Siła uderzenia była potężna
Ten poniedziałkowy poranek, 23 lutego, na długo zapisze się w pamięci świadków zdarzenia. Wszystko wydarzyło się w rejonie wiaduktu przy drodze krajowej DK88. Scenariusz tego wypadku mrozi krew w żyłach – z niewyjaśnionych jeszcze przyczyn kierowca opla nagle stracił kontrolę nad samochodem.
Pojazd wypadł z drogi i z ogromnym impetem uderzył w przydrożne drzewo. Skutki tego manewru były opłakane, a przód samochodu został dosłownie zmiażdżony.
Walka o życie kierowcy
Na miejscu błyskawicznie pojawiły się służby ratunkowe, w tym trzy zastępy straży pożarnej pod dowództwem st. kpt. Macieja Matuszewskiego. Rozpoczęła się dramatyczna walka z czasem. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że kierowca doznał bardzo poważnego urazu głowy. Sytuacja była na tyle krytyczna, że podjęto decyzję o wezwaniu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Maszyna wylądowała w pobliżu, a ranny mężczyzna został przetransportowany drogą lotniczą do szpitala w Katowicach-Ochojcu, gdzie trafił pod opiekę specjalistów.
Trudne pytania i zablokowana droga
Co doprowadziło do tak tragicznego w skutkach zdarzenia? Na to pytanie próbują teraz odpowiedzieć funkcjonariusze z Wydziału Ruchu Drogowego w Zabrzu. Na miejscu pracował również technik kryminalistyki, który zabezpieczył ślady i przeprowadził oględziny wraku.
Śledczy będą teraz ustalać dokładne przyczyny utraty panowania nad pojazdem. Wypadek spowodował paraliż w tej części miasta – ulica Drzymały została całkowicie zablokowana na kilka godzin, czyli na czas trwania akcji ratunkowej i policyjnych czynności.