Spis treści
Prokuratura walczy o wyższy wyrok dla Wioletty M. po zabójstwie męża
Decyzją Sądu Okręgowego w Gliwicach z 16 kwietnia 2026 roku Wioletta M. została skazana na karę 10 lat więzienia za zabicie swojego męża, Arkadiusza. W ocenie sędziów czyn został popełniony z zamiarem ewentualnym, co oznacza, że sprawczyni liczyła się z tym, iż atak może doprowadzić do śmierci ofiary. Orzeczenie nie ma jeszcze charakteru prawomocnego.
Taki finał pierwszej instancji nie satysfakcjonuje jednak Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Śledczy postanowili całkowicie zakwestionować zapadłe rozstrzygnięcie i wnieśli apelację skierowaną na niekorzyść skazanej.
Według przedstawicieli prokuratury zebrany materiał dowodowy jasno wskazuje, że Wioletta M. działała z bezpośrednim zamiarem odebrania życia mężowi. Świadczą o tym przede wszystkim wybór niebezpiecznego narzędzia, miejsce wymierzenia ciosu oraz znaczna siła, z jaką został on zadany.
Śledczy akcentują fakt, że atak wymierzono prosto w klatkę piersiową, a więc w kluczowy obszar chroniący najważniejsze organy wewnętrzne, co poskutkowało przebiciem mięśnia sercowego i rozległymi obrażeniami prowadzącymi do zgonu.
Polecany artykuł:
Śmiertelny atak nożem po kłótni w Knurowie
Koszmar rozegrał się 2 października 2025 roku na terenie jednej z posesji w Knurowie. Wczesnym popołudniem, krótko po godzinie 14:00, oficer dyżurny gliwickiej policji przyjął niepokojący sygnał. Zgłaszający informował o znalezieniu nieprzytomnego mężczyzny w domu, w którym nieco wcześniej miało dojść do niezwykle burzliwej sprzeczki.
Pod wskazany adres błyskawicznie wyruszyły policyjne radiowozy oraz karetka pogotowia. Wewnątrz budynku służby odnalazły 53-letniego Arkadiusza M., który miał widoczną ranę od noża w rejonie klatki piersiowej. Mimo heroicznej i długotrwałej walki ratowników medycznych o przywrócenie funkcji życiowych, zadane obrażenia były zbyt rozległe i mężczyzna zmarł na miejscu.
Prowadzone śledztwo wykazało, że para zamieszkiwała wspólnie w Knurowie, utrzymując się ze świadczeń rentowych. Z ustaleń śledczych wynika również, że oboje borykali się z problemem alkoholowym. W dniu tragedii między małżeństwem znów wybuchła awantura, w trakcie której kobieta chwyciła za nóż i zadała mężowi cios prosto w klatkę piersiową.
Horror w parku w Knurowie. 69-latek zranił kolegę i uciekł:
Oskarżona Wioletta M. tłumaczy się z zabójstwa męża
Podczas całego śledztwa i procesu Wioletta M. nie ukrywała, że to ona trzymała nóż, którym ugodzony został jej mąż. Kategorycznie zaprzeczała jednak oskarżeniom o celowe działanie. Twierdziła, że zdarzenie miało charakter nieszczęśliwego wypadku i w żadnym wypadku nie pragnęła śmierci partnera.
Tłumaczenia kobiety od samego początku nie przekonywały organów ścigania. Biorąc pod uwagę charakter zadanej rany, użyte narzędzie oraz precyzję ciosu, prokuratorzy byli pewni, że atak nosił znamiona bezpośredniego zamiaru pozbawienia życia. To właśnie ta rozbieżność w ocenie czynu legła u podstaw decyzji o zaskarżeniu wyroku gliwickiego sądu.
Złożenie apelacji przez oskarżyciela publicznego przenosi sprawę na szczebel sądu apelacyjnego. Nowy skład sędziowski będzie musiał ocenić zgromadzony materiał i zadecydować, czy pierwotny wyrok zostanie zachowany, czy też sprawa wymaga zmiany kwalifikacji czynu i zaostrzenia wymierzonej kary.
Do momentu wydania ostatecznego, prawomocnego wyroku przez sąd odwoławczy, Wioletta M. formalnie wciąż pozostaje osobą nieprawomocnie skazaną na 10 lat więzienia za dopuszczenie się zabójstwa swojego męża.