Wtorkowy wieczór, to idealny moment na seans z kinem, które bez reszty potrafi oderwać od codzienności. W dzisiejszej ramówce telewizyjnej pojawiła się absolutna perełka gatunku science-fiction: film „Jestem legendą” z 2007 roku. Ta widowiskowa i niezwykle klimatyczna produkcja z Willem Smithem w roli głównej od lat cieszy się niesłabnącą popularnością. Ten hit zostanie wyemitowany już dziś wieczorem w ogólnodostępnej telewizji na antenie stacji TVN 7.
Ostatni człowiek na Ziemi kontra krwiożercze mutanty
Fabuła produkcji przenosi nas do świata doszczętnie spustoszonego przez tajemniczego, zmutowanego wirusa. Medyczny wynalazek, który pierwotnie miał być rewolucyjnym lekiem na raka, okazał się śmiertelną pułapką: zgładził 90% ludzkości, a większość ocalałych zamienił w agresywne, pozbawione ludzkich odruchów bestie, które panicznie boją się światła słonecznego. W tym przerażającym, wymarłym świecie ocalał jedynie Robert Neville, genialny naukowiec i wojskowy, który wykazuje całkowitą odporność na działanie wirusa.
Za dnia Neville, w towarzystwie swojego wiernego psa, samotnie przemierza zarośnięte i puste ulice gigantycznej metropolii, zdobywając zapasy i prowadząc zaawansowane badania nad szczepionką w podziemnym laboratorium. Prawdziwy horror zaczyna się jednak po zmierzchu. Nocą Nowy Jork staje się królestwem agresywnych mutantów, które wychodzą z cienia, by zapolować na ostatniego człowieka. Każdy zachód słońca oznacza dla bohatera desperacką walkę o przetrwanie i próbę zachowania zmysłów w świecie, który bezpowrotnie utracił ludzkie oblicze.
Genialna rola Willa Smitha i piorunujący klimat. Dlaczego warto?
Głównym powodem, dla którego warto poświęcić wieczór tej produkcji, jest wybitna, w przeważającej mierze jednoosobowa kreacja Willa Smitha. Recenzenci oraz widzowie zgodnie podkreślają, jak fantastycznie aktor udźwignął ciężar całego filmu, genialnie pokazując spektrum skrajnych emocji: od niezłomnej determinacji, przez paraliżujący strach, aż po psychiczną destrukcję wywołaną totalnym odosobnieniem. Za ten spektakularny popis Smith został nagrodzony prestiżową statuetką Saturna oraz Złotym Popcornem od MTV dla najlepszego aktora.
Ogromne wrażenie robi również sama realizacja i scenografia. Obrazy opustoszałego, zniszczonego i dzikiego Nowego Jorku do dziś wyglądają imponująco i budują niepowtarzalną, gęstą atmosferę zagrożenia. Reżyser Francis Lawrence stworzył wizję postapokalipsy, która fascynuje i przeraża jednocześnie. Nic dziwnego, że oceny filmu w serwisach filmowych utrzymują się na bardzo wysokim poziomie, na polskim Filmwebie produkcja zdobyła mocną notę 7,5/10, a w międzynarodowym serwisie IMDb cieszy się uznaniem milionów fanów dobrego kina przygodowego i sci-fi.
„Jestem legendą”: kiedy i gdzie oglądać?
„Jestem legendą” już dziś o godzinie 20:00 na kanale TVN 7. Warto zarezerwować te dwie godziny, aby zobaczyć jedno z najbardziej ikonicznych dzieł postapokaliptycznych XXI wieku.
Tajemnice z planu „Jestem legendą”
Kultowa produkcja z Willem Smithem kryje w sobie wiele fascynujących sekretów, o których większość kinomanów nie ma pojęcia. Oto najciekawsze fakty, ukryte przesłania oraz alternatywne wersje, które całkowicie zmieniają spojrzenie na ten postapokaliptyczny hit:
- Will Smith podczas pracy na planie tak mocno zżył się ze swoją czworonożną partnerką: suczką Abbey, która wcieliła się w wiernego psa Sam – że po zakończeniu zdjęć podjął oficjalną próbę jej adopcji. Gwiazdor był gotów zapłacić fortunę, jednak trener zwierzęcia pozostał nieugięty i nie zgodził się na oddanie suczki.
- W znanej z kin wersji Robert Neville ginie, wysadzając się granatem wraz z mutantami. Istnieje jednak oficjalny, alternatywny finał historii. Neville odkrywa w nim, że potwory zaatakowały jego dom tylko po to, by odzyskać uwięzioną przez niego samicę alfa. Gdy naukowiec oddaje im towarzyszkę, stwory odchodzą wolno. Neville przeżywa i wraz z towarzyszami bezpiecznie opuszcza Nowy Jork, kierując się do bezpiecznej strefy w stanie Vermont.
- W scenariuszu pojawia się poruszający cytat legendarnego muzyka. Główny bohater wspomina, że Marley wierzył w możliwość uleczenia rasizmu i nienawiści poprzez „wstrzykiwanie” w ludzkie życie muzyki oraz miłości. Gdy Marley został postrzelony we własnym domu, zaledwie dwa dni później wyszedł na scenę. Pytany, dlaczego to zrobił, odpowiedział: „Ludzie, którzy próbują uczynić ten świat gorszym, nie biorą dnia wolnego. Jakże ja mógłbym to zrobić? Rozświetlaj ciemność”.
- W filmie doszło do drobnego błędu montażowego, który chętnie wyłapują fani kina. Neville wyraźnie zaznacza w dialogu, że drzwi jego laboratorium wykonane są z odpornego pleksiglasu. Jednak w momencie, gdy przywódca mutantów zaczyna w nie uderzać, widzowie słyszą dźwięk tłuczenia najzwyklejszego, klasycznego szkła.
- Twórcy zdecydowali się na rzadko spotykany w kinie akcji krok: oficjalny tytuł filmu „Jestem legendą” nie pojawia się na ekranie na samym początku seansu, lecz dopiero po upływie kilku minut wprowadzenia do fabuły.