Miała niespodziankę, skończyło się dramatem. Zaskakujący finał opowiadania w odcinkach

2021-12-31 15:00
Fajerwerki
Autor: pixabay.com

Marysieńka chce znów wkraść się w łaski królowej. Ta okrutnie ją zaskakuje. W ostatni dzień roku publikujemy ostatni z dziewięciu odcinków opowiadania "Wigilijna niespodzianka", jakie w prezencie dla Czytelniczek i Czytelników przygotowali Alex Vastarix i Waldemar Bednaruk, autorzy "Haremu" i "Domu Gejsz".

Wigilijna niespodzianka, cz. 9

Alex Vastarix, Waldemar Bednaruk

- Jaśnie pani – dygnęła głęboko, stając najbliżej, jak tylko się dało przed obliczem małżonki władcy. Ta dopiero teraz powoli, jakby z niechęcią, że ktoś śmie przerywać jej konwersację, zwróciła się w jej stronę i z wyrazem zdziwienia spojrzała jej w oczy. Spojrzenie królowej, dotychczas zawsze ciepłe, niemal matczyne, dziś również dalekie było od dawnej swej łagodności. Jednak, patrząc z bliska na korną postawę dwórki, nieco złagodziła dotychczasowe nastawienie.

- Tak? – przybrała wyczekującą minę.

- Pozwoliłam sobie przygotować dla ciebie pani wigilijną niespodziankę, by przypomniały ci się szczęśliwe chwile z rodzinnego domu – Marysieńka doskonale pamiętała, że królowa wspomniała kiedyś o tradycji przystrajania drzewek przed świętami Bożego Narodzenia znanej również w jej okolicach. Dygnęła jeszcze głębiej i odsunęła się, by odsłonić stojącą tuż za nią zgrabną choineczkę.

Przez jedną decyzję zaprzepaściła swoją karierę. Kim była Elżbieta Czyżewska? | Historia z Koprem

Królowa przez chwilę w milczeniu przyglądała się drzewku, podziwiała starannie wykonane ozdoby, a wokół stołu powoli narastała cisza. Zgromadzeni goście i dworzanie z wyczekiwaniem spoglądali na rozgrywającą się przed ich oczami scenę. Znakomita większość zauważyła już ochłodzenie relacji królowej i jej dotychczas najukochańszej dwórki. Sytuacja ta otwierała nowe perspektywy przed resztą dziewczyn, kłębiących się u stóp tronu w oczekiwaniu na łaskawe spojrzenie jaśnie pani. Jej łaska mogła wynieść na same szczyty ubogą szlachciankę, która mając status ulubienicy królowej, wzbudziłaby zainteresowanie pierwszych kawalerów w kraju. Dotychczas to Marysieńka bez reszty zajmowała jej serce i uwagę. Koniec tej epoki oznaczał małą rewolucję na dworze.

Powszechnie wiedziano już, że król upatrzył sobie nową ofiarę. Widziano, jak wodzi tęsknie za nią oczami i raczej mało kto wątpił, by młoda dwórka potrafiła się oprzeć monarszym zalotom. Kwestią sporną pozostawało jedynie, to kiedy zacznie się właściwy szturm oraz jak długo krucha twierdza niewieściego skrępowania będzie się opierać. Ale nikt nie wątpił, że nie mogło być inaczej i również Marysieńka ulegnie zdecydowanym atakom podstarzałego amanta.

Król się nie spieszył. Czasy, kiedy młodzieńcza niecierpliwość pchała go do szturmu od razu i bez chwili zastanowienia miał już za sobą.

- Z wiekiem człowiek bardziej docenia drogę do celu niźli sam cel – mawiał niekiedy filozoficznie, by pokazać mądrość, jaką posiadł, zasiadając na tronie. Oczywiście wszyscy wiedzieli, że ta głęboka myśl odnosi się nie tyle do polityki, ile do kobiet i ma stanowić wymówkę dla pewnej, widocznej już w jego postawie, opieszałości w podbojach, z których słynął w młodości.

Zanim królowa otworzyła usta między nią, a jej do niedawna ulubioną dwórką narastała nieznośna cisza. Marysieńka, która miała nadzieję, iż swoim śmiałym pomysłem przełamie lody i ponownie przekona panią do siebie, odczuwała ją jak nieznośny kamień przygniatający jej piersi i pozbawiający tchu.

