- W niedzielę, 11 października, w Nowym Sączu na ulicy Lwowskiej policjanci śmiertelnie postrzelili 41-letniego mężczyznę. Interwencja rozpoczęła się około godziny 10:40 po zgłoszeniu o agresywnym człowieku z nożem.
- Mężczyzna, uzbrojony w nóż kuchenny, zignorował polecenia funkcjonariuszy i agresywnie ruszył w ich kierunku, a próba obezwładnienia go taserem okazała się nieskuteczna.
- W obliczu bezpośredniego zagrożenia życia, jeden z policjantów użył broni służbowej. Postrzelony napastnik zmarł w szpitalu.
- Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu wszczęła śledztwo w sprawie czynnej napaści na funkcjonariusza, a policja prowadzi wewnętrzne procedury kontrolne.
Dramatyczna interwencja w Nowym Sączu. 41-latek ruszył na policjantów, padły śmiertelne strzały
W celu obezwładnienia napastnika policjanci podjęli próbę użycia środka przymusu bezpośredniego w postaci paralizatora (tasera). Zastosowanie urządzenia okazało się jednak bezskuteczne. Wystrzelone elektrody nie powstrzymały mężczyzny, który nadal parł do przodu, bezpośrednio zagrażając życiu policjanta. W obliczu tak skrajnego i bezpośredniego niebezpieczeństwa, drugi z funkcjonariuszy podjął błyskawiczną decyzję o użyciu broni służbowej i oddał strzały w kierunku agresora.
Postrzelony napastnik upadł na ziemię. Mundurowi natychmiast przystąpili do reanimacji i udzielili rannemu pierwszej pomocy przedmedycznej. Na miejsce szybko wezwano zespół ratownictwa medycznego, który przetransportował nieprzytomnego 41-latka do szpitala w Nowym Sączu, gdzie zmarł.
– Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu formalnie wszczęła śledztwo w sprawie dotyczącej czynnej napaści na funkcjonariusza policji z użyciem niebezpiecznego narzędzia w postaci noża – powiedziała Justyna Mykietyn–Rataj, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.
Trwa wyjaśnianie okoliczności interwencji
Ulica Lwowska została zablokowana na kilka godzin, a autobusy skierowano na objazdy. Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali śledczy oraz prokurator. Służby zabezpieczyły m.in. okoliczny monitoring, nagrania z kamer nasobnych policjantów oraz rejestrator z użytego paralizatora. Równolegle w komendzie wszczęto wewnętrzne procedury kontrolne, których zadaniem jest szczegółowe zbadanie przebiegu całej interwencji oraz ostateczna ocena zasadności i prawidłowości użycia broni palnej przez funkcjonariusza. Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że 41–latek mieszkał sam i był znany policji. Miał także leczyć się psychiatrycznie.