Proces podwójnego zabójcy odroczony. Ważny świadek ciężko zachorował

Ten proces trwa już prawie trzy lata. Rafał O. (43 l.) jest w nim oskarżony o podwójne morderstwo - miał zabić ze szczególnym okrucieństwem sąsiadki - Urszulę K. (+70 l.) i jej córkę Edytę S. (+48 l.). Sprawa trwa już trzy lata. Kolejna rozprawa się nie odbyła, ponieważ ważny świadek zachorował.

Sprawa zabójstwa ciągnie się już trzy lata

Do makabrycznej zbrodni doszło w sierpniu 2022 r. w niewielkiej miejscowości Gruszewnia pod Częstochową. W jednym z domów odkryto ciała dwóch kobiet - 70-letniej Urszuli K. i jej 48-letniej córki, Edyty S. Obie zostały bestialsko zamordowane.

Oprawcą miał być ich sąsiad, Rafał O. Według śledczych, mężczyzna najpierw brutalnie pobił kobiety i zostawił je na pewną śmierć. Po kilku godzinach miał jednak wrócić na miejsce zbrodni. Widząc, że ofiary wciąż żyją, miał chwycić za nóż i zadać śmiertelne ciosy. Zdaniem prokuratury przestał dopiero, gdy narzędzie zbrodni złamało mu się w dłoni.

Obie kobiety otrzymały bardzo wiele ciosów nożem. Kiedy śledczy z częstochowskiej prokuratury wysyłali do sądu akt oskarżenia, mówili, że doszło do sytuacji, którą określa się z angielska „overkill”, co dość niezgrabnie tłumaczy się na polski terminem „nadzabijanie”. To taka sytuacja, w której morderca działa w pewnego rodzaju furii, zadaje wiele obrażeń, mimo że ofiara i tak już nie żyje.

Zbrodnia wstrząsnęła lokalną społecznością

Morderca był przez kilka tygodni nieuchwytny. Ludzie się bali. Jednak policja szybko wpadła na trop zabójcy. Ślady wskazywały, że za brutalnym mordem może stać Rafał O. Fakt, że mężczyzna wyjechał z miejscowości i za granicę zdawał się te przypuszczenia uprawdopodabniać.

Gdy we wrześniu 2022 r. Rafał O. wrócił z Niemiec, gdzie, jak się okazało pracował, do Gruszewni, został natychmiast zatrzymany. Prokuratura oskarżyła go o podwójne zabójstwo. Od tamtej pory 43-latek przebywa w areszcie tymczasowym.

O. przyznał sie do winy na samym początku śledztwa. Wziął udział w eksperymencie procesorowym i pokazywał, jak zabił obie ofiary. Mało tego, wskazał nawet, gdzie porzucił narzędzie zbrodni. W sądzie jednak już do niczego się nie przyznał.

Sprawa ciągnie się już trzy lata

W czwartek, 27 sierpnia br. po raz kolejny Rafał O. został doprowadzony na swą rozprawę do sądu. To miała być ważna data w procesie - ostatni świadek powinien zostać przesłuchany, a do sądu miała już wpłynąć ważna opinia z Zakładu Medycyny Sądowej w Katowicach, która miała doprecyzować, kiedy zginęły Urszula K. i Edyta S. Niestety nic z tych planów nie wyszło.

Świadek nie stawił się w sądzie. Jego nieobecność jest jednak całkowicie usprawiedliwiona - walczy z chorobą i jest po operacji. Mężczyzna zwrócił się do sądu, żeby mógł złożyć zeznania w domu. Sąd na tę prośbę przystał, ale przesłuchanie odbędzie się dopiero pod koniec września.

Co więcej wspomniana wyżej opinia biegłych też jeszcze do sądu nie wpłynęła. W tej sytuacji zdecydowano jedynie o przedłożeniu tymczasowego aresztowania Rafałowi O. i rozprawa się zakończyła. Sąd zdecydował też o odroczeniu procesu do 21 października br. Do tego czasu opinia biegłych ma być już w sądzie, a zeznania chorującego świadka odebrane.

Opinia z Zakładu Medycyny Sądowej ma duże znaczenie

Kluczowe dla sprawy stały się bowiem wątpliwości dotyczące dokładnej daty śmierci kobiet. Prokuratura utrzymuje, że do mordu doszło w nocy z 7 na 8 sierpnia 2022 r. . Obrona Rafała O. sugeruje jednak, że zbrodnia mogła mieć miejsce dobę później - w nocy z 8 na 9 sierpnia. Taka wersja wydarzeń całkowicie zmienia postać rzeczy, ponieważ oskarżony w tym czasie przebywał już poza granicami Polski.

Obrońcy powołują się na ekspertyzę, którą sporządził na ich wniosek biegły z zakresu entomologii sądowej prof. Krzysztofa Szpila. Podczas sekcji na ciałach ofiar znaleziono bowiem jaja muchówek. To właśnie cykl rozwojowy owadów ma być kluczem do ustalenia precyzyjnego czasu zgonu.

- Według protokołu sekcyjnego na ciałach ofiar znajdowały się jaja muchówek. Jednakże z opinii wybitnego profesora entomologii wynika, że gdyby do przestępstwa miał dojść w nocy z 7 na 8 sierpnia to na ciałach powinny już znajdować się larwy, wyklute z tych jaj. To daje podstawę, by przypuszczać, że do zabójstwa mogło dojść o dobę później - argumentowali mecenasi, wnosząc jednocześnie o dopuszczenie jako dowodu prywatnej opinii i ewentualne przesłuchanie w procesie wspomnianego profesora entomologii.

Sąd ma rozpoznać ten wniosek dopiero po tym, gdy otrzyma opinię z katowickiego ZMS.

OPOWIEŚCI Z CRYPTO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki