Seks może być niebezpieczny? Kontuzje po stosunku to norma

2016-03-11 3:00 Bożena Stasiak
Połamani zakochani
Autor: Shutterstock

Seks jest rozkoszny, ale i niebezpieczny. Według badań amerykańskich seksuologów aż 30 proc. osób doświadcza kontuzji podczas stosunku. Dobrze, jeśli są to jedynie siniaki lub obtarcia. Czasem kochankowie kończą w szpitalach - złamania kości, zwichnięcia i naciągnięcia. Niektórzy panowie podczas miłosnych uniesień tracą penisy.

Pomysłowość pod kontrolą

Fantazja w ars amandi ma ogromne znaczenie. Im śmielsze pomysły, tym bogatsze życie seksualne. To oczywiste. Tylko że myśląc "a", warto od razu mieć na uwadze "b". Inaczej może się skończyć tak jak w przypadku pewnej studentki. Ponieważ pokój, który wynajmowała, wyglądał dość siermiężnie, przed intymnym spotkaniem z chłopakiem postanowiła "zrobić atmosferę". Słój po ogórkach przystroiła kolorowymi lampkami choinkowymi i ustawiła go wysoko na regale, stojącym tuż przy łóżku. Podczas miłosnej akcji trzęsące się łoże wprawiło w drgania regał i słój spadł na parę. Na szczęście nie na najbardziej newralgiczne miejsca, ale nie obyło się bez interwencji lekarza.

Kamasutra wybiórczo

Inna para urozmaicała swoje życie seksualne, ćwicząc kolejne pozycje z Kamasutry. Kiedy już mieli za sobą i "białego tygrysa w locie", i "wiosennego osła", i "galopującego rumaka", przystąpili do "wierzgających dzikich koni". Ta pozycja sama w sobie nie jest jakoś szczególnie karkołomna (kobieta ma nogi wysoko uniesione, na ramionach mężczyzny), ale przy dużej nadwadze jest ryzykowana. Silny ucisk na narządy wewnętrzne sprawił, że kobieta ledwo uszła z życiem.

O tym, że wyćwiczone mięśnie Kegla wzbogacają doznania obojga, wiadomo. Ale bez przesady. Pewna kobieta tak intensywnie ćwiczyła je na członku swego partnera, że jak już je zacisnęła, to nie mogła puścić. W tym przypadku obyło się bez pomocy lekarza, po pewnym czasie mięśnie "puściły", penis został uwolniony.

Gadżety ze zrozumieniem

Takiego szczęścia nie miał mężczyzna, którego partnerka, zaniepokojona jego coraz słabszą erekcją, nabyła w sex shopie specjalny pierścień na penisa - tzw. pierścień erekcyjny, c-ring. Pan dał go sobie nałożyć, traktując to jako świetną grę wstępną. I było super, tylko że pani nie doczytała, że taki pierścień należy zdjąć po 20 minutach, a gdy stosowany jest po raz pierwszy, to po 10 minutach, bo inaczej może dojść do obumarcia nerwów w członku. Na dodatek pani poszła na całość i nabyła pierścień nierozciągliwy, który o wiele mocniej trzyma niż rozciągliwy, zalecany na początek.

W tym przypadku wizyta u chirurga okazała się konieczna. Bo choć pierścień - z wielkim trudem - udało się zdjąć bez jego pomocy, to nabrzmiały, silnie przekrwiony penis wymagał leczenia. I jeszcze długotrwałej abstynencji.

Kontuzje śmieszne i nieśmieszne

Zwichnięcia, złamania to wcale nie tak rzadkie urazy, jakich doświadczają kochankowie ogarnięci miłosnym szałem. Do niektórych dochodzi podczas seksu w bardziej cyrkowych pozycjach, do innych w trakcie nagłej zmiany jednej pozycji na drugą (np. gdy ona robi szybki skręt z pozycji kowbojskiej przedniej na tylną), a jeszcze inne mają miejsce na skutek nieprzewidzianych okoliczności - pies, który naraz wpada do sypialni, przewracające się świece, upadki podczas seksu pod prysznicem itp.

Według amerykańskich badań ok. 30 proc. osób doświadcza jakichś wypadków podczas uprawiania seksu. Dobrze, jeśli można się z nich pośmiać. Gorzej, kiedy finał ma miejsce na pogotowiu.

Zobacz: Najdziwniejsze pozycje Kamasutry. Sprawdź czy zrobisz choć jedną

Najnowsze