Uratowali ludzi z płonącego mieszkania

2020-02-13 18:43 KAZ
Uratowali ludzi z płonącego mieszkania
Autor: Kasia Zaremba

To była akcja jak w amerykańskim filmie. Gdyby nie bohaterska postawa dwóch policjantów mogło zginąć małżeństwo. W sobotę w nocy sierżant Łukasz Szczepara (37 l.) i starszy posterunkowy Krzysztof Siwek (22 l.) , na co dzień policjanci Zespołu Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Zawierciu, uratowali wzywającą pomocy parę, która mogła spalić się żywcem.

Policjanci ani przez moment nie wahali się aby wtargnąć do pełnego dymu i ognia mieszkania. Nim przyjechała straż pożarna, wezwani tuż po rozpoczęciu służby policjanci pojechali na miejsce. - Z okna na pierwszym pietrze wydobywały się czarne kłęby dymu, a przy oknie stały dwie osoby i wzywały pomocy. Pobiegliśmy na górę, drzwi były nagrzane. To była błyskawiczna akcja. w takiej sytuacji człowiek nie myśli jakie niebezpieczeństwo mu grozi. Chcieliśmy za wszelką cenę uratować tych ludzi - mówi  starszy posterunkowy Krzysztof Siwek (22 l.) - Słyszeliśmy desperackie głosy wzywające pomocy i szczekanie psa. Musieliśmy siłą wyważyć drzwi. Buchnął na nas gorący i duszący dym Nie było możliwości aby przejść, musieliśmy się czołgać. Dusząc i kaszląc nawiązaliśmy kontakt głosowy z domownikami. Kiedy wyprowadziliśmy oszołomioną i ledwie już oddychającą parę, wróciłem po psa. Jego też udało się uratować - dodaje z uśmiechem policjant. W międzyczasie, kiedy policjanci ratowali ludzi, pojawiła się też straż pożarna, która przejęła akcję. 

Jak się okazuje jeden z funkcjonariuszy to bohater nie tylko na służbie...ale też we własnym domu. 

Prywatnie sierżant Łukasz Szczepara to mąż i ojciec dwóch uroczych dziewczynek -12 letniej Abril i 7 letniej Gabrieli. Jednak szczęście rodziny zakłóciła choroba młodszej córeczki. U dziewczynki, pół roku po urodzenia stwierdzono zanik mięśni .

- Ta informacja była dla nas prawdziwym ciosem. W 2017 dostaliśmy się na konsultacje do Belgii i zakwalifikowaliśmy do programu wczesnego dostępu do specjalistycznego leku. Pięć dawek przyjęliśmy w Belgii. Już od pierwszych chwil widzieliśmy znaczne postępy u Gabrysi. Sama zaczęła nawet trzymać głowę.  W międzyczasie z innymi rodzicami chorych dzieci pisaliśmy do Ministerstwa Zdrowia o refundowanie leku w Polsce. Udało się! W 2018 roku zapadła decyzja o refundacji leku, z czego ogromnie się cieszymy - mówi dumnie tata.

Jednak szczęście trwało krótko, bo Gabrysia przyjmując lek musi być skutecznie rehabilitowana, co kosztuje około kilku tysięcy złotych miesięcznie. Przy skromnych zarobkach policjanta i nie pracującej żonie, która zajmuje się dziećmi i wymagającą stałej opieki Gabrysią,  utrzymanie całej rodziny i zapewnienie godziwych warunków graniczy z cudem. 

Dlatego za naszym pośrednictwem rodzice dziewczynki zwracają się do ludzi o dobrym sercu, aby wsparli Gabrysię. - Dla nas liczy się każda złotówka. Pieniądze można wpłacać na konto Fundacji Dzieciom Wspólnota Zdążyć z Pomocą nr konta : 42249000050000460075493994. Koniecznie z dopiskiem 21781 Szczepara Gabriela - darowizn na pomoc i ochronę zdrowia. Bądź można przekazać 1% Państwa podatku na rzecz naszej córki : nr KRS 0000037904 z dopiskiem 21781 Szczepara Gabriela - mówi tata 7-latki, zwracają się z apelem o pomoc.