Wybuch gazu w Szczyrku. Zginęło 8 osób. Słowa pani Marii łamią serce. "Ja wciąż czekam..."

2020-12-04 12:02 Rafał Strzelec
Pogrzeb ofiar wybuchu gazu w Szczyrku
Autor: Kasia Zaremba Pogrzeb ofiar wybuchu gazu w Szczyrku

W piątek 4 grudnia mija rok od tragicznego wybuchu gazu w Szczyrku. W wyniku zdarzenia zginęła ośmioosobowa rodzina. Pani Patrycja i pani Maria straciły najbliższych. W poruszających słowach wspominają tamtą tragedię. - Ja wciąż czekam... - powiedziała w reportażu dla Polsat News.

Dokładnie rok temu 4 grudnia około godz. 18.30 w domu jednorodzinnym przy ulicy Leszczynowej w Szczyrku doszło do tragicznego wybuchu gazu, w wyniku którego śmierć poniosło osiem osób. Dramatyczna akcja ratownicza trwała prawie dobę. Ratownicy, strażacy i policjanci pracowali w ekstremalnie ciężkich warunkach - mróz, dym, do tego mrok. Niestety, nikt z obecnych w budynku osób nie przeżył. Pod gruzami budynku zginęli Józef Kaim (68 l.) i jego żona Jolanta (65 l.), Wojciech Kaim (39 l.) wraz z małżonką Anną (38 l.) i trójka ich dzieci: 3-letni Staś, 4-letnia Marcelina i 9-letnia Michalina. W środku znajdował się także 8-letni Szymon, syn Katarzyny Kaim.

Barbórka: Orkiestra górnicza obudziła mieszkańców Nikiszowca. Gorzkie słowa kapelmistrza

Kobieta w rozmowie z Polsatem News wspomina tamten dzień. Wracała wówczas samochodem z Warszawy. Gdy była już w pobliżu Katowic, dowiedziała się o pożarze. Nie pamięta, jak dojechała na miejsce. - Jak zobaczyłam te płomienie, zapytałam tylko, gdzie jest Szymon, gdzie jest Wojtek. Dostałam odpowiedź, że byli prawdopodobnie w środku. To ja już wiedziałam, choć ich ciała znaleźli dopiero następnej doby, że oni nie żyją. Bo z tego pożaru nikt nie mógł wyjść - wspomina mama Szymona w rozmowie z reporterem Polsatu.

Wybuch gazu w Szczyrku. Rodzina Kaimów zginęła pod gruzami. Wstrząsająca tragedia

Maria Kaim straciła w wybuchu niemal wszystkich - brata z żoną, syna, synową i wnuczęta. Mieszkała w domu po przeciwnej stronie ulicy. Tego dnia mieli się spotkać. Czekała na nich. - Przybiegłam, jak to wszystko huknęło okropnie. Ten dom był wielki, dwupiętrowy. A jak stanęłam, to dosięgnęłam dachu. Chciałam to odkopać, ale nic się nie dało. Sam piasek był - wspomina pani Maria. - Tego się nie da zapomnieć nigdy. To były moje ukochane dzieci, z którymi byłam na co dzień. Ja cały czas czekam. Cały czas wydaje mi się, że oni gdzieś są - dodaje.

Szczyrk. Pogrzeb ofiar wybuchu gazu. "Niech Wam chmury śniegiem będą". ZAPIS Z RELACJI

Obecnie teren w miejscu, gdzie doszło do tragedii, jest wyrównany i pusty. Czasami ktoś zapala tam znicze. Rodzina nie planuje budować nowego budynku w tym miejscu.

Wstrząsający reportaż o wybuchu gazu w Szczyrku zobaczycie TUTAJ.

Wybuch butli z gazem w Rybniku