Z plebanii wyprowadzono go w kajdankach. Wcześniej uczył dzieci religii i rozdawał im cukierki

Dziś zapadł wyrok w głośnym procesie księdza Jacka K. z diecezji sosnowieckiej. Duchowny jest oskarżony o dziewięć przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę dzieci oraz posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem małoletnich. Przez wiele miesięcy sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami, a szczegóły postępowania nie były ujawniane opinii publicznej. Teraz Sąd Rejonowy w Sosnowcu zdecydował o jego odpowiedzialności.

Ksiądz Jacek K. w kajdankach obok policjanta w sądzie. Na wstawce oskarżony w ornacie. O wyroku przeczytasz na SE.
Autor: Foto i reprodukcja PRZEMYSLAW GLUMA/SUPER EXPRESS

Rozdawał dzieciom cukierki i prowadził lekcje religii. Za zamkniętymi drzwiami miało dochodzić do krzywdy

Dziś Sąd Rejonowy w Sosnowcu ogłosił wyrok w sprawie księdza Jacka K., byłego proboszcza parafii w Mostku. Duchowny jest oskarżony o dziewięć przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę dzieci oraz o posiadanie materiałów pornograficznych z udziałem małoletnich.

Proces rozpoczął się w lutym 2026 roku. Ze względu na dobro pokrzywdzonych i charakter zarzutów wszystkie rozprawy odbywały się przy wyłączeniu jawności. Dla mieszkańców miejscowości, w której ksiądz przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób, cała sprawa jest źródłem szoku, niedowierzania i trudnych pytań.

Duchowny 9 września nie zjawił się na sali sądowej. Ksiądz Jacek K. został skazany łącznie na 14 lat więzienia. Sąd orzekł wobec niego również dożywotni zakaz wykonywania zawodów związanych z edukacją i wychowaniem dzieci oraz młodzieży.

Duchowny ma także zakaz przebywania w miejscach publicznych przez 15 lat oraz zakazy zbliżania się do pokrzywdzonych kobiet, w większości przypadków na 15 lat. Sąd zobowiązał go ponadto do zapłaty zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych w kwotach od 50 do 100 tys. zł.

Wyrok odczytał sędzia Piotr Głogowski.

Znały go dzieci, znali go rodzice

Przez około 12 lat Jacek K. pełnił funkcję proboszcza w Mostku. Mieszkańcy znali go z kościoła, parafialnych wydarzeń i codziennego życia miejscowości. Prowadził również lekcje religii w szkole w Gołczy. Jak wspominają mieszkańcy, potrafił być blisko dzieci, podczas spotkań rozdawał im cukierki. W tamtym czasie takie zachowanie nie wzbudzało podejrzeń.

Ksiądz angażował się również w życie parafii. Organizował wydarzenia dla mieszkańców, uczestniczył w lokalnych uroczystościach, a parafia pod jego kierunkiem przechodziła remont. Dla wielu osób był po prostu znanym proboszczem, którego obecność przez lata stała się częścią lokalnej codzienności.

Dlatego informacje o zatrzymaniu duchownego były dla mieszkańców szczególnie trudne do przyjęcia.

– To był szok – tak mieszkańcy opisywali swoje pierwsze reakcje po ujawnieniu sprawy.

Niektórzy przyznawali, że długo nie potrafili pogodzić obrazu księdza, którego znali z parafii, z informacjami przekazywanymi przez śledczych.

O szóstej rano wkroczyła policja

Przełom nastąpił w październiku 2024 roku. Wczesnym rankiem, około godziny 6, policjanci pojawili się na plebanii w Mostku. Czynności trwały kilka godzin. Około południa ksiądz Jacek K. został wyprowadzony z budynku w kajdankach.

Policjanci zabezpieczali również materiały mogące mieć znaczenie dla prowadzonego postępowania. Z terenu parafii odjechał między innymi samochód duchownego. Zatrzymano wówczas trzy osoby, jednak ostatecznie to Jacek K. trafił do aresztu.

Od tamtej pory pozostaje za kratami. 

Ksiądz Jacek K. na zdjęciach:

Dziewięć zarzutów dotyczących dzieci

Sprawa, która wstrząsnęła lokalną społecznością, dotyczy wyjątkowo poważnych oskarżeń. Prokuratura zarzuca Jackowi K. popełnienie dziewięciu przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę małoletnich. Duchowny odpowiada również za zarzut związany z posiadaniem materiałów pornograficznych z udziałem dzieci.

Łącznie akt oskarżenia obejmuje 10 zarzutów i siedmioro pokrzywdzonych.

Śledczy podczas postępowania przesłuchali wiele osób. Zebrany materiał obejmował między innymi liczne opinie biegłych, analizy informatyczne zabezpieczonych urządzeń, ekspertyzy psychologiczne oraz badania śladów biologicznych.

Ze względu na charakter sprawy proces przed Sądem Rejonowym w Sosnowcu odbywał się z wyłączeniem jawności. Oznacza to, że opinia publiczna nie poznała szczegółów zeznań ani wszystkich okoliczności, które były przedmiotem rozpraw.

„Jak mogliśmy tego nie zauważyć?”

W Mostku sprawa wywołała nie tylko szok, ale także poczucie bezradności. Mieszkańcy zaczęli wracać pamięcią do lat, kiedy ksiądz był obecny w ich życiu. Pojawiały się pytania, czy ktokolwiek mógł wcześniej zauważyć coś niepokojącego.

Sołtys Grzegorz Musiał mówił, że trudno mu pogodzić wcześniejsze doświadczenia z informacjami, które pojawiły się po zatrzymaniu duchownego. Wspólnie z księdzem angażował się wcześniej w prace przy kościele. Z perspektywy mieszkańców Jacek K. zachowywał się jak osoba, która normalnie funkcjonuje w lokalnej społeczności.

Tym większe było niedowierzanie, gdy pojawiły się informacje o zarzutach.

W sprawie pojawił się również wątek wcześniejszych niepokojów dotyczących relacji księdza z dziećmi. W 2021 roku prowadzono postępowanie dotyczące jego zachowania wobec małoletnich w jednej ze szkół w Dąbrowie Górniczej. Sprawa została zakończona w 2022 roku, a prokuratura uznała wówczas, że nie doszło do przestępstwa.

Pod koniec sierpnia 2024 roku temat ponownie pojawił się w zainteresowaniu śledczych. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu wznowiła postępowanie. Śledczy nie potwierdzali jednak oficjalnie, że wcześniejsza sprawa pozostaje bezpośrednio związana z obecnym aktem oskarżenia.

Ostatecznie duchowny spędzi kilkanaście lat w więzieniu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki