Spis treści
Współpraca Dody i Łukasza Litewki przed tragicznym wypadkiem
Piosenkarka należała do wąskiego grona gwiazd polskiego show-biznesu, które prywatnie przyjaźniły się z Łukaszem Litewką. Ten ceniony społecznik od dawna angażował się w różnorodne akcje, współpracując z organizacjami pozarządowymi, politykami i celebrytami. Wspólnie inicjowali zbiórki i pomagali potrzebującym dzieciom, osobom w kryzysie oraz zwierzętom.
Niedługo przed dramatycznym zdarzeniem wokalistka widziała się z nim podczas charytatywnego eventu Łatwoganga. Jak sama podkreślała, absolutnie nic nie zwiastowało zbliżającego się dramatu.
– Jeszcze przed obiadem żartowaliśmy… Nic się nie martw, wszystko dokończę. Widzimy się w kolejnym wcieleniu – pisała później poruszona Doda po śmierci społecznika.
Do tragedii doszło w ostatnich dniach kwietnia 2026 roku. Łukasz Litewka jechał na rowerze, gdy nagle potrącił go samochód. Obrażenia poszkodowanego były na tyle rozległe, że mimo starań lekarzy jego życia nie udało się uratować.
Doda i Łukasz Litewka wspólnie tworzyli ustawę łańcuchową
Podczas spotkania z dziennikarzami zorganizowanego przed Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej w Opolu artystka ponownie poruszyła ten niezwykle bolesny temat. W trakcie rozmowy ujawniła, że przez ostatnie miesiące razem z Litewką oraz przedstawicielami Kancelarii Prezydenta intensywnie pracowali nad nowymi przepisami o ochronie zwierząt.
Doda zrelacjonowała wielogodzinne, systematyczne spotkania i ogromne poświęcenie całego zespołu. Zaznaczyła przy tym, że zadeklarowane przez Kancelarię Prezydenta wsparcie przerosło jej oczekiwania.
– Praktycznie od lutego do miesiąca wstecz raz w tygodniu spotykaliśmy się na kilka godzin. To było coś niesamowitego – mówiła dla "Kozaczka" wokalistka.
W wywiadzie udzielonym portalowi "Kozaczek" podjęto również temat zagadkowego pożaru, który w środę wybuchł na grobie Łukasza Litewki. Doda zauważyła, że wieść o tym zdarzeniu dotarła do niej dokładnie w momencie, gdy wrzuciła do sieci wideo opowiadające o ich społecznych projektach.
– Ja cię kręcę. Niesamowite. Może też tak chciał wykazać swoją obecność w wyjściu na światło dzienne tej informacji – powiedziała artystka.
Piosenkarka wyraźnie zaakcentowała, że wraz z Litewką aktywnie działała na rzecz wprowadzenia ustawy schroniskowej oraz tak zwanej ustawy łańcuchowej. W przygotowanie odpowiednich dokumentów zaangażowane były też aktywistki i prawniczki walczące o poprawę losu zwierząt.
Doda o wypadku posła Litewki. Mówi o prokuraturze
Gwiazda odniosła się też do publicznego oświadczenia wystosowanego przez bliskich zmarłego. Nie ukrywała, że wokół tragedii narosło sporo plotek, odbiera telefony i spływają do niej niepokojące wiadomości, których jednak nie chce rozpowszechniać.
– Zostałam sprowadzona na ziemię przez prokuratora, a potem rodzina jasno dała mi do zrozumienia, że wierzy tylko organom ścigania. Postanowiłam to uszanować – wyjaśniła.
Polecany artykuł:
Choć artystka wprost przyznaje, że ma swoich własnych informatorów oraz wiedzę na temat kulisów tragedii, absolutnie sprzeciwia się działaniu wbrew woli rodziny społecznego działacza.
– Ja swoje wiem. Mam swoje informacje, swoje źródła. Mam nadzieję, że kiedyś dowiemy się prawdy – dodała tajemniczo.
Na zakończenie wywiadu Doda przyznała, że śmierć bliskiego współpracownika nadal wywołuje w niej skrajne emocje. Spuentowała całą sytuację gorzką refleksją, twierdząc, że po odejściu Łukasza Litewki czuje się tak, jakby zabrakło kapitana, a porzucony statek zaczął iść na dno.