zabójstwa, choć wcześniej podczas śledztwa składał inne wyjaśnienia. Twierdził, że chciał jedynie doprowadzić kobietę do utraty przytomności.
– Dusiłem ją, ale chciałem tylko zblokować tętnicę, żeby nie krzyczała – mówił.
Mężczyzna przekonywał również, że nie planował nikogo zabić, a motywem działania była desperacja i skrajna bieda.
Zabójstwo dla 180 zł
Po opuszczeniu mieszkania oskarżeni mieli udać się na stację benzynową, gdzie – jak zeznała Sonia T. – zapłacili skradzionymi pieniędzmi za papierosy i zapalniczkę.
Para próbowała później ukrywać się w okolicach Górek Wielkich. Kilka dni później została zatrzymana przez policję.
Śledczy podkreślają, że mimo prób zatarcia śladów udało się szybko ustalić sprawców dzięki dowodom zabezpieczonym w mieszkaniu ofiary.
Rodzina ofiary: „Ciocia na to nie zasłużyła”
Przed rozpoczęciem rozprawy głos zabrała także rodzina zamordowanej seniorki. Bliscy 83-letniej Marii nie kryli emocji i podkreślali, że kobieta przez całe życie pomagała innym ludziom.
– Ciocia była bardzo dobrą kobietą. Pomagała innym ludziom i zwierzętom. Chyba dlatego, że wychowywała się w domu, gdzie było jedenaścioro dzieci. Była niespełnioną matką, dwóch jej narzeczonych zginęło tragicznie. Nigdy nie miała dzieci, nie założyła rodziny i chyba pomagając innym sobie to kompensowała. Bała się też samotności. Dochodzimy ciągle do siebie po tym morderstwie. Ciocia na to nie zasłużyła – mówiła bratanica zamordowanej, Bogusława.
O dramatycznych okolicznościach odnalezienia ciała opowiadał również brat seniorki, 73-letni Jerzy B.
– Zadzwoniła do mnie koleżanka Marii, że nie może się z nią skontaktować. Pojechałem na miejsce. Zobaczyłem, że w mieszkaniu jej nie ma, a samo mieszkanie było splądrowane. Widziałem też kule, przy pomocy których się przemieszczała. Najpierw pomyślałem, że coś się stało i poszedłem do szpitala na oddział ratunkowy. Nie było jej tam, więc od razu poszedłem na policję – relacjonował.
Jak wspominał, to właśnie podczas wejścia do mieszkania z policjantami doszło do makabrycznego odkrycia.
– Policjant zwrócił uwagę na fotele. Ona miała takie duże, ciężkie fotele i one były postawione na wersalce. Kiedy ją otworzyliśmy, zobaczyłem siostrę – mówił poruszony mężczyzna.
Rodzina podkreśla, że najbardziej przeraża ich świadomość, iż kobieta została zamknięta w tapczanie jeszcze żywa.
– Ona im pomagała. Chcieli pieniędzy. Z tego co wiem zabrali 180 zł. Zapewne liczyli na większy łup, bo myśleli, że pierwszego dnia miesiąca dostanie emeryturę. A Maria dostawała pieniądze dopiero szóstego dnia miesiąca. Najbardziej nas przeraża, że oni jeszcze żywą wrzucili ją do tej wersalki i zostawili tam. Umierała w męczarniach – dodał brat ofiary.
Makabryczne kulisy zbrodni
Przypomnijmy, że do makabrycznego odkrycia doszło po tym, gdy znajoma 83-letniej Marii zaniepokoiła się brakiem kontaktu z kobietą. Razem z bratem seniorki weszła do mieszkania, gdzie zauważono ślady splądrowania.
Policjanci odnaleźli ciało kobiety wewnątrz tapczanu. Sekcja zwłok wykazała, że seniorka padła ofiarą brutalnego przestępstwa.
Soni T. i Markowi T. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Kolejna rozprawa w sprawie odbędzie się w czerwcu,