Sosnowiec żegna jednego ze swoich najbardziej cenionych mieszkańców. Po godzinie 13:00 w kościele parafialnym pw. św. Joachima rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe posła Łukasza Litewki. Mszy żałobnej przewodniczył biskup Artur Ważny. Po nabożeństwie kondukt żałobny odprowadzi zmarłego na cmentarz przy ul. Zuzanny. Ostatnie pożegnanie ma charakter państwowy.
Przypomnijmy, że młody polityk zginął tragicznie w czwartek, 23 kwietnia. Został potrącony przez samochód podczas jazdy na rowerze. Jego śmierć wstrząsnęła nie tylko światem polityki, ale także tysiącami Polaków, którym pomagał.
"Czekałem na Twój telefon". Poruszające słowa przyjaciół
Podczas uroczystości jeden z przyjaciół zmarłego odczytał list pożegnalny w imieniu całego "Teamu Litewka". Słowa, które padły z ołtarza, wywołały ogromne wzruszenie i pokazały, jak wyjątkową osobą był Łukasz Litewka dla swoich najbliższych.
"Najdroższy przyjacielu Łukaszu, dzisiaj rano czekałem na Twój telefon. Domyślam się, że powiedziałbyś o tym, że wczorajszy mecz w Paryżu powinien być finałem Ligi Mistrzów. Życzyłbyś paroma żartami, jak to było w Twoim codziennym zwyczaju. Powiedziałbyś też, że ta wiosna powinna się już zdecydować. Czekałem na ten Twój poranny telefon, ale niestety zamiast niego jest bolesna cisza i ogromna pustka, której chyba niczym nie zapełnimy. Pozwól, że odczytam słowa, które kierują do Ciebie Twoi przyjaciele, Twój ukochany Team Litewka."
Polecany artykuł:
"Jak się z tym pogodzić?". Team Litewka w żałobie
W dalszej części listu przyjaciele w niezwykle emocjonalny sposób opisali pustkę, jaką zostawił po sobie poseł.
"Najdroższy Łukaszu, w ubiegły czwartek nasz świat się zawalił. Stoimy bezradni, zdezorientowani i nie potrafimy znaleźć słów, które mogłyby choć w najmniejszym stopniu oddać skalę rozpaczy, głębokiego żalu i smutku oraz tego poczucia ogromnej straty wynikającej z faktu, że nie ma Cię już z nami, że ktoś tak nagle i brutalnie wyrwał kawałek naszego wspaniałego i niepowtarzalnego świata, pozbawiając go sensu."
Przyjaciele podkreślali jego wyjątkowość i empatię.
"Mieliśmy niezwykły przywilej móc razem z Tobą tworzyć piękne rzeczy, wspierać Cię w realizacji Twoich marzeń i budować lepszy świat – bez bólu i cierpienia, świat pełen życzliwości i dobra. Straciliśmy kogoś absolutnie wyjątkowego, jedynego i niepowtarzalnego, na wskroś autentycznego – o tym rzadkim, niezwykłym błysku w oczach człowieka, o ogromnych pokładach empatii i tej niestrudzonej chęci bycia dla innych, kogoś, kto szczęście innych stawiał ponad swoje, człowieka skromnego, pełnego optymizmu, niewiarygodnej mocy i energii, która napędzała nas każdego dnia i jednocześnie skalę pomocy na niewyobrażalny poziom wynosiła."
Wspominali także jego hojność i życzliwość:
"Byłeś jak magnes i wspólny mianownik. Kupowałeś nam kwiaty, bilety na koncerty, kiedy mierzyliśmy się z trudnościami w pracy, mimo że Tobie było wtedy dużo, dużo ciężej. Zapraszałeś nas na spotkania, organizowałeś wodny plac zabaw dla naszych dzieci – bo taki byłeś dla nas, dla ludzi."
W kościele wybrzmiały także słowa drugiego przyjaciela, które zakończyły się oklaskami żałobników.
"Dawałeś, dawałeś i dostrzegałeś dobro, radość i nadzieję tam, gdzie inni ich nie widzieli. Pokazywałeś i uczyłeś, czym jest prawdziwa miłość, tolerancja i wsparcie we wszystkim. Miałeś rozwiązanie. Dzisiaj nie ma Ciebie, Łukasz kochany. Nie możemy sami znaleźć rozwiązania. Jak się z tym pogodzić?"
"Widząc, w jaki wyjątkowy sposób żegna Cię świat, nawet nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, gdzie ta Twoja wyjątkowa moc mogłaby Cię zaprowadzić i jak wielkie rzeczy mógłbyś jeszcze uczynić. Pewnie w swojej skromności byłbyś zaskoczony, widząc te wszystkie piękne słowa, które dziś po Twojej śmierci są kierowane do Ciebie z różnych stron. Zapracowałeś i zasłużyłeś na każde z nich."
Przyjaciele wyrazili także swój ból i niepogodzenie ze stratą.
"Nigdy nie pogodzimy się z Twoją stratą. Nie zaakceptujemy tej przeraźliwej pustki, ciszy – tej części naszego życia, naszych serc, naszych przyszłości, która została brutalnie wyrwana. Wiemy, że ta rana nie zabliźni się nigdy. Żyliśmy z niezwykłym człowiekiem. Dziękujemy, Łukasz, że wybrałeś właśnie nas. To było jedno z najpiękniejszych, co mogło nas spotkać. Będzie nam Cię brakowało."
Na koniec padły słowa pełne miłości i nadziei.
"Dzisiaj wszyscy jesteśmy Twoim teamem - Litewka, Twoimi przyjaciółmi i bliskimi. I nadal nimi będziemy, bo Cię kochamy. Głęboko wierzymy, że – tak jak dziś padło na wstępie liturgii – znajdziesz swoje miejsce w Bożym Miłosierdziu, a my kiedyś dołączymy do Ciebie. Żegnaj, przyjacielu. My to tu tylko zostawimy. Łukasz."