Zapadł wyrok ws. tragicznego pobicia 28-letniego Marcina w Sosnowcu
W czwartek, 9 lipca o godzinie 12.00 w sosnowieckiem sądzie rejonowym ruszyła rozprawa w sprawie śmiertelnego w skutkach pobicia 28-letniego Marcina M. Do zdarzenia doszło w czerwcu 2024 roku. 16-letni wówczas nastolatkowie Wiktor, Jakub i Dominik skatowali strażnika więziennego. Mężczyzna zmarł w szpitalu kilka dni później.
Sąd uznał ich winnych zarzucanych im czynów i nakazał umieścić ich w zakładzie poprawczym na okres trzech lat
Wyrok jest nieprawomocny. Nastolatkowie nie przyznali się do winy. Zostali skazani za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Odpowiadali jako nieletni. Wszyscy mieli wtedy nieukończone 17 lat.
- Ten wyrok jest niesprawiedliwy. Oni w wieku 21 lat będą mogli zacząć nowie, normalne życie, nam życia dziecka już nic nie zwróci - powiedziała ze łzami w oczach pani Grażyna, mama pobitego Marcina. - Oni nas nigdy nie przeprosili. Nawet jedno słowo nie padło, kompletnie nic. Czuliśmy się na tych rozprawach, jakbyśmy to my byli temu wszystkiemu winni, że nasze dziecko nie żyje. Ciężko cokolwiek na ten temat powiedzieć... - urywa pani Grażyna.
Sąd nie uznał także, by rodzicom pana Marcina zadośćuczynić finansowo. Pełnomocnik wnioskował, by od każdego ze skazanych nastolatków rodzice potrzymali po 20 tys. zł, w sumie 60 tys. zł. Sąd jednak ten wniosek oddalił. - To miała być kwota pozwalająca chociaż częściowo zadośćuczynić pokrzywdzonym, ale też nie miała być to kwota zaporowa. Sąd zdecydował, tak jak zdecydował - komentował mecenas Łukasz Kubski.
- Za dużo emocji jest po tym wyroku. Minęły dwa lata, ale sytuacja dla nas jest bardzo trudna. Jak możemy czuć, że jest sprawiedliwość? W czym? Taki jest wymiar sprawiedliwości w Polsce w stosunku do nieletnich i jak się to nie zmieni, to ja bardzo współczuję innym ludziom, którzy doznają ze strony nieletnich takich lub podobnych zdarzeń - mówił pan Jacek, ojciec Marcina Mizi.
Brutalny atak podczas Dni Sosnowca
Przypomnijmy, że do tragedii doszło wieczorem 9 czerwca 2024 roku na terenie Zagłębiowskiego Parku Sportowego, gdzie trwały Dni Sosnowca. 28-letni Marcin przyjechał na koncert razem ze swoją narzeczoną. W pewnym momencie został zaatakowany przez trzech 16-latków.
Napastnicy dotkliwie pobili mężczyznę na oczach wielu osób. Marcin w stanie krytycznym trafił do szpitala, gdzie lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie. Niestety obrażenia okazały się zbyt rozległe i 28-latek zmarł.
Tragedia wywołała ogromne poruszenie. W mediach społecznościowych pojawiły się tysiące wpisów z wyrazami współczucia dla rodziny oraz pytania o to, jak mogło dojść do tak brutalnego ataku w miejscu pełnym ludzi.
Rodzina podjęła niezwykłą decyzję
Śmierć Marcina była tym bardziej dramatyczna, że przed nim było całe życie. Pracował w Służbie Więziennej, a we wrześniu 2024 roku miał stanąć na ślubnym kobiercu ze swoją narzeczoną.
Mimo niewyobrażalnego bólu jego bliscy zdecydowali się na wyjątkowy gest. Wyrazili zgodę na pobranie narządów do przeszczepów, dzięki czemu Marcin po śmierci uratował życie innym ludziom.
Tydzień po tragedii, 16 czerwca 2024 roku, ulicami Sosnowca przeszedł marsz pamięci. Setki mieszkańców spotkały się w miejscu, gdzie doszło do śmiertelnego pobicia. Zapalono znicze i oddano hołd 28-latkowi.
Następnie uczestnicy przeszli w milczeniu ulicami miasta. Marsz był nie tylko wyrazem pamięci o Marcinie, ale także sprzeciwem wobec narastającej przemocy i agresji wśród młodych ludzi. Wielu uczestników zwracało uwagę również na obojętność świadków zdarzenia, którzy nie zareagowali w chwili ataku.
Pobili Marcina na śmierć. Mieszkańcy wyszli z piękną inicjatywą: