Skandal! Studenci Uniwersytetu Śląskiego przesłuchiwani przez policję. Ostra reakcja!

2020-05-25 12:39 Bartosz Wojsa
Uniwersytet Śląski przygotowuje maturzystów do egzaminu
Autor: Joanna Łukawska

W sieci zawrzało po tym, jak Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych poinformował o skandalicznych praktykach, jakie zastosowano podczas przesłuchań studentów Uniwersytetu Śląskiego. Chodzi o aferę z prof. Ewą Budzyńską, która została oskarżona przez uczniów między innymi o szerzenie nienawiści podczas zajęć. Uczelnia i policja postanowiły ostro zareagować na liczne doniesienia!

Sprawa dotycząca afery z udziałem prof. Ewy Budzyńskiej, byłej już pracownicy Uniwersytetu Śląskiego, wróciła jak bumerang po wpisie, jaki na swoim profilu na Facebooku zamieścił Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. - Ordo Iuris wraz z policją przesłuchują "niepokornych" studentów Uniwersytetu Śląskiego - grzmi nagłówek wpisu. Ustalenia są szokujące!

- Przesłuchania mają miejsce na komendzie policji w Katowicach. W środku policjant i prawnik Ordo Iuris. Studenci siedzą w środku po kilka godzin, wychodzą roztrzęsieni, dziewczyny płaczą - czytamy we wpisie. - Wygląda to na przesłuchanie w celu zastraszenia, a nie standardowe działania organów ścigania - podkreślono.

OMZRiK podaje, że oficjalnie studentów nie poinformowano, z jakiego powodu każe im się zeznawać. Wiedzą tylko, że ma to związek ze skargą, którą złożyli do władz uczelni na prof. Ewę Budzyńską.

Według studentów w trakcie zajęć wykładowczyni mówiła m.in. że:

  • antykoncepcja to „działania antyspołeczne”
  • tabletki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne, czyli jest to aborcja
  • aborcja to morderstwo
  • NORMALNA rodzina składa się zawsze z mężczyzny i kobiety
  • teoria gender to tak naprawdę „ideologia”, jest jak komunizm
  • na Zachodzie eutanazji dokonuje się wbrew woli pacjentów, w ten sposób „pozbywają się” starszych osób

- Studenci podkreślali, że dr Budzyńska „wprowadza studentów w błąd i kształtuje postawy oparte na fałszywych informacjach niezgodnych z obecną wiedzą naukową” - podaje OMZRiK.

Rzecznik dyscyplinarny Uniwersytetu Śląskiego wszczął postępowanie i wówczas prof. Ewa Budzyńska, w proteście, o którym opowiadała później w mediach, zwolniła się z pracy. W jej obronie stanęły organizacje prokatolickie i właśnie Ordo Iuris.

- Prawnicy Ordo Iuris uznali, że wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Budzyńskiej było przestępstwem i złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa fałszowania dowodów (art. 235 kk). To właśnie w tym postępowaniu są przesłuchiwani studenci - donosi OMZRiK.

- Jak wynika z opinii prawników zarzuty są absurdalne i nie trzymają się kupy. Wszystko wskazuje na to, że Ordo Iuris chce po prostu zastraszyć studentów, by każdy kolejny bał się złożyć podobną skargę - podaje OMZRiK. - Zresztą właśnie o to chodzi: by przełamać opór uniwersytetów, które nie chcą wpuszczać w swoje mury różnego rodzaju szarlatanów opowiadających o "terapii zmiany orientacji seksualnej", związkach homoseksualizmu z pedofilią, płaskiej Ziemi, czy zabójczych szczepionkach - czytamy we wpisie na Facebooku.

Do sprawy postanowiła odnieść się policja w Katowicach, która na oficjalnej stronie komendy zamieściła oświadczenie.

- Doniesienia dotyczące kilkugodzinnych przesłuchań w celu zastraszania studentów, są absurdalne i niezgodne z rzeczywistością - prostuje Komenda Miejska Policji w Katowicach.

Funkcjonariusze podają, że Komisariat I Policji w Katowicach prowadzi nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową Katowice Południe dochodzenie w związku ze złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienie przestępstwa z art. 235 kk.

- Zawiadomienie to zostało złożone 20 stycznia 2020 roku, po doniesieniach medialnych, przez osobę prywatną, która nie jest w żaden sposób związana z żadną ze stron toczącego się postępowania. Czynności prowadzone są zgodnie z przepisami kodeksu postępowania karnego z zachowaniem procedur dotyczących m.in. przesłuchania świadków i udziału pełnomocnika osoby pokrzywdzonej - zapewnia rzecznik komendy. 

Policjanci podkreślają, że strony uczestniczące w czynnościach "są poinformowane o swoich prawach, obowiązkach, a także powodzie wezwania". - Informacje, które zostały podane na jednym z portali społecznościowych są zmanipulowane. Nikt z administratorów portalu nie skontaktował się z katowicką policją w celu ustalenia faktów - czytamy w oświadczeniu.

Tymczasem komunikat wydał również sam Uniwersytet Śląski, a konkretnie prorektor ds. kształcenia i studentów UŚ, prof. dr hab. Ryszard Koziołek. - Z głębokim zaniepokojeniem odbieramy podejmowane przez organy ścigania przesłuchiwanie studentów, którzy zdecydowali się wnieść skargę na budzące ich sprzeciw treści zajęć prowadzonych przez panią dr hab. Ewę Budzyńską. Skarga ta stanowi przedmiot postępowania prowadzonego przez niezależną komisję dyscyplinarną UŚ, zgodnie z obowiązującymi w tym względzie przepisami - napisał.

Dalej czytamy: "Nie ma żadnych podstaw, aby wątpić w rzetelność i bezstronność działań tej komisji. Czynności organów ścigania podejmowane w czasie, gdy toczy się nadal postępowanie przed organami uczelni, są odbierane przez wielu członków wspólnoty naszego Uniwersytetu, jako ingerujące w autonomię funkcjonowania jego organów. Powinny one realizować powierzone im przez prawo zadania w sposób nieskrępowany, z poszanowaniem zasad wolności słowa, autonomii uczelni oraz podstawowych wartości, jakie szanowane winny być w Uniwersytecie. 

Władze uczelni nie mają formalnej możliwości udziału w czynnościach procesowych organów ścigania, jednakże uważnie obserwują sposób ich prowadzenia oraz należyte respektowanie praw i wolności uczestników tego postępowania. Każdy członek wspólnoty naszej uczelni może liczyć na wszelkie dostępne i zgodne z prawem formy wsparcia i pomocy".

Super Raport 22 V (Wójcik, Karnowski, Piechociński, Wojciechowski)

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.