- Emerytka z Kujaw, chcąc zamówić mszę za chorego męża, zapytała księdza o cenę.
- Odpowiedź duchownego zaskoczyła kobietę.
- Cała sytuacja skłoniła ją do ważnej refleksji.
„Co łaska” i brak jasnych stawek bywają kłopotliwe
Wszyscy znamy słynne w kościele „co łaska”, co oznacza brak stałego cennika. Wysokość ofiary w teorii zależy od osoby zamawiającej usługę, w praktyce - bywa różnie. W internecie można znaleźć różne relacje dotyczące opłat za śluby, pogrzeby czy msze, co pokazuje, że w rzeczywistości kwoty bywają zróżnicowane. Brak jasnych zasad sprawia, że część osób nie wie, ile powinna zapłacić i obawia się zapytać wprost.
Pewna kobieta, mając przy sobie 50 złotych, zapytała księdza, czy taka kwota będzie odpowiednia. Odpowiedź duchownego została przez nią odebrana jako zaskakująca i trafiła do mediów. Do sytuacji doszło w jednej z parafii na Kujawach, podaje „Fakt”.
Przebieg wizyty w parafii
Bohaterka tej historii odwiedziła parafię w Grudziądzu w trudnym dla siebie momencie, chcąc zamówić mszę w intencji chorego męża. Jak relacjonuje w portalu, na biurku księdza znajdował się koszyk z pieniędzmi, a cała sytuacja była dla niej wyjątkowo krępująca. Gdy zapytała o koszt, usłyszała odpowiedź „co łaska”, po czym dopytała, czy 50 złotych będzie odpowiednie.
Ksiądz potwierdził, że taka kwota jest wystarczająca i zaznaczył, że nie obowiązuje tam sztywny cennik, a każda ofiara jest przyjmowana bez oceniania. Kobieta podkreśliła, że odniosła wrażenie, iż nawet brak pieniędzy nie stanowiłby problemu. Nietypowa sytuacja skłoniła czytelniczkę portalu do przemyśleń i apelu, by nie oceniać wszystkich duchownych w ten sam sposób.
Polecany artykuł: