Ta karuzela pamięta czasy królowej Wiktorii! Teraz kręci się na Nikiszowcu

2021-12-03 15:01
Najstarsza karuzela na Śląsku
Autor: kaz Najstarsza karuzela na Śląsku

Tomasz Siemiński jest właścicielem niezwykłej karuzeli! Pamięta ona prawdopodobnie czasy jeszcze przed I wojną światową. Mężczyzna odnowił karuzelę i razem z nią podróżuje po jarmarkach w całej Europie. I choć lata mijają, ona nadal działa! Zobaczcie koniecznie zdjęcia.

Tomasz Siemiński z Bielska-Białej jest właścicielem wyjątkowej karuzeli. Mężczyzna prowadzi od ponad 23 lat własną firmę. Regularnie odwiedza największe jarmarki nie tylko w Polsce, ale też na Węgrzech i w Austrii. Jego karuzela kręciła się w Wiedniu i we Lwowie. Można powiedzieć, że jest gwiazdą każdego świątecznego jarmarku. Co roku można ją spotkać na zabytkowym Nikiszowcu. – Karuzela jest kwestią przypadku. Będąc kiedyś na złomowisku znaleźliśmy figurę jelenia. Ktoś wynosił ją po kawałku. Zrobiliśmy prywatne śledztwo. Na początku trafiliśmy do sklepu monopolowego i tam nam kobieta powiedziała, że panowie wynoszą ze stodoły wszystko na złom i przychodzą po dobre trunki. Wskazała nam, gdzie go szukać i tym sposobem doszliśmy do gospodarstwa pana Franciszka z Hażlach. I w taki sposób znaleźliśmy prawdziwy skarb.W słomie, między starymi deskami, ponad 50 lat przeleżała wiktoriańska karuzela. Jedna z tych, jakie jeszcze przed pierwszą wojną światową ozdabiały jarmarki w austrio-węgierskiej monarchii - opowiada mężczyzna.

Karuzela ma ręcznie malowane, galopujące konie, które na głowach mają ozdobne pióropusze. W sumie znajduje się na niej siedem figur: uratowany z wysypiska jeleń, oryginalna katarynka i cały stelaż. Elementy drewniane rozsypywały się w rękach. - Dogadaliśmy się z panem Franciszkiem, spakowaliśmy zdobycz i zabraliśmy do firmy. Jeszcze dopytywałem, skąd on to wszystko ma, ale mówił tylko: „Niemce zostawiły”. Ktoś dał na przechowanie, ale już nie wrócił. Więcej nie pamiętał - dodaje.

- Te figurki są zrobione z metalu, tak jak kiedyś armaty robili, są bardzo ciężkie - dodaje pan Tomasz, który postanowił odnowić karuzelę. Przy pracach pomagali rzemieślnicy z dawnych bielskich zakładów szybowcowych i dziewczyny ze szkoły plastycznej. Przeszukiwali internet i biblioteki, żeby trafić na ślad podobnych urządzeń. Kiedy w końcu się udało zrekonstruować oryginalny wygląd, zabrali się do pracy. Dodali też trochę elektroniki, bo kiedyś cała konstrukcja była napędzana tylko siła ludzkich mięśni. W środku karuzeli krzyżowały się dwa drągi, a w ukryciu popychało je czterech rosłych mężczyzn. - Katarynkę odgrywającą wiedeńskiego walczyka albo marsza trzeba oszczędzać. Wszystkie melodie przegraliśmy na nośnik cyfrowy i stare dźwięki akompaniują zabawie - mówi pan Tomasz.

Karuzela jest pod nadzorem dozoru technicznego. Kiedy ekipa przyjechała i zobaczyła te figurki, przez miesiąc odwiedzali pana Tomasza. To właśnie oni doszli na podstawie figur do tego, z jakiej epoki jest karuzela. Pochodzi z XIX wieku, epki wiktoriańskiej.

- Ma swoją magię. Mamy tyle różnych karuzeli inne stoją, a ta stara ciągle jeździ. Cieszy. Ma 21 figur. Wchodzą dzieci i rodzice. Mieliśmy taką sytuację w Szczecinie na jednym z finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - na wózku inwalidzkim przywieziono do nas starszą kobietę – wspomina pan Tomasz. – Była opatulona wielkim, wełnianym szalem, ale na widok karuzeli z oczu zaczęły jej płynąć łzy wielkie jak grochy. Jak ona płakała taką karuzelę pamięta z dzieciństwa, jeszcze sprzed wojny. Opowiadała jak dziadziuś przyprowadzał ją jak była mała. W Katowicach mieliśmy podobną sytuację. Pan miał 96 lat i jeździł na karuzeli. Cieszył się jak dziecko. Osoby starsze się wzruszają najbardziej.

Ponad 100 letnia karuzela wiktoriańska stanęła na Rynku Podgórskim
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE