Sąd Najwyższy uznał, że ministertwo popełniło błędy proceduralne podczas wydawania opinii. Zdaniem sędziów niezgodne z prawem było wyznacznie tego samego urzędnika do opiniowania wniosku w pierwszej i w drugiej instancji. Artur Myskowski z Kościoła Latającego Potwora Spaghetti powiedział portalowi gazeta.pl, że Sąd Najwyższy nie sprawdzał treści merytorycznych, a jedynie badał procedurę złożenia wniosku - informuje Radio ZET. Decyzja sędziów oznacza, że ministerstwo raz jeszcze będzie musiało pochylić się nad wnioskem pastafarianów, czyli wyznawców Latającego Potwora Spaghetti. Wcześniej urzędnicy odmówili wpisania kościoła do rejestru zwiazków wyznaniowych, powołując się na opinię ekspertów z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kościół Latającego Potwora Spaghetti powstał w 2005 roku w Stanach Zjednoczonych. Przez wielu specjalistów jest określany jako parodia religii.
Zobacz też: USA: Ciasteczkowy Potwór zaatakował miss