Policja nabrała wody w usta i nie komentuje sprawy, ani nie podaje żadnych szczegółów. Jednak my dotarliśmy do kilku informacji. Mrożą krew w żyłach!
Ciało młodej kobiety zostało znalezione w wannie, w jej własnym mieszkaniu. Wiadomo, że kobieta nie znała sprawcy, ale musiał ją wytypować i obserwować przed śmiercią. Skąd ten wniosek? Morderca znał codzienne zwyczaje ofiary, wiedział, kiedy wraca do domu i w jakich godzinach zostaje sama. Śledczy podejrzewają, że sprawca przez wiele dni przygotowywał się do ataku, by zabić, gdy ofiara czuła się najbezpieczniej.
Dodatkowo przerażające jest to, że morderstwo to bardzo przypomina zbrodnię sprzed 8 lat. Śledczy wrócili już do akt tamtej sprawy. Wówczas w wannie znaleziono ciało Anny N.
Sprawcy nigdy nie znaleziono. Policjanci analizują, czy podobieństwa między obiema zbrodniami mogą wskazywać na działanie tego samego człowieka. Nasz informator mówi także, że policja przesłuchuje już kolejne kobiety, które czują, że ktoś je śledzi! Czy to oznacza, że ofiar będzie więcej?
W sprawę włącza się sierżant Lena Silewicz. Kolejne tropy układają się w coraz bardziej przerażający schemat. Łowca nie pojawił się teraz. On po prostu wrócił.
Na szczęście ten mrożący krew w żyłach scenariusz rozgrywa się na kartach najnowszej powieści Katarzyny Bondy. „Łowca saren” to rasowa kryminalna rozrywka na wysokich obrotach: seryjny morderca, brutalne zbrodnie, stare policyjne akta, rodzinne tajemnice i polowanie, w którym stawką jest życie kolejnych kobiet. Bonda mnoży tropy i podejrzanych, a gdy wydaje się, że rozwiązanie jest już blisko, historia po raz kolejny zmienia kierunek.
To kolejna sprawa sierżant Leny Silewicz, ale książkę można czytać również bez znajomości wcześniejszych części serii. „Łowca saren” Katarzyny Bondy już w księgarniach.