Spis treści
Spłonęła przenośna toaleta i piekarnia na osiedlu Sikorskiego w Żorach
Do dramatycznych wydarzeń doszło pod koniec lutego 2026 roku na żorskim osiedlu Sikorskiego. W nocy niezidentyfikowany początkowo sprawca podłożył ogień pod przenośną toaletę typu toi-toi. Konstrukcja stała tuż obok pawilonu, w którym działała rodzinna piekarnia. Ogień błyskawicznie przeniósł się na budynek zakładu.
Pożar doszczętnie zniszczył pawilon oraz całe znajdujące się w nim wyposażenie. Wstępne szacunki wskazują, że straty sięgają około 80 tysięcy złotych. Na miejscu szybko pojawiły się służby, które ugasiły ogień i zabezpieczyły teren. Na szczęście w momencie wybuchu pożaru budynek był pusty.
Szybko wyszło na jaw, że tej samej nocy na osiedlu wybuchł jeszcze jeden pożar. Tym razem w płomieniach stanął kosz na śmieci obok jednego z bloków. Od samego początku śledczy przypuszczali, że za oba zdarzenia odpowiada ta sama osoba.
Seria podpaleń w Żorach:
Zatrzymanie 45-latka. Policję naprowadził monitoring
Rozwikłaniem zagadki podpaleń zajęli się kryminalni z żorskiej komendy. Kluczowa okazała się drobiazgowa analiza nagrań z okolicznych kamer monitoringu. Równolegle funkcjonariusze prowadzili szeroko zakrojone działania operacyjne, by namierzyć podpalacza.
Zgromadzone dowody doprowadziły śledczych prosto do 45-letniego mężczyzny, który, jak się okazało, mieszkał na tym samym osiedlu. Policjanci szybko dokonali zatrzymania podejrzanego.
W trakcie przesłuchania 45-latek nie umiał w żaden logiczny sposób wytłumaczyć, dlaczego dopuścił się podpaleń. Mimo to ostatecznie przyznał się do podłożenia ognia w obu miejscach.
Mężczyzna usłyszał już oficjalne zarzuty zniszczenia mienia, a jego sprawa wkrótce trafi na wokandę. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara nawet 5 lat więzienia.