W końcu jednak królowa westchnęła, uśmiechnęła się jednym kącikiem ust i z tajemniczą miną odpowiedziała – Ja też mam dla ciebie wigilijną niespodziankę Marysieńko.

Sprawczyni całego zamieszania zamarła po tych słowach, bo zupełnie nie tego się spodziewała. Miała nadzieję na rozwianie krępującej atmosfery, podziękowanie i dawną życzliwość, ale żeby jej pani miała specjalnie dla niej przygotować jakiś prezent, to tego się nie spodziewała. Spojrzała ze zdumieniem w oblicze królowej z wyrazem, który jednoznacznie mówił – czy powinnam się obawiać?

Ta zaś z uśmiechem Mona Lisy odchyliła się, ukazując szerokim gestem za siebie. Odsłoniła króla, który na krótką chwilę został przysłonięty ramieniem małżonki. Ten zaś, nie przestając się na nią gapić, również uchylił się nieco, by zza jego ramienia mógł wyjrzeć gość, któremu oboje małżonkowie poświęcali tak wiele uwagi tego wieczoru, a którego ona nie mogła dojrzeć ze swojego miejsca.

Najpierw zobaczyła znajomą twarz o melancholijnym obliczu. Potem ze zdziwieniem odnotowała, że coś tu jest bardzo nie w porządku. Jej umysł od razu odnotował sprzeczność pomiędzy stanem wiedzy a poczynioną obserwacją.

- Smutnooki pachoł! – niemal krzyknęła, obejmując wzrokiem postać aż skrzącą się od klejnotów. To właśnie było przyczyną, dla której nie mogła zrozumieć rozciągającej się przed nią sceny. Jeszcze kilka godzin temu widziała tego człowieka w znacznie bardziej pasujących do niego skromnych szatach sługi, z pokorną miną przyjmującego jej opryskliwość, a teraz siedział tu przed nią u boku samego króla z triumfującym obliczem zdobywcy tego świata.

- Poznajże naszego umiłowanego pana Jana – zaanonsował sam monarcha – Jana Zamoyskiego, trzeciego ordynata na Zamościu i naszego najwierniejszego z wiernych poddanych.

- Pan Jan przyjechał do nas wczoraj wieczorem na święta i tak bardzo chciał cię poznać, że ledwom go wstrzymała do dzisiejszej wieczerzy – uzupełniła z satysfakcją królowa.

- Pani – zanim się spostrzegła w swym bezbrzeżnym zdumieniu, a on już składał pokłon, stając tuż przed nią – jestem oczarowany twoją urodą!

Odkłoniła się sztywno jak manekin.

- Oto twój miedziak pani – szepnął tak, by nikt inny nie usłyszał, wyciągając rękę w jej stronę – widziałem, jak trudno było ci się z nim rozstać.

Wokół wszyscy powstali, próbując dojrzeć, jaki to prezent mógł tak wielki pan przygotować dla panny, która stała się obiektem jego zalotów. Znając jego niezmierzone bogactwo, spodziewali się niespotykanego klejnotu. Ten jednakże ukrywał przed wścibskimi spojrzeniami podarek w zaciśniętej dłoni.

- Nie trzeba panie – dygnęła raz jeszcze, tym razem z większą gracją – uczciwie go zarobiłeś! – parsknęła mu prosto w twarz z taką złością, że nie tyle słowa, ile sam dźwięk pełnej jadu odpowiedzi doleciał do najbliżej stojących.

Okręciła się na pięcie i roztrącając stojących jej na drodze, wybiegła ze szlochem z sali. Czuła, że jej świat właśnie w tej krótkiej chwili zawalił się jej na głowę.

Harem, Dom gejsz, pakiet dwóch książek
Autor: Materiały prasowe Harem, Dom gejsz, pakiet dwóch książek

Książki pisarskiego duetu, jaki tworzą Alex Vastarix i Waldemar Bednaruk – bestselerowy "Harem" i "Dom Gejsz"  dostępne są w najlepszych sieciach księgarskich i księgarniach stacjonarnych oraz internetowych oraz na www.wiemiwybieram.pl/harde. Zapraszamy na stronę wydawnictwa www. harde.se.pl/ oraz na facebook.com/hardewydawnictwo i Instagram - @hardewydawnictwo.

Sonda
Czy lubisz oglądać seriale?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE