Elana Toruń - Resovia Rzeszów: Wielkie emocje przy Bema. Gigantyczny niedosyt gospodarzy [RELACJA, ZDJĘCIA]

2020-07-15 22:00 Konrad Marzec

Elana Toruń walczyła z Resovią Rzeszów o przedłużenie szans na utrzymanie w drugiej lidze. Na Stadionie Miejskim im. Grzegorza Duneckiego szykowaliśmy się na wielkie emocje. Goście przyjechali do grodu Kopernika z mocnym postanowieniem przełamania fatalnej serii meczów bez wygranej. Cele różne, ale środek miał być ten sam - obowiązkowe trzy punkty w środowy wieczór. Ostatecznie skończyło się niedosytem z obu stron...

Elana Toruń zdawała sobie sprawę, że tylko zwycięstwo w meczu z Resovią Rzeszów przedłużało szanse na utrzymanie na trzecim poziomie rozgrywkowym. Goście z kolei walczą o udział w barażach o awans do 1. Ligi. Trzy punkty były zatem na wagę złota. "Żółto-Niebieskich" po raz pierwszy prowadził trener Dariusz Grzegrzółka, który zastąpił na tym stanowisku nielubianego przez kibiców Bogusława Pietrzaka. Jak sobie poradził w debiucie?

Elana Toruń - Resovia Rzeszów, relacja 

Obie drużyny prezentowały się aktywnie od samego początku, ale więcej z gry miała Resovia. Goście względnie łatwo podchodzili pod pole karne bronione przez Pawła Sokoła. Udokumentowali swoją przewagę w 18. minucie spotkania. Grzegorz Płatek ładnie uderzył głową i pokonał golkipera rywali. Podopieczni Grzegrzółki starali się odpowiedzieć, ale ponownie szwankowała skuteczność. Dopiero w 31. minucie kibice "Żółto-Niebieskich" mieli powody do radości. Dobre dośrodkowanie Krzysztofa Kołodzieja na gola zamienił Filip Kozłowski. 

To nie było ostatnie słowo torunian przed przerwą. Znakomicie dysponowany tego dnia Kołodziej został sfaulowany w polu karnym Resovii. Jedenastkę wykorzystał Mariusz Kryszak. Kiedy wydawało się, że gospodarze będą prowadzić i w dobrych humorach zejdą do szatni. Nic bardziej mylnego. W 41. minucie strzałem krótki róg wyrównał Serhij Krykun.

W pierwszych fragmentach drugiej połowy oglądaliśmy bardzo szarpaną grę. Obie drużyny wiedziały, że muszą za wszelką cenę dążyć do wygranej. Po godzinie gry w idealnej sytuacji  znalazł się rezerwowy Bartosz Boniecki, ale w sytuacji sam na sam z Zapytowskim uderzył bardzo źle. W końcówce widać było ubytek sił. Mnożyły się niedokładności z obu stron.

W samej końcówce obie drużyny mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Najpierw minimalnie chybił Dominik Pisarek, a później Paweł Sokół zatrzymał w sytuacji sam na sam snajpera Resovii. Ostatecznie podział punktów i ogromny niedosyt. Torunianie mogą już liczyć tylko na cud, który uratuje ich przed spadkiem. W ruch pójdą kalkulatory, ale sytuacja jest dramatyczna. Z kolei rzeszowianie mają skomplikowaną sytuację w walce o czołową szóstkę.

Elana Toruń - Resovia Rzeszów 2:2 (Kozłowski 31', Kryszak 37' k. - Płatek 18', Krykun 41')

Elana Toruń: Sokół - Górka, Andrzejewski, Onsorge, Świeciński - Kołodziej (83' Pisarek), Kryszak (C), Hrnciar (68' Ka. Jóźwicki), Stryjewski (48' Boniecki), Kościelniak (78' Machaj) - Kozłowski

Resovia Reszów: Zapytowski – Wasiluk, Radulj (Dziubiński 73'), Domoń (C), Persak, Adamski, Płatek, Krykun (88' Twardowski), Geniec - Hajduk (82' Feret), Hebel

Sędzia: Piotr Idzik (Poznań)

Widzów: ok. 300

"Niesamowite przygody 10 skarpetek" - spektakl w toruńskim Teatrze Muzycznym

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.