ksiądz, nastolatka

i

Autor: SHUTTERSTOCK (2) ksiądz, nastolatka

Ksiądz uprawiał seks z 15-latką. Wiemy, jakie pytanie zadali śledczy ofierze. Obrzydliwe!

2021-10-04 8:28

Sprawa księdza Marka M. jest wstrząsająca. Duchowny z jednej z parafii w Zabrzu wykorzystał fakt, że 15-letnia dziewczyna przechodziła traumę w wyniku molestowania przez dziadka. Kleryk uwiódł ją, woził ją po hotelach, kupował bieliznę, uprawiał z nią seks. Ta relacja trwała sześć lat! W końcu, już jako dorosła osoba, ofiara opowiedziała o swoim koszmarze. Ostatnio była ponownie przesłuchiwana przez prokuratora. Ujawniono, o co została zapytana.

Wszystko zaczęło się w 2010 roku. Marek M. (wówczas 28 l.) poznał swoją ofiarę, gdy ta miała 15 lat. Był duszpasterzem w Najświętszej Marii Panny Matki Kościoła w Zabrzu. Dziewczyna przechodziła gehennę, bowiem bolesne piętno na jej życiu pozostawiła sprawa molestowania jej przez dziadka. Nastolatka zaufała księdzu, opowiedziała mu podczas spowiedzi o swoim koszmarze. Ten zaczął wykorzystywać powstałą między nimi zażyłość i zaczął szukać okazji do zbliżenia. Dziewczyna w końcu zakochała się w duchownym. - Ksiądz i 15-latka zaczynają uprawiać seks. Duchowny kupuje Patrycji* gitarę, zegarek, ubrania, bieliznę, funduje weekendowe wyjazdy do różnych hoteli w województwie śląskim. Mówi nawet, że chciałby, żeby Patrycja została jego żoną. Dziewczynie to imponuje. Jej związek z księdzem trwa aż sześć lat - pisała wówczas "Gazeta Wyborcza". Po latach dorosła już kobieta postanowiła ujawnić prawdę o jej relacji z Markiem M. W 2019 roku zgłosiła się do prokuratury.

*imię zmienione

Biegła uznała zeznania pokrzywdzonej za wiarygodne. W marcu 2020 roku Marek M. został zatrzymany. Zarzucono mu, iż od grudnia 2010 r. do maja 2013 r., działając z powziętym zamiarem, w krótkich odstępach czasu obcował płciowo z małoletnią, nadużywając zaufania związanego z pełnieniem funkcji duchownego Kościoła katolickiego. Duchowny częściowo przyznał się do winy. Twierdził, że zakochał się w 15-latce i że była to jego pierwsza partnerka seksualna. Sąd aresztował Marka M. na trzy miesiące, ale 16 kwietnia Sąd Okręgowy w Gliwicach zmienił to postanowienie na dozór policji i zakaz kontaktowania się z 15-latką oraz świadkami. Tymczasem śledczy postanowili umorzyć sprawę, bowiem stwierdzono, iż do zbliżenia między pokrzywdzoną i duchownym dochodziło za obopólną zgodą i przy emocjonalnym zaangażowaniu. Sędziowie byli zaskoczeni takim obrotem spraw. Stwierdzili, że takie tłumaczenie jest "oryginalne i zdumiewające".

Jak podaje "Gazeta Wyborcza" Prokuratura Rejonowa w Zabrzu wznowiła śledztwo w sprawie Marka M. Pokrzywdzona została ponownie przesłuchana przez śledczych. To, o co ją zapytano, wbija w fotel. - Pokrzywdzona była pytana o to, w co się ubierała na spotkania z księdzem, jakby fakt, iż na przykład miała krótką spódniczkę, usprawiedliwiał reakcję duchownego - mówi "Wyborczej" osoba znająca dobrze sprawę. Dodatkowo kobieta musiała opowiadać, kto inicjował zbliżenia z księdzem i czy była uzależniona od alkoholu. Prokuratura tłumaczy, że ponowne przesłuchanie było konieczne. - Sama czynność, a także zadawane pytania, nie miały na celu jej traumatyzowania czy upokorzenia. Po prostu referentowi sprawy chodzi o rzetelne i wnikliwe jej wyjaśnienie, tak aby podjąć najwłaściwszą decyzję końcową - powiedział Wojciech Czapczyński, szef Prokuratury Rejonowej w Zabrzu.

Marek M. obecnie nie jest już duchownym. Władze kościelne prowadziły odrębne postępowanie w jego sprawie. Teraz okaże się, czy do sądu trafi akt oskarżenia w jego sprawie ze strony prokuratury.

Sonda
Czy pedofilia w Kościele to poważny problem?
Ksiądz chce wyrzucić nas na bruk