Dramatyczne sceny w Toruniu. Wszedł do zakładu żony i trzykrotnie wbił jej nóż w brzuch

2026-04-16 6:58

Dramatyczne sceny rozegrały się w środowy poranek (15 kwietnia) na toruńskim osiedlu Rubinkowo. 54-letni mężczyzna wtargnął do zakładu krawieckiego swojej żony i kilkakrotnie ugodził ją nożem w brzuch. Ciężko ranna kobieta trafiła do szpitala i przeszła operację. Napastnik po ataku próbował odebrać sobie życie.

Dźgnął nożem żonę, bo podejrzewał ją o zdradę

Środowy poranek, 15 kwietnia 2026 roku, na toruńskim osiedlu Rubinkowo zamienił się w dramatyczne wydarzenia, które wstrząsnęły mieszkańcami okolicy. Tuż przed godziną 9.00 w jednym z lokali usługowych znajdujących się na pierwszym piętrze tzw. „kwadratu” przy ulicy Łyskowskiego doszło do brutalnego ataku.

Według wstępnych ustaleń policji 54-letni Sławomir P. wszedł do zakładu krawieckiego prowadzonego przez swoją żonę, Agnieszkę. Między małżonkami miało dojść do gwałtownej kłótni. W pewnym momencie mężczyzna wyciągnął nóż i trzykrotnie ugodził kobietę w brzuch.

Ciężko ranna kobieta zdołała wydostać się z lokalu i pobiegła po pomoc do sąsiedniego zakładu fryzjerskiego. Świadkowie natychmiast wezwali policję i pogotowie ratunkowe. Ratownicy udzielili jej pierwszej pomocy, a następnie przetransportowali do szpitala.

Jak ustaliliśmy, kobieta przeszła pilną operację i obecnie przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej. Jej stan lekarze określają jako bardzo ciężki.

Zaatakował i zabarykadował się w zakładzie krawieckim

Po ataku sprawca zabarykadował się w zakładzie swojej żony. Według relacji służb próbował odebrać sobie życie. Miał wbić sobie nóż w klatkę piersiową, a także podjąć próbę podcięcia żył. Ostatecznie został obezwładniony przez służby i również trafił do szpitala.

– Stan kobiety jest bardzo ciężki. Została operowana i przebywa na oddziale intensywnej terapii – mówi jeden z toruńskich policjantów znających sprawę.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, policja wcześniej nie interweniowała w tej rodzinie. Nie była również prowadzona tzw. niebieska karta dotycząca przemocy domowej.

Nieoficjalnie udało się jednak ustalić, że około dziesięciu dni temu Sławomir P. sam zgłosił się do szpitala psychiatrycznego w Toruniu. Miał mówić lekarzom, że zmaga się z myślami samobójczymi i podejrzewa żonę o zdradę. Według naszych informacji mężczyzna opuścił placówkę dzień przed tragedią – 14 kwietnia – na własne żądanie.

Sprawą zajmują się obecnie toruńscy policjanci. Śledczy pod nadzorem prokuratury wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia, a także przebieg konfliktu między małżonkami, który doprowadził do dramatycznych wydarzeń.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki