Ciężarówka odjechała z trzema obrazami mniej. Tak zaczęła się kolekcja Ewy Łabno-Falęckiej i Wojciecha Falęckiego

2026-10-18 12:32

Obrazy Jarosława Modzelewskiego miały wrócić do Polski po wystawie w Kolonii. Zanim przyjechał transport, trafiły do mieszkania Ewy Łabno-Falęckiej. Trzy zostały. Tak powstał zaczątek kolekcji, którą budowała wspólnie z Wojciechem Falęckim. Z czasem dołączyły do niej prace Wilhelma Sasnala, Anety Grzeszykowskiej czy Martyny Czech. Zbiór pozwala przyjrzeć się temu, jak zainteresowanie sztuką przekłada się na konkretne wybory - i dlaczego do jednych artystów wraca się wielokrotnie.

Przeszklony budynek DESA Unicum z białym napisem na czarnym tle. O aukcji kolekcji Ewy i Wojciecha Falęckich czytaj na SE.
Autor: Paweł Bobrowski/DESA Unicum/ Materiały prasowe Wystawa odbywa się w DESA Unicum przy ul. Pięknej 1A w Warszawie

Pierwsza randka u Nowosielskiego 

Zanim mieli własne obrazy, chodzili oglądać cudze. Na pierwszą randkę Wojciech zabrał Ewę do kościoła na krakowskich Azorach, żeby pokazać jej polichromie Jerzego Nowosielskiego. Później odwiedzali Zderzak, galerię Rostworowski i Bunkier Sztuki. Oboje pracowali na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na zakupy nie mogli sobie pozwolić, układali więc listę dzieł, które chcieliby kiedyś mieć. 

Początek kolekcji przyniósł dopiero kłopot z transportem. W połowie lat 90. Ewa, pracując w polskiej ambasadzie w Niemczech, zaprosiła Zderzak do przygotowania wystawy Modzelewskiego w Dresdner Bank w Kolonii. Gdy opóźnił się powrót prac, powiesiła je w ambasadzie. Obraz z kucykiem wzbudził sprzeciw kierownika administracji. Zabrała więc prace do mieszkania. Ciężarówka odebrała o trzy mniej - tak wspominała początki wspólnego zbioru w rozmowie z „Sukcesem”. 

Kupowali przede wszystkim bezpośrednio od artystów. Kolekcja powstawała z osobistych zainteresowań, świadomych wyborów i zaangażowania we wspieranie twórców. O jej kształcie decydowały zainteresowania obojga kolekcjonerów. Zakupy miały przede wszystkim osobisty charakter; gromadzenie prac nie było podporządkowane planowi inwestycyjnemu. 

Do jednego artysty można wracać 

Modzelewski pozostaje w tej historii obecny także poza anegdotą o pierwszym zakupie. Wśród 44 prac przygotowanych do prezentacji znalazły się cztery jego dzieła, m.in. „Biała ławeczka - NRD” z 1995 roku, „Pani z kotkiem” z 1996 oraz „Pani czesze psa na tle żuka - szkic” z 2002 roku. Codzienne czynności i zwykłe otoczenie, przywołane już w samych tytułach, zajmują tu miejsce obok tematów religijnych, portretów i abstrakcji. 

Dwa obrazy Sasnala pochodzą z trzech kolejnych lat: „64 m2” z 2000 i „Kupiłem sobie nowe buty” z 2001 roku. W zbiorze są też trzy płótna Marcina Maciejowskiego, wśród nich „Tajemnicze kręgi w zbożu” i „Sześciu z samochodem”, oba z 2002 roku. Powracające nazwiska wskazują na zainteresowanie wykraczające poza wybór jednego reprezentacyjnego dzieła. Ten sposób kolekcjonowania jeszcze wyraźniej widać w zespołach prac artystek. 

Głównym tematem zbioru jest figuracja, obecna w twórczości różnych pokoleń. Obok artystów kojarzonych z polską sztuką po 1989 roku pojawia się „Chrystus w powietrzu” Edwarda Dwurnika z 1979 roku. Z kolei prace Stefana Gierowskiego, w tym akwarele z 1969 i 1970 roku, otwierają kolekcję na abstrakcję. Zainteresowanie przedstawieniem człowieka i jego otoczenia nie zamknęło kolekcjonerów na inne kierunki malarstwa. 

