Zabili panią Marię za jej dobre serce. Morderczy małżonkowie stanęli przed sądem. Wylewały się łzy

Maria Banot (+83 l.) słynęła z dobrego serca i zawsze starała się pomagać potrzebującym. To właśnie jej ufność miała wykorzystać Sonia T. (38 l.), która pod pretekstem wizyty pracownicy pomocy społecznej zapukała do drzwi seniorki. Za rogiem czaił się jej mąż Marek T. (50 l.). Kobieta została brutalnie zaatakowana, pobita i uduszona. Jej ciało sprawcy ukryli w tapczanie, a na jego wieku ustawili dwa ciężkie krzesła. Proces małżonków zbliża się do końca.

Zaufanie seniorki wykorzystali do zbrodni

Do brutalnego zabójstwa doszło w październiku 2025 r. w Cieszynie. Maria Banot mieszkała w kamienicy przy pl. Kościelnym. Starsza pani była znana z tego, że pomagała nie tylko ludziom w potrzebie, ale także zabiedzonym zwierzętom. Sonia i Marek T. byli wówczas bezdomni. Mężczyzna był wielokrotnie karany, kobieta nie miała wcześniej konfliktów z prawem. Para poznała się w noclegowni, a następnie wzięła ślub.

1 października 2025 r. Sonia T. miała wpaść na pomysł oszukania pani Marii. — Pracowałam kiedyś w domu pomocy społecznej i wiedziałam, gdzie starsi ludzie lubią trzymać pieniądze — opowiadała podczas jednej z pierwszych rozpraw. Plan miał zakładać, że kobieta pod pretekstem wizyty pracownicy pomocy społecznej zagada seniorkę, a Marek T. w tym czasie wślizgnie się do mieszkania i poszuka pieniędzy.

Przebieg zdarzenia miał jednak wyglądać zupełnie inaczej. Marek T. już po kilku zdaniach wymienionych przez jego żonę z seniorką miał wkroczyć do akcji. Wepchnął starszą panią do mieszkania i powalił ją na ziemię. Maria Banot została pobita i uduszona. Gdy straciła przytomność, para miała splądrować mieszkanie. Sprawcy znaleźli zaledwie 180 zł. Następnie wrzucili ofiarę do tapczanu i zamknęli wieko.

Prawda wyszła na jaw dopiero po weekendzie, gdy do mieszkania Marii przyjechał jej brat Jerzy (73 l.).

— Stałem w mieszkaniu za policjantami. Jeden z nich zdjął krzesło z wersalki i podniósł wieko. Zobaczyłem ciało mojej siostry — zeznawał mężczyzna.

„Dobry człowiek, po prostu”. Sąsiedzi płakali na sali sądowej

Proces Soni i Marka T. toczy się przed sądem w Bielsku-Białej. Podczas ostatniej rozprawy bliscy zamordowanej seniorki mogli po raz pierwszy zobaczyć twarzą w twarz Sonię T. Wcześniej kobieta uczestniczyła w procesie za pośrednictwem łącza internetowego.

Sąd przesłuchał już niemal wszystkich świadków. Tym razem zeznawali sąsiedzi Marii Banot. O samej zbrodni nie mieli dużej wiedzy, ale o zamordowanej seniorki mówili z ogromnym ciepłem.

— Sąsiadka była spokojna, taka ufna emerytka, ufna do wszystkich ludzi, nikomu by krzywdy nie zrobiła — mówił pan Andrzej.

Panią Marysię znałam jako sąsiadkę. Taki to był dobry człowiek. Czasem przyszła do mnie, żebym jej pomogła w jakichś papierach. W poniedziałek widziałam ją po raz ostatni, chyba trzy dni przed śmiercią. Była ciepłą, pogodną, wesołą osobą. Pani Maria mówiła mi czasami, że komuś dała herbatkę, komuś zupkę. To był dobry człowiek, każdemu chciała pomóc — opowiadała pani Elżbieta, ocierając łzy z policzków.

— Chciałam jeszcze powiedzieć, że jest mi przykro, że nie mogłam jej pomóc — dodała.

Na sali sądowej zeznawała także była uczennica Marii Banot, pani Danuta. — Znałam panią Marię, była moją mentorką w liceum, uczyła mnie zawodu. Potem znałyśmy się jako sąsiadki, spotykałyśmy się od czasu do czasu, głównie na korytarzu. Była bardzo empatyczną osobą, kochała zwierzęta, na pewno była towarzyska, lubiła rozmawiać z ludźmi. Nie wiem, co więcej powiedzieć — dobry człowiek, po prostu — opisywała zamordowaną kobietę.

Ostatni świadek i nowa opinia biegłej

Sędziowie chcieli jeszcze wysłuchać zeznań ostatniego świadka — kobiety, która odwiedzała Marię Banot w jej mieszkaniu. Ze względu na stan zdrowia i zaawansowany wiek znajoma ofiary nie była jednak w stanie przyjechać z Cieszyna do Bielska-Białej. Sąd zdecydował więc, że pani Krystyna złoży zeznania w cieszyńskim Sądzie Rejonowym. Ma do tego dojść podczas kolejnej rozprawy. To ostatni świadek, którego planują przesłuchać sędziowie.

Sąd zaznaczył również, że na następnej rozprawie dopuści jako dowód uzupełniającą opinię biegłej. Ma ona ustalić, kiedy dokładnie doszło do śmierci Marii Banot. Biegła ma także odpowiedzieć na pytanie, czy obrażenia zadane przez Marka T. i Sonię T. doprowadziły do zgonu wkrótce po ataku, czy też seniorka mogła jeszcze żyć w chwili, gdy sprawcy zamknęli ją w tapczanie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki