Mieli prawie 100 lat, ich ciała leżały w łóżkach. Obok znaleziono zwłoki syna

2026-02-26 11:45

Makabryczne odkrycie w Siemianowicach Śląskich! W środowy poranek znaleziono w mieszkaniu trzy ciała – niemal 95-letnich Stanisławy i Zbigniewa oraz ich około 60-letniego syna. Przyczyny śmierci nie są znane, trwa śledztwo prokuratury i badania w Zakładzie Medycyny Sądowej w Katowicach.

Szokujące odkrycie w Siemianowicach śl. W łóżkach leżały ciała rodziny

W środowy poranek, 25 lutego, ciszę na ulicy Alfonsa Zgrzebnioka w Siemianowicach Śląskich przerwała interwencja służb ratunkowych. Strażacy weszli do mieszkania, które od kilku dni pozostawało w podejrzanej ciszy. To, co zastali, wstrząsnęło nawet doświadczonym funkcjonariuszom – w łóżkach leżały ciała trzech osób z rodziny R.: niemal 95-letnich seniorów Stanisławy i Zbigniewa oraz ich około 60-letniego syna Jerzego. 

Makabrycznego odkrycia dokonała jedna z sąsiadek, która od kilku dni nie widziała sąsiadów i zaczęła się niepokoić. Zwróciła uwagę na jeden szczegół – w mieszkaniu paliło się światło, mimo że był dzień. W środowy poranek kobieta powiadomiła służby, które potwierdziły najczarniejsze obawy.

Prokuratura Rejonowa w Siemianowicach Śląskich potwierdziła w rozmowie z Super Expressem, że w mieszkaniu ujawniono zwłoki trzech spokrewnionych osób.  Jak mówi prok. Beata Cedzyńska, przyczyny śmierci na razie nie są znane. 

Trwają dalsze czynności, ciała zostały zabezpieczone i przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Katowicach – dodała. Śledztwo prowadzone jest w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.

Syn doprowadził do śmierci rodziny? Śledztwo da odpowiedź

Wiadomo już, że w mieszkaniu nie stwierdzono podwyższonego stężenia tlenku węgla. Natomiast w trakcie sekcji krew zmarłych zostanie zbadana pod kątem zwartości karboksyhemoglobiny (trwałe połączenie hemoglobiny z tlenkiem węgla, powstające, gdy wdychany CO blokuje transport tlenu w organizmie - przyp. red)

Na miejscu cały czas pracują policja i straż pożarna. Funkcjonariusze potwierdzili, że nie znaleziono żadnych narzędzi zbrodni ani śladów wejścia siłowego. Jednak wciąż nie ma pełnej dokumentacji, ponieważ policja prowadzi działania śledcze.

Mieszkańcy wspominają rodzinę R. jako spokojnych ludzi, którzy rzadko opuszczali mieszkanie. Starsi państwo często widywani byli jeszcze kilka lat temu na spacerach, z czasem jednak coraz bardziej zamykali się w czterech ścianach. Syn, Jerzy, zajmował się codziennymi zakupami, a obiady dostarczała opieka społeczna nawet w weekendy. 🍲

Jednak w ostatnich dniach trójka przestała być widoczna, a mieszkanie ogarnęła absolutna cisza. Sąsiedzi byli przerażeni tym, że światło w lokalu świeciło nieprzerwanie – jakby ktoś próbował coś ukryć. 

95-latkowie i ich syn znalezieni martwi w łóżkach:

Prokuratura podkreśla, że przyczyny śmierci będą znane dopiero po sekcji zwłok. Badana będzie również krew pod kątem tlenku węgla, aby wykluczyć zatrucie, mimo że stężenia nie stwierdzono na miejscu. 

Ten dramat w spokojnym osiedlu wstrząsnął całą dzielnicą. Sąsiedzi przyznają, że nie mogą dojść do siebie po tym, co zobaczyli. - To niewiarygodne… Nie sądziłam, że coś takiego może wydarzyć się w naszym bloku – mówi jedna z lokatorek. 

Śledztwo trwa, a policja apeluje do wszystkich mieszkańców o cierpliwość i nieplotkowanie przed zakończeniem działań. Tymczasem tajemnica, co doprowadziło do nagłej śmierci całej rodziny, pozostaje głęboko skryta.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki