Biżuteria dla niego, dlaczego coraz więcej mężczyzn sięga po sygnety i bransoletki

Jeszcze dekadę temu biżuteria męska ograniczała się w Polsce do dwóch rzeczy: obrączki i - w najlepszym razie - zegarka. Dziś ten obraz szybko się zmienia. Sygnety, bransoletki, łańcuszki i subtelne kolczyki przestają być domeną wyłącznie środowisk artystycznych czy sportowych - trafiają do garderoby zwykłego, dobrze ubranego mężczyzny, dla którego stają się tym samym, czym od dawna jest biżuteria dla kobiet: elementem stylu, a nie tylko dodatkiem do stroju.

SAVICKI
Autor: SAVICKI/ Materiały prasowe

Sygnet wraca do gry

Największym beneficjentem tej zmiany jest sygnet - pierścień, który przez dekady kojarzył się głównie z rodzinną tradycją, herbem albo pokoleniowym spadkiem. Dziś projektanci biżuterii przywracają mu nowe życie: gładkie, minimalistyczne formy w żółtym lub białym złocie, czasem z dyskretnym kamieniem, czasem zupełnie surowe. To biżuteria, która nie krzyczy - działa raczej jak podpis, szczegół, który zauważą tylko uważni.

Obok sygnetów rośnie też popularność bransoletek - łańcuszkowych, plecionych albo z prostym, metalowym ogniwem - noszonych pojedynczo lub w zestawach z zegarkiem. To właśnie połączenie zegarka z drobną biżuterią stało się w ostatnich sezonach jednym z najbardziej rozpoznawalnych sygnałów stylu wśród mężczyzn dbających o detale.

- Przez lata biżuteria męska była w naszej ofercie kategorią niszową, traktowaną trochę po macoszemu. Dziś to jeden z najszybciej rosnących segmentów - i to nie tylko w Polsce. Mężczyźni coraz częściej traktują biżuterię tak, jak od dawna traktują dobrze skrojony garnitur czy zegarek: jako element budowania własnego wizerunku, a nie przypadkowy dodatek - mówi Tomasz Osman, prezes i współwłaściciel marki SAVICKI.

Bransoletka tenisowa - z kortu do garderoby

Ciekawym zjawiskiem jest też kariera bransoletki tenisowej - formy, która przez dekady kojarzyła się niemal wyłącznie z kobiecą biżuterią wieczorową. Dziś projektanci adaptują ją na potrzeby męskiej garderoby: szersze sploty (od ok. 3 do 4,5 mm, zamiast subtelnych wersji damskich), często ze srebra z czarnymi moissanitami dla bardziej stonowanego efektu, albo w białym złocie z czarnymi diamentem dla mocniejszego akcentu.

Skąd ta zmiana

Eksperci od trendów konsumenckich wskazują na kilka przyczyn tego zjawiska. Po pierwsze, granice między modą męską a damską coraz bardziej się zacierają - to, co

jeszcze niedawno uchodziło za "typowo kobiece", dziś swobodnie funkcjonuje w męskich stylizacjach, bez większych kontrowersji. Po drugie, rośnie znaczenie mediów społecznościowych, gdzie styl mężczyzn - w tym biżuteria - jest równie chętnie komentowany i naśladowany, jak stylizacje kobiece. Po trzecie wreszcie, sama biżuteria męska stała się bardziej różnorodna: projektanci przestali kopiować damskie wzory w większej skali, tworząc kolekcje zaprojektowane od podstaw z myślą o męskiej sylwetce, nadgarstku i stylu życia.

Nie bez znaczenia jest też zmieniające się podejście do prezentów. Coraz więcej mężczyzn dostaje biżuterię od partnerek, rodziny czy - co ciekawe - kupuje ją sobie sam, podobnie jak robią to od pewnego czasu kobiety. Sygnet czy bransoletka stają się formą nagrody za sukces zawodowy, pamiątką po ważnym wydarzeniu albo po prostu świadomym wyborem stylu, niezwiązanym z żadną okazją kalendarzową.

Jak wybierać biżuterię męską

W przeciwieństwie do biżuterii damskiej, gdzie różnorodność form jest ogromna, męska biżuteria rządzi się bardziej surowymi zasadami. Kluczowe są tu prostota i jakość wykonania - zbyt ozdobne, mocno zdobione wzory łatwo mogą wyglądać przypadkowo lub przesadnie. Dobrze sprawdzają się surowce w matowym wykończeniu, subtelne grawerunki oraz formy inspirowane klasycznym, ale nieoczywistym wzornictwem.

Ważny jest też dobór surowca do własnej karnacji i stylu, w jakim mężczyzna funkcjonuje na co dzień - żółte złoto lepiej sprawdza się w bardziej klasycznych, eleganckich stylizacjach, podczas gdy srebro w czarnym wykończeniu naturalnie wpisują się w luźniejszy, casualowy styl.

- Mężczyzna, który sięga po biżuterię, rzadko szuka czegoś krzykliwego. Znacznie częściej pyta o jakość wykonania, trwałość i to, czy dany element będzie pasował do niego za pięć czy dziesięć lat, a nie tylko w tym sezonie. To zresztą bardzo bliskie temu, co od zawsze staramy się robić w SAVICKI - projektować biżuterię, która nie traci na aktualności wraz z upływem czasu - dodaje Tomasz Osman.

Rosnący, ale wciąż niedoceniany segment rynku

Mimo rosnącego zainteresowania, biżuteria męska w Polsce wciąż stanowi znacznie mniejszy udział rynku niż biżuteria damska - to segment, który dopiero się rozwija, ale rozwija się szybko. Marki jubilerskie, które od lat kojarzone były głównie z ofertą dla kobiet, coraz odważniej rozbudowują linie produktów przeznaczonych dla mężczyzn, dostrzegając w tym segmencie realny potencjał wzrostu na kolejne lata.

Trend ten wpisuje się w szerszą zmianę zachodzącą na rynku jubilerskim - odchodzenie od sztywnego podziału na biżuterię "na wielkie okazje" i codzienną, oraz od równie

sztywnego podziału na biżuterię "dla niej" i "dla niego". W obu przypadkach kierunek jest ten sam: biżuteria przestaje być rzadkim gestem, a staje się naturalnym elementem codziennego stylu - niezależnie od tego, kto ją nosi

SAVICKI
Autor: SAVICKI/ Materiały prasowe
SAVICKI
Autor: SAVICKI/ Materiały prasowe

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki