Śmierć turysty na Babiej Górze
Do tragedii doszło w piątek,14 sierpnia na Babiej Górze. O godzinie 11.55 do Centralnej Stacji Ratunkowej GOPR w Szczyrku wpłynęło zgłoszenie o nagłym zatrzymaniu krążenia u 54-letniego obywatela Czech.
Informacja natychmiast uruchomiła akcję ratunkową. W kierunku miejsca zdarzenia skierowano ratowników dyżurnych ze Stacji Ratunkowej Markowe Szczawiny. Do pomocy wezwano również śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Ratownik 6.
Ratownicy dotarli do turysty i rozpoczęli zaawansowane działania medyczne. Walka o życie mężczyzny trwała na szczycie jednego z najbardziej wymagających beskidzkich szlaków. Niestety, mimo wysiłku wielu osób i przeprowadzonej akcji ratunkowej nie udało się przywrócić funkcji życiowych 54-latka. Turysta zmarł.
GOPR poinformował o tragedii, podkreślając, że każdego dnia ratownicy robią wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym w górach. Nie zawsze jednak nawet szybka reakcja i zaangażowanie wielu służb pozwalają uratować ludzkie życie.
Smutny finał akcji na Babiej Górze
Po stwierdzeniu zgonu ratownikom pozostało wykonanie jednego z najtrudniejszych i najbardziej smutnych obowiązków. Musieli przetransportować ciało turysty z rejonu szczytu na Krowiarki, a następnie przekazać je Policji.
Dla ratowników, którzy chwilę wcześniej walczyli o życie mężczyzny, był to tragiczny finał akcji.
Babia Góra jest popularnym celem górskich wypraw, ale jednocześnie warunki na jej szlakach i wysokość sprawiają, że turyści powinni zachowywać szczególną ostrożność. Nawet podczas pozornie bezpiecznej wycieczki może dojść do nagłego zdarzenia, którego nie sposób przewidzieć.
Tym razem pomoc przyszła szybko, a w akcję zaangażowano zarówno naziemnych ratowników GOPR, jak i załogę śmigłowca LPR. Mimo to 54-letniego turysty nie udało się uratować.
Beskid Śląski na zdjęciach: