Oskarżyli go o zabójstwo i oskórowanie studentki. Teraz walczy o 22,5 mln zł

2026-08-03 18:41

Robert Janczewski. Człowiek, który został oskarżony o zabicie i oskórowanie studentki krakowskiej uczelni. Mężczyzna był przez ponad siedem lat aresztowany. Jednakże po kilku procesach został prawomocnie uniewinniony. Dziś przypomina wrak człowieka, a w katowickim Sądzie Okręgowym trwa proces, który wytoczył o odszkodowanie przeciw państwu polskiemu. Domaga się 22,5 mln zł.

  • Robert Janczewski był oskarżony o zabójstwo i oskórowanie studentki Katarzyny Z.
  • Po ponad siedmiu latach w areszcie został prawomocnie uniewinniony.
  • Mężczyzna domaga się od państwa 22,5 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia.
  • Podczas rozprawy za zamkniętymi drzwiami opowiadał o pobycie w areszcie.

Przypomnijmy te przerażającą historię. W styczniu 1999 r. z Wisły wyłowiono ludzką skórę. Były to szczątki zaginionej od listopada 1998 r. Katarzyny Z. Już w 2000 r. umorzono śledztwo z powodu niewykrycia sprawców. Śledczy podjęli je na nowo 12 lat później. Wysiłki prokuratorów pozwoliły na wytypowanie sprawcy. W 2017 r. Robert Janczewski został zatrzymany, usłyszał zarzuty zabójstwa oraz profanacji zwłok. Trafił oczywiście za kraty jako tymczasowo aresztowany. W dodatku został uznany za więźnia niebezpiecznego, co skutkuje szczególnie ostrym rygorem aresztowym.

Jednak w 2024 roku Sąd Apelacyjny uniewinnił Janczewskiego. A w tym roku kasacja od wyroku, wniesiona przez prokuraturę, została oddalona przez Sąd Najwyższy. Dziś w Katowicach w Sądzie Okręgowym odbyła się druga rozprawa w procesie o wielomilionowe odszkodowanie. Długa przerwa pomiędzy pierwszą a drugą rozprawą spowodowana była potrzebą zgromadzeniem dokumentacji różnych instytucjach, którą zlecił sąd.

To był trudny dzień dla Janczewskiego. Musiał zeznawać ze szczegółami, jakie piekło przeżył w areszcie. Nim jednak powiedział cokolwiek sąd, na wniosek wszystkich stron procesu, zgodził się, by zeznanie Roberta Janczewskiego utajnić. Dziennikarze relacjonujący proces musieli zatem opuścić salę rozpraw. Poszkodowany opowiadał i odpowiadał na pytania stron przez kilka godzin. Sąd zezwolił mu na składanie zeznań na siedząco, mając na uwadze stan zdrowia mężczyzny, który porusza się przy pomocy kul i z wielkim trudem.

Po zakończeniu dzisiejszej rozprawy Robert Janczewski nie chciał rozmawiać z prasą. W jego imieniu wypowiedział się za to pełnomocnik mecenas. Łukasz Chojniak.

- Dzisiejszy dzień był najtrudniejszy, zdecydowanie, w tej sprawie oczywiście. Przez te siedem ponad lat tymczasowego aresztowania każdy dzień to była gehenna, każdy dzień to był dramat, a dziś trzeba było do tego wrócić, żeby sądowi o tym opowiedzieć - mówił po rozprawie mec. Łukasz Chojniak, pełnomocnik Roberta Janczewskiego. - Robert mierzy się z ogromnymi problemami, związanymi z tym, co się wydarzyło w areszcie śledczym. Mierzy się ze skutkami tego aresztowania. Stąd jest mu bardzo trudno o tym opowiadać. Dziś sąd zdecydował, że zeznania złoży z wyłączeniem jawności. Chodziło o to, by w możliwie najlepszych warunkach zrelacjonować to, co go spotkało. Dla mnie jako pełnomocnika to był bardzo trudny dzień. Wiedziałem oczywiście, co spotkało mojego klienta, ale słuchanie tego to jest bardzo bolesna chwila. Bardzo żałuje, że w tym kraju człowiek niewinny ponad siedem lat był w bardzo ciężkich warunkach w areszcie śledczym. Cytowałem na sali sądowej fragmenty uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego o oddaleniu kasacji. Jestem wstrząśnięty tym uzasadnieniem. Sąd nazwał po imieniu, to co się działo w tej sprawie. Ten bezmiar niesprawiedliwości, krzywdy, która spotkała Roberta Janczewskiego. Mam przekonanie, że gdyby Robert trafił na osobę, która obiektywnie spojrzałaby na jego sprawę, gdyby w tej sprawie nie było manipulacji, przeinaczeń, nadinterpretacji, dostrzegania czegoś, czego nie ma w aktach sprawy, to może ta tragedia nigdy by się nie wydarzyła. Najgorsze jest to przekonanie, że tego wszystkiego można było uniknąć. Dziś oczekujemy tego, i to nie jest żadna prośba, to jest zwykłe ludzkie oczekiwanie, że ta krzywda zostanie zrekompensowana. Jeżeli państwo skrzywdziło człowieka niewinnego, to winne jest zadośćuczynienie - dodawał z przekonaniem mecenas Chojniak.

Teraz w procesie mają być powołani biegli z wielu dziedzin. Ich opinie będą miały duże znaczenie. Będą mieli określić, jakie spustoszenie w zdrowiu mężczyzny zostało dokonane przez siedmioletni pobyt w celi.

- Pamiętajmy, że to nie jest tak, że jak się zatrzasną za nami mury zakładu karnego, to wszystko już wraca do normy i jest super. Nie jest super i pewnie nigdy nawet nie będzie dobrze. Skala zdewastowania zdrowia jest ogromna. Dziś mój klient musi poruszać się o kulach, a w dniu, w którym dokonano jego zatrzymania, jeszcze tego samego dnia, jeździł na rowerze. Ktokolwiek twierdzi, że w areszcie śledczym jest możliwa pełna opieka medyczna, nie ma pojęcia o czym mówi - przekonywał mec. Chojniak.

Prokuratura również chce, by w procesie zasięgnąć opinii biegłych. - Skłaniamy się ku akceptacji wniosku pełnomocnika drugiej strony, by powołać zespół biegłych. To jest najważniejszy krok. Prokuratura składała również dodatkowe wnioski dowodowe. Czekamy na ich rozpoznanie - powiedziała prokurator Magdalena Mączka-Smelcerz.

Pokój Zbrodni - Izabela z Pszczyny

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki