Sosnowiec stał się dziś miejscem pożegnania, które wykracza poza podziały polityczne. W ławach kościoła św. Joachima zasiedli obok siebie przedstawiciele różnych opcji, by oddać hołd człowiekowi, którego życie było misją pomocy innym. Obok premiera Donalda Tuska i prezydenta Karola Nawrockiego, na miejsce przybyli m.in. liderzy Lewicy - Włodzimierz Czarzasty oraz Magdalena Biejat, a także liczne grono parlamentarzystów i samorządowców.
Pod biało-czerwoną flagą
Najbardziej przejmującym widokiem jest trumna Łukasza Litewki spowita w narodowe barwy. To wyraz najwyższego szacunku państwa dla działalności społecznej i politycznej posła, który zginął tragicznie w wypadku rowerowym. Wojskowa asysta honorowa nadała ceremonii podniosły, a zarazem surowy charakter.
Morze kwiatów i zjednoczenie w bólu
Przed kościołem, mimo obecności najważniejszych oficjeli, nie zabrakło tych, dla których Litewka pracował najciężej - zwykłych mieszkańców regionu. Wcześniej pod świątynię zajechały karawany z kwiatami, które teraz wypełniają wnętrze kościoła
Cały kraj w zadumie
Obecność tak wielu osobistości z pierwszych stron gazet potwierdza, że postać Łukasza Litewki łączyła ludzi. Mimo słonecznego dnia, Sosnowiec pogrążony jest w głębokiej żałobie. Śmierć młodego, wysportowanego i pełnego pasji człowieka, który „podporządkował całe swoje życie pomaganiu”, jest dla wszystkich niewyobrażalną stratą.
Polecany artykuł:
Łukasz Litewka był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polityków młodego pokolenia, znanym przede wszystkim jako „poseł od zwierząt”. Zasłynął unikalną kampanią wyborczą, w której zamiast własnych postulatów promował na billboardach psy do adopcji. Jako społecznik całym sercem angażował się w pomoc podopiecznym fundacji, seniorom oraz dzieciom w trudnej sytuacji. 36-letni parlamentarzysta zginął tragicznie w kwietniu 2026 roku w wypadku drogowym, pozostawiając po sobie tysiące wdzięcznych ludzi, którym bezinteresownie odmienił życie.