Artystki zajmują tu konkretne miejsce 

Wśród 44 obiektów aż 13 jest autorstwa kobiet. Sześć prac Martyny Czech, cztery fotografie Anety Grzeszykowskiej oraz dzieła Agaty Kus, Joanny Pawlik i Małgorzaty Markiewicz pokazują skalę zainteresowania Ewy twórczością artystek. To istotna część kolekcji, obejmująca zarówno malarstwo, jak i fotografię. 

Czech reprezentują m.in. „Bez tytułu [Portret]” z 2014 roku, „Konfrontacje z kontrastami” z 2016 oraz „Mój excalibur, z cyklu: Miłość” i „Ciebie głód” z 2017 roku. W przypadku Grzeszykowskiej wybór koncentruje się na jednym projekcie - czterech fotografiach z cyklu „Untitled Film Stills” z 2006 roku. Obok nich znalazły się „Karolina II” Agaty Kus z 2016 roku, obraz „Bez tytułu” Joanny Pawlik z 2005 i fotografia Markiewicz z cyklu „Kwiaty” z 2007 roku. 

Takie decyzje kolekcjonerskie mają znaczenie dla obecności artystek w prywatnych zbiorach, a później także w publicznych prezentacjach sztuki. W tym miejscu osobiste zainteresowania Ewy spotykają się z tematyką platformy „Sztuka Kobiet” DESA Unicum. Uruchomiony we wrześniu 2025 roku stały program edukacyjny i wystawienniczy przybliża twórczość kobiet poprzez wystawy, panele i oprowadzania. Kolekcja Ewy Łabno-Falęckiej i Wojciecha Falęckiego pokazuje ten temat z perspektywy domu i podejmowanych przez lata wyborów. Daje też sposobność, by obok artystek opowiedzieć o roli kolekcjonerki. 

Najpierw poznawać, potem kupować 

Ewa Łabno-Falęcka patrzy na uczestnictwo w kulturze także od strony instytucji i ich partnerów. W wywiadzie opublikowanym przez Interię Biznes przekonywała, że współpraca z biznesem wymaga czasu i wzajemnego poznania. Zwracała uwagę na katalogi wystaw, przygotowanie osób pracujących z publicznością i możliwość rozmowy o sztuce. Opowiadała o pracownikach przychodzących do Leona Tarasewicza, kiedy tworzył murale w siedzibie Mercedes-Benz. Kontakt z artystą był tam częścią zwykłego dnia pracy. 

Teraz 44 prace z kolekcji Ewy Łabno-Falęckiej i Wojciecha Falęckiego trafią na aukcję DESA Unicum 20 października 2026 roku. Wiele z nich pojawi się na rynku aukcyjnym po raz pierwszy. Będzie to pierwszy w programie aukcji kolekcji DESA Unicum projekt oparty w przeważającej części na artystach Nowego Pokolenia. Estymacje sięgają od 2–3 tys. zł za pracę Małgorzaty Markiewicz do 250–350 tys. zł za najwyżej wyceniony obraz Wilhelma Sasnala. 

Aukcji będą towarzyszyć tekst Doroty Monkiewicz, wywiad z kolekcjonerką oraz jej autorskie komentarze do najważniejszych obiektów katalogu. Pozwolą poznać okoliczności i wybory, których nie da się odczytać z samych tytułów i dat. „Sam zakup to koniec wieńczący dzieło” — mówiła Łabno-Falęcka w rozmowie z „Sukcesem”. W przypadku tej kolekcji wiele wydarzyło się wcześniej: zanim trzy obrazy zostały w mieszkaniu, istniała już lista prac, które Ewa i Wojciech chcieliby kiedyś mieć. 

DESA Unicum
Autor: DESA Unicum/ Materiały prasowe
DESA Unicum
Autor: DESA Unicum/ Materiały prasowe
DESA Unicum
Autor: DESA Unicum/ Materiały prasowe

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI