Lekarz rozjechał ciężarną Gosię i małą Laurę. Piękny anioł będzie czuwał na ich grobie

2021-09-24 7:46
Grób Gosi i Laury
Autor: kaz/archiwum prywatne Gosia i jej córka Laura zginęły w wypadku. Andrzej postawi nowy pomnik

Niedługo od tej tragedii minie rok. 22 października 2020 roku w Gilowicach ciężarna Gosia (36 l.) i mała Laura (3 l.) zostały śmiertelnie potrącone przez 68-letniego lekarza, Krzysztofa S. Żona pana Andrzeja zmarła na miejscu, córka w szpitalu. Mężczyzna walczy o to, by kierowca poniósł jak najsurowsze konsekwencje. Po blisko roku od tragedii postanowił też zmienić wygląd nagrobka, w którym spoczywają Gosia i Laura. Pojawi się tam piękny, ale smutny anioł z pękniętym sercem.

Tragiczny wypadek miał miejsce 22 października 2020 roku w Gilowicach. Gosia (36 l.) była w trzecim miesiącu ciąży. Razem z córką Laurą (3 l.) i mężem Andrzejem miała pójść do sąsiadów na kawę. Kiedy byli już przy bramie, w kobietę i małą dziewczynkę wjechał samochód Krzysztofa S., 68-letniego lekarza. - Widziałem jak leciał. Impet uderzenia był taki duży, że leciały w powietrzu jak kukły paręnaście metrów, a za chwile ich już po prostu nie było - wspominał w jednej z rozmów pan Andrzej. - Do tej pory pamiętam ten huk. Widziałem, co się stało. Zacząłem ich szukać. Pierwszą znalazłem Laurę, leżała na plecach. Oddychała, ale była nieprzytomna. Widziałem biegnącą mamę i zacząłem krzyczeć "Laura oddycha, idź do niej, a ja poszukam Gosi". Żona leżała z przodu samochodu. Biegnąc do niej wołałem "Laurka żyje, oddycha". Przytuliłem żonę, by powiedzieć, jak bardzo ją kocham, że karetka już jedzie i żeby mnie nie zostawiała. Widok zakrwawionej żony i oczy patrzące na mnie zostaną aż do śmierci. Tak bardzo chciała coś powiedzieć, nie mogła dusiła się krwią, z ust toczyła się piana, z nosa lała się krew. Ostatnimi siłami patrzyła na mnie i konała patrząc prosto w oczy. Ze wszystkich sił starałem się wyciągnąć ją spod samochodu, nie mogłem, nie mogłem nie mogłem go podnieść - dodawał mężczyzna.

Niestety, Gosia zmarła na miejscu wypadku, zaś Laura została przetransportowana do szpitala. Niestety, ona również nie przeżyła. Po pięciu dniach lekarze przekazali tragiczną wiadomość o śmierci trzylatki.

Gilowice: Tak zginęła ciężarna Gosia. Córka w fatalnym stanie [REKONSTRUKCJA ZDARZEŃ]

Trwa proces 68-letniego Krzysztofa S. Sprawca wypadku próbuje się wymigać od odpowiedzialności. Mówił, że chciał ominąć psa na drodze. Potem twierdził, że wpływ na jego zachowanie na drodze miała cukrzyca. - Broni się tym, że ma cukrzycę i spadł mu cukier. U diabetologia nie był dwa lata, sam wypisywał sobie recepty. Ale przyjął taka linie obrony  -  Bliscy ofiar chcą, żeby Krzysztof S. dostał najwyższy wyrok - 8 lat więzienia oraz brak możliwości prowadzenia pojazdów. Tymczasem prawnik sprawcy wypadku chce roku w zawieszeniu na 3 lata oraz po 5 tysięcy odszkodowania. 

Gilowice: Lekarz wjechał w ciężarną Gosię i jej córeczkę

Po blisko roku od tragedii Andrzej postanowił, że postawi pomnik w miejscu, gdzie spoczęły Gosia i Laura. Obecnie jest tam drewniany krzyż. Teraz będzie się tam znajdował piękny, choć smutny anioł czuwający przy pękniętym sercu. Ten widok będzie bardzo wymowny.

Rozjechał małą Laurę i ciężarną Gosię. Tak tłumaczy się przed sądem

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE