Spis treści
Śledztwo w sprawie śmierci Łukasza Litewki. Prokuratura ma wyniki badań kierowcy mitsubishi
29 maja sosnowiecka Prokuratura Okręgowa ujawniła kolejne szczegóły postępowania badającego tragiczne w skutkach zdarzenie drogowe z udziałem polityka. Biegli przeanalizowali próbki pobrane od mężczyzny kierującego autem i wykluczyli obecność jakichkolwiek środków zaburzających zdolności motoryczne czy percepcję.
Ponadto prokuratorzy kategorycznie wykluczyli, że sprawca w momencie potrącenia używał urządzenia mobilnego.
Dokładne analizy toksykologiczne dały jednoznaczny wynik. Mężczyzna siedzący za kierownicą mitsubishi był całkowicie trzeźwy, a w jego organizmie nie wykryto żadnych substancji, które mogłyby negatywnie wpłynąć na jego czas reakcji oraz poziom skupienia na drodze.
– Opinia ta nie dostarczyła przesłanek do jakiejkolwiek modyfikacji wcześniej przedstawionego zarzutu – przekazał prok. Bartosz Kilian.
Organy ścigania dokładnie prześwietliły aktywność urządzenia mobilnego należącego do kierującego pojazdem. Specjalistyczna ocena biegłych udowodniła, że przed samym zderzeniem smartfon nie był przez niego obsługiwany. Wciąż jednak eksperci badają zawartość oraz logi z telefonu zmarłego posła.
Z początkowych komunikatów prokuratury wynikało, iż w trakcie jazdy rowerem polityk ucinał sobie pogawędkę przez słuchawkę. Prowadzący postępowanie zaznaczają jednocześnie, że takie zachowanie było w pełni legalne i zgodne z prawem drogowym, gdyż parlamentarzysta obsługiwał połączenie bez użycia rąk.
Wcześniej tysiące osób pożegnały tragicznie zmarłego polityka, a na cmentarzu podczas ceremonii pogrzebowej nie brakowało ogromnego bólu, morza łez oraz dojmującej rozpaczy.
Tragiczna śmierć Łukasza Litewki. Znamy szczegóły sekcji zwłok posła
Jak oficjalnie przekazał prok. Bartosz Kilian reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Sosnowcu, na biurka śledczych trafiły świeże ekspertyzy sporządzone przez specjalistów. Wśród zgromadzonej dokumentacji znalazł się między innymi bardzo drobiazgowy raport medyczny opracowany tuż po autopsji ciała polityka.
Raport medyków sądowych nie pozostawia złudzeń co do mechanizmu zgonu. Głównym powodem śmierci Łukasza Litewki okazały się gigantyczne obrażenia kończyny dolnej, które skutkowały rozerwaniem kluczowych naczyń krwionośnych i błyskawicznym wykrwawieniem się organizmu.
Śledczy nieustannie wzywają na przesłuchania nowe osoby mogące wnieść coś do sprawy. Do tej pory swoje relacje przedstawili strażacy ratujący życie polityka oraz gapie, którzy znaleźli się w okolicy tuż po uderzeniu samochodu. Niestety, organy ścigania wciąż nie dotarły do ani jednego naocznego obserwatora samego momentu uderzenia w rowerzystę.
Prowadzący sprawę czekają teraz na najbardziej rozbudowany dokument, który ma dokładnie odtworzyć przebieg tragicznego zdarzenia. Swoją wiedzę łączą w nim specjaliści z zakresu medycyny i techniki motoryzacyjnej. Prokuratorzy szacują, że zamknięcie całego dochodzenia zajmie jeszcze kilkanaście tygodni i nastąpi najwcześniej w okresie jesiennym.
Podejrzany o potrącenie Łukasza Litewki opuścił areszt. Sprawca wypadku przebywa na wolności
Koszmarny wypadek miał miejsce 23 kwietnia na terenie Dąbrowy Górniczej. Jadący na jednośladzie ulicą Kazimierzowską 36-letni parlamentarzysta, niezwykle ceniony za swoje wielkie serce i akcje charytatywne, został z impetem uderzony przez osobowe mitsubishi colt.
Funkcjonariusze błyskawicznie ujęli 57-latka siedzącego za kółkiem samochodu, a prokurator oskarżył go o doprowadzenie do tragicznego w skutkach wypadku drogowego. Z akt sprawy wynika, że kierujący pojazdem bez premedytacji złamał przepisy, co ostatecznie kosztowało życie polityka Lewicy.
Sprawca natychmiast wylądował w policyjnej celi, z której jednak wyszedł jeszcze pod koniec kwietnia, wpłacając 40 tysięcy złotych kaucji. Na początku ciążył na nim policyjny dozór oraz zakaz wyjazdu za granicę, ale 12 maja sosnowiecki Sąd Okręgowy zdecydował o całkowitym zdjęciu z 57-latka wszelkich rygorów zapobiegawczych.
Adwokat reprezentujący podejrzanego już w pierwszych dniach śledztwa jasno zaznaczał, że jego klient ma pełną świadomość swoich czynów i w żadnym wypadku nie próbuje uciekać od odpowiedzialności za zabicie parlamentarzysty.
Pod koniec maja o sprawie ponownie usłyszała cała Polska za sprawą smutnego incydentu na cmentarzu. Dokładnie 27 maja ogień strawił grób zmarłego polityka, niszcząc pamiątkowe wieńce, lampiony i dekoracje przyniesione przez rodzinę oraz sympatyków. Śledczy wstępnie ustalili, że za zniszczeniem miejsca spoczynku stoi porywisty wiatr, który przewrócił płonącą świecę prosto na wyschnięte kwiaty.
To właśnie ten niespodziewany pożar miejsca spoczynku wywołał dodatkowe poruszenie w tragicznej historii śmierci młodego parlamentarzysty.