- Damian rezerwuje stolik dla dwojga, ale Weronika przychodzi z przyjaciółką Anetą
- Dostawione krzesło szybko zmienia kolację we dwoje w niewygodne przesłuchanie
- Aneta pyta Damiana o rozwód, pensję, kredyt i kontakt z byłą żoną
- Przy deserze przyjaciółka przyznaje, że przyszła ocenić, czy Damian się nadaje
- Rachunek na 330 zł płaci Damian, choć żadna z nich nie sięga po portfel
„Na kolację zarezerwowałem stolik dla dwojga”
Mam trzydzieści osiem lat, pracuję jako kierownik sklepu z materiałami budowlanymi i od dwóch lat jestem po rozwodzie. Nie mam dzieci, więc po pracy wracam do cichego mieszkania, w którym słychać głównie lodówkę. Aplikację randkową zainstalowałem bardziej z ciekawości niż z wiarą, że coś z tego będzie.
Weronika napisała pierwsza. Zaczęło się od żartu o zdjęciu, na którym stałem przy palecie kostki brukowej, a potem wymienialiśmy wiadomości przez kilka dni. Wydawała się konkretna, bez udawania kogoś, kim nie jest.
Na pierwsze spotkanie poszliśmy na kawę w centrum. Rozmowa płynęła łatwo, śmiała się z moich historii o klientach, którzy chcą zbudować taras za tysiąc złotych, a ja słuchałem o jej pracy w biurze rachunkowym. Kiedy wychodziliśmy, sama rzuciła, że następnym razem moglibyśmy zjeść coś normalnego.
„Weronika przyszła z Anetą”
Wybrałem restaurację, do której czasem chodziłem po pracy, kiedy miałem ochotę na dobry makaron. Zarezerwowałem stolik na dwudziestą, blisko okna. Zamiast zwykłego swetra założyłem koszulę. Na miejscu byłem pięć minut wcześniej.
Weronika weszła punktualnie, w granatowym płaszczu, który pamiętałem z pierwszej randki. Za nią szła drobna blondynka z torbą zakupową przewieszoną przez ramię. Weronika powiedziała, że spotkały się wcześniej na zakupach, więc Aneta posiedzi z nami chwilę.
Przytaknąłem, bo co miałem zrobić przy wejściu, gdy kelner już prowadził nas do stolika. Kelner bez słowa dostawił krzesło. Kiedy wsunął je między moje a Weroniki, przy małym stoliku od razu zrobiło się ciasno.
„Aneta miała zostać tylko na chwilę”
Na początku próbowałem potraktować to lekko. Aneta zamówiła wodę z cytryną i powiedziała, że nie chce przeszkadzać, bo zaraz będzie się zbierać. Minęło jednak dwadzieścia minut, potem przyszły przystawki, a jej torba nadal leżała przy nodze krzesła.
Zapytała, dlaczego się rozwiodłem. Odpowiedziałem, że z byłą żoną rozstaliśmy się bez awantur. Po prostu inaczej wyobrażaliśmy sobie życie. Aneta skinęła głową, jakby odnotowała odpowiedź, a potem zapytała, czy utrzymuję z byłą kontakt.
Kiedy powiedziałem, że czasem składamy sobie życzenia i raz pomogłem jej przewieźć pralkę, Weronika spuściła wzrok na menu. Aneta od razu dopytała, czy mieszkam sam, czy mam kredyt i ile mniej więcej zarabiam. Nie powiedziała tego złośliwie, ale brzmiała tak, jakby wypełniała formularz.
„Weronika milczała, a Aneta zadawała kolejne pytania”
Odpowiedziałem, że kredyt mam, bo mieszkanie nie spadło mi z nieba, a zarabiam wystarczająco, żeby zapłacić za makaron i rachunki. Zaśmiałem się przy tym, licząc, że napięcie trochę zejdzie. Aneta uśmiechnęła się grzecznie, lecz Weronika nie podjęła żartu.
Zamiast tego zapytała, czy w sklepie często pracuję do późna. Powiedziałem, że zdarza się, szczególnie w sezonie, ale nie siedzę w sklepie od rana do nocy. Aneta wtrąciła wtedy, że Weronika nie lubi mężczyzn, którzy dla pracy nie mają czasu na związek.
Odłożyłem widelec i przez chwilę patrzyłem na dostawione krzesło. To dostawione krzesło drażniło mnie najbardziej. Przypominało mi, że nie jesteśmy tu we dwoje. Chciałem zapytać Weronikę, czy sama naprawdę potrzebuje tych pytań, ale kelner właśnie postawił przed nami dania główne.
„Aneta powiedziała, że ma mnie ocenić”
Weronika poszła do łazienki, kiedy kelner zebrał puste talerze. Zostałem z Anetą sam, a ona po raz pierwszy od początku wieczoru wyraźnie się rozluźniła. Przesunęła telefon na bok i powiedziała, żebym się nie obrażał.
Wyjaśniła, że jest tu po to, żeby ocenić, czy się nadaję. Weronika kiedyś spotykała się z facetem, który przez kilka miesięcy ukrywał przed nią żonę, a Aneta dowiedziała się o wszystkim pierwsza. Od tamtej pory każdy facet, z którym Weronika się spotyka, musi najpierw dostać akceptację Anety.
Dodała, że na razie wypadam nieźle. Trochę mnie to rozbawiło, ale bardziej zirytowało. Brzmiało, jakby właśnie wystawiała mi ocenę po okresie próbnym. Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Weronika wróciła i zapytała, czy bierzemy deser, a Aneta bez wahania zamówiła tiramisu.
„Za kolację dla trzech osób zapłaciłem sam”
Rachunek wyniósł trzysta trzydzieści złotych. Kelner położył skórzaną okładkę na środku stołu, a obie kobiety dalej rozmawiały o jakimś serialu. Czekałem chwilę, ale żadna z nich nie sięgnęła po portfel.
Zapłaciłem kartą, podziękowałem kelnerowi i odprowadziłem je tylko do wyjścia. Weronika krótko mnie przytuliła i powiedziała, że było miło. Aneta rzuciła tylko, że jeszcze się odezwą. W drodze do samochodu myślałem tylko o tym trzecim krześle przy stoliku.
Następnego dnia Weronika napisała, że Aneta uważa mnie za porządnego faceta, i zapytała, kiedy spotkamy się we dwoje. Nie odpisałem. Co jakiś czas otwieram tę wiadomość, bo pierwsza randka naprawdę była dobra. Nadal jednak nie wiem, czy chciałbym spotkać się z Weroniką jeszcze raz, jeśli znowu miałby ktoś przyjść ją kontrolować.
Przedstawione historie są inspirowane prawdziwymi zdarzeniami. Nie odzwierciedlają jednak konkretnych wydarzeń ani rzeczywistych osób, a wszelkie podobieństwa do nich mają charakter przypadkowy.