Wybory prezydenckie 2020. Śląskie: Lokalni politycy chcą zablokować elekcję?!

2020-03-30 10:32 RS
Wybory
Autor: Grzegorz Kluczyński

Wybory prezydenckie zaplanowano na 10 maja. Jednak w obliczu epidemii koronawirusa w Polsce pojawia się coraz więcej głosów, aby je przesunąć. Mniej więcej 3/4 Polaków wedle badań opinii publicznej opowiada się za przesunięciem wyborów prezydenckich. Niektórzy z lokalnych polityków buntują się przeciwko deklaracjom rządu, który dąży do organizacji majowej elekcji. Wśród nich są m.in. prezydenci Sosnowca i Będzina.

Przypomnijmy, że nocą z piątku na sobotę Sejm w ramach specustawy o zapobieganiu, przeciwdziałaniu i zwalczaniu koronawirusa zadecydował o rozszerzeniu grupy wyborców, którzy będą mogli 10 maja głosować korespondencyjnie. Chodzi o osoby powyżej 60. roku życia i przebywające w kwarantannie. Decyzja, związana z epidemią koronawirusa, wywołała głębokie poruszenie, w szczególności w szeregach opozycji. Ale zwykli obywatele również dostrzegają, że majowy termin jest niefortunny - wedle badań sondażowych około 3/4 Polaków opowiada się za przesunięciem wyborów prezydenckich.

W podobne tony uderza wielu lokalnych polityków. Prezydent Ciechanowa oświadczył na swoim profilu na Facebooku, że poinformuje Państwową Komisję Wyborczą, że na terenie miasta nie przeprowadzi procedury wyborów powszechnych prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. - Mam świadomość, iż taka decyzja może spowodować próbę usunięcia mnie z funkcji prezydenta Ciechanowa oraz zastąpienia wyznaczonym przez rząd komisarzem. Dla mnie jednak priorytetem jest zdrowie i życie Mieszkańców. Przy rosnącej z dnia na dzień liczbie zakażonych koronawirusem i występowaniu kolejnych przypadków także na naszym terenie, nie mogę podejmować ryzyka narażenia kogokolwiek z Mieszkańców na poważne niebezpieczeństwo - napisał na Facebooku Krzysztof Kosiński, włodarz Ciechanowa.

Również niektórzy samorządowcy ze Śląska nie widzą sensu przeprowadzenia wyborów w obliczu epidemii. Wśród nich są prezydenci Będzina i Bytomia. Prezydent pierwszego z tych miast, Łukasz Komoniewski, napisał na swoim Facebooku, że nie podpisze dokumentów w sprawie uruchomienia procedury wyborczej. - Nie zamierzam narażać zdrowia i życia tysięcy ludzi – urzędników, którzy są odpowiedzialni za uruchomienie, przygotowanie i przeprowadzenie całej procedury wyborczej, setek osób, które przez cały dzień i noc miałyby pracować w poszczególnych komisjach, a przede wszystkim mieszkańców naszego miasta, którzy chcąc spełnić swój obywatelski obowiązek przyszliby zagłosować - napisał włodarz miasta na Facebooku.

W podobnym tonie wyraził się prezydent Bytomia, Mariusz Wołosz. W rozmowie z Dziennikiem Zachodnim nazwał próbę organizacji wyborów w maju "zbiorowym samobójstwem". List otwarty do wojewody i śląskich posłów PiS wystosował Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. - Pełniąc funkcje prezydenta dużego miasta, który przez ostatnie tygodnie podobnie, jak wielu z nas, wszelkie swoje działania powierzył przeciwdziałaniu epidemii COVID-19 nie jestem w stanie znaleźć słów wyrażających złość i gniew, kiedy słyszę o organizacji wyborów w dniu 10 maja. Szczerze mówiąc - powinienem w tym miejscu siarczyście przeklinać - napisał na swoim profilu Chęciński. Czy to oznacza, że majowych wyborów nie uda się przeprowadzić? Znamienne mogą być słowa urzędującego prezydenta RP Andrzeja Dudy, który na antenie TVP 1 stwierdził, że "jeśli epidemia będzie szalała, termin wyborów może być nie do utrzymania".

Koronawirus - Leki

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.