14-latek potrącił 7-letnią Amelkę na toruńskim bulwarze. Dziewczynka trafiła do szpitala
Wracamy do sprawy groźnego wypadku w Toruniu, w którym poważnie ucierpiała 7-letnia Amelka. Dziewczynka została potrącona przez 14-latka jadącego elektryczną hulajnogą i z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala. Do dramatycznego zdarzenia doszło 12 sierpnia. 14-letni wychowanek domu dziecka we Włocławku, znany pod pseudonimem „Bandyta” poruszał się rozpędzonym pojazdem, jechał slalomem pomiędzy znajdującymi się w pobliżu osobami. W pewnym momencie na jego drodze znalazła się 7-letnia Amelka. 14-latek nie zdołał jej ominąć.
- Policjanci prowadzą postępowanie dotyczące wypadku drogowego, do którego doszło na toruńskim bulwarze przy przystani AZS. Ze wstępnych ustaleń policjantów, którzy pracowali na miejscu, a także funkcjonariuszy, którzy nadal zajmują się tą sprawą wynika, że siedmioletnia dziewczynka znajdująca się pod opieką osoby dorosłej jechała na tradycyjnej hulajnodze odpychanej, kiedy jadący za nią w tym samym kierunku 14-latek uderzył w dziewczynkę – mówi podkomisarz Dominika Bocian, oficer prasowa komendanta miejskiego policji w Toruniu
Dziewczynka po zderzeniu przewróciła się. Na miejsce wezwano ratowników medycznych oraz policjantów. Funkcjonariusze sprawdzili trzeźwość 14-latka. Badanie wykazało, że był trzeźwy. Policjanci wykonali również dokumentację fotograficzną i sprawdzili pojazd, którym poruszał się nastolatek. Ustalili, że elektryczna hulajnoga wyposażona w siodełko powinna być zarejestrowana i ubezpieczona, a do kierowania nią wymagane są odpowiednie uprawnienia.
Właścicielowi hulajnogi groził mandat w wysokości 5 tys. zł. Stan 7-letniej Amelki okazał się poważny
- Na miejscu znajdował się także właściciel hulajnogi elektrycznej, na którego policjanci zdecydowali się nałożyć mandat karny w wysokości 5000 zł za udostępnienie pojazdu osobie bez uprawnień. Mężczyzna odmówił przyjęcia tego mandatu karnego. Zatem o ewentualnych dalszych konsekwencjach będzie decydował sąd – zaznacza podkomisarz Dominika Bocian.
Już po kilku godzinach policjanci otrzymali ze szpitala informację, że stan dziewczynki jest niestety znacznie poważniejszy, niż początkowo przypuszczano. Pierwotnie podejrzewano, że dziecko jest jedynie w szoku. W związku z informacjami o poważnych obrażeniach 7-latki policjanci przeprowadzili szereg czynności procesowych, ponieważ zdarzenie zostało zakwalifikowane jako wypadek drogowy.
- Między innymi zabezpieczyli hulajnogę, wykonali dokumentację na miejscu zdarzenia drogowego, wykonali oględziny hulajnogi, przesłuchują także świadków. Postępowanie jest w toku. Czekamy jeszcze na dokumentację medyczną, która następnie zostanie przekazana biegłemu z dziedziny medycyny. Po zebraniu kompletnej dokumentacji w tej sprawie, akta trafią do sądu rodzinnego i nieletnich w związku z tym, że obie strony tego postępowania są dziećmi – dodaje podkomisarz Dominika Bocian.
14-latek zabrał hulajnogę bez zgody. Po potrąceniu 7-latki miał próbować uciec
Przypomnijmy, że jak ustalił portal o2.pl, hulajnoga z doczepionym siodełkiem – które wpływa na inną kwalifikację prawną pojazdu – nie należała ani do 14-latka, ani do kolegi, od którego ją wziął. Jej właścicielem miał być ojciec jednego z nastolatków. