W wybuchu gazu zginęło ośmioro ludzi. Gruzy budynku pogrzebały ich żywcem. "Czas nigdy nie goi ran"

2026-05-08 19:18

Oni nie mieli szans. Wszyscy mieszkańcy okazałego, wielopokoleniowego domu przy Leszczynowej w Szczyrku, którzy w tragiczniej sekundzie byli w domu, zginęli. Doszło do eksplozji gazu. Gruzy budynku pogrzebały ich żywcem. Po niemal siedmiu latach wkrótce zapadnie prawomocny wyrok przeciw odpowiedzialnym za rozwiercenie gazociągu i doprowadzenie do tego nieszczęścia.

Głośny wybuch wstrząsnął Szczyrkiem. Zginęło 8 osób, w tym czworo dzieci

Był 4 grudnia 2019 r., środowy wieczór. Dochodziła godz. 18.30, gdy w całym miasteczku słychać było głośny wybuch. Po chwili opadł kurz, a noc zaczęła rozświetlać łuna pożaru. Na ul. Leszczynowej doszło do eksplozji gazu. Jeden z domów, solidny, murowany z trzema kondygnacjami w sekundzie stał się płonącą ruiną. W gruzach domu zginęła niemal cała rodzina Kaimów. Ofiar było 8, w tym czwórka dzieci.

Zginęli dziadkowie Józef (68 l.) i Jolanta, syn Wojciech (39 l.) z żoną Anną i trójką dzieci – Stasiem (3 l.) Marceliną (7 l.) i Michaliną (9 l.), i wnuczek Szymon (9 l.). Jego mama Katarzyna w chwili wybuchu była w pracy. Dlatego przetrwała.

- Zginął mój jedyny syn, rodzice i kuzynostwo. Czas nigdy nie goi ran. Pozwala tylko przystosować się do sytuacji. To zostaje w nas na zawsze. Każdej nocy koszmary, nie wspominając o świętach, o urodzinach, o innych rocznicach... - powiedziała nam pani Katarzyna kilka tygodni wcześniej, gdy w katowickim Sądzie Apelacyjnym startował proces przeciw szóstce skazanych przez sąd niższej instancji.

Jeden wyrok już zapadł

W maju 2024 r. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej uznał oskarżonych za winnych. Kary były zróżnicowane. Roman D. został skazany na 6 lat więzienia. Marcin S. dostał 4 lata pozbawienia wolności. Józef D. natomiast skazany został na 3 lata za kratami. To oni bezpośrednio prowadzili prace, które spowodowały przebicie gazociągu i w konsekwencji spowodowały nagromadzenie się gazu w domu, co z kolei doprowadziło do wybuchu gazu.

Ewa K. Jakub K. i Marcin K. skazani zostali na 4 lata i dwa miesiące pozbawienia wolności. Ponadto wszyscy skazani dostali zakaz prowadzenia działalności gospodarczej i wykonywania zawodu na 10 lat.

Wszystkie strony odwołały się od wyroku

Od tego wyroku odwołały się wszystkie strony. Bliscy ofiar oraz prokuratura domagali się surowszych kar dla podejrzanych oraz uznania, że ich wina była umyślna. Z koeli obrońcy oskarżonych podnosili, że powinni zostać oni uniewinnieni.

W piątek 8 maja proces dobiegł końca. Na sali sądowej uczestnicy procesu apelacyjnego wygłosili mowy końcowe. Z oskarżonych nie stawił się nikt. Wszyscy podtrzymali swoje stanowiska. Prokuratura w osobie Małgorzaty Moś-Brachowskiej podkreśliła, że sąd powinien podwyższyć kary i orzec, że do tragedii doszło z winy umyślnej.

- Oskarżeni mieli wiedzę, że pracują, dokonują przewiertu pod ulicą, pod którą przybiegają różne instalacje. Wiedzieli, że jest tam gazociąg. Do refleksji nie zmusiło ich też to, że kilka godzin wcześniej uszkodzili położony tam wodociąg. Mimo to kontynuowalii prace, nawet w warunkach zupełnych ciemności. Można uznać, że było im obojętne, co się wydarzy. Liczyło się tylko wykonanie prac - mówiła pani prokurator.

Kiedy sąd podejmie decyzję?

Głos zabrali również reprezentacji pokrzywdzonych. Ci zwracali uwagę nie tylko na stopień uchybień i zaniedbań, jakie doprowadziły do wybuchu, ale również na to, z jak wielką tragedią muszą co dzień zmagać się ci, którzy stracili bliskich w wybuchu. Co więcej, ci którzy zrządzeniem losu przetrwali tragedię dziś muszą pokrywać również finansowe zobowiązania ofiar.

Sąd Apelacyjny wygłosi wyrok po przerwie wynikającej ze złożoności sprawy. Ma to nastąpić 20 maja o godz. 14:00.

Za zabójstwo grozi dożywocie. A wiesz, ile można dostać za inne przestępstwa?
Pytanie 1 z 12
Jaka kara więzienia grozi za kradzież w włamaniem?
Przewiercili gazociąg i doszło do ogromnej tragedii. Sprawa wybuchu w Szczyrku ponownie w sądzie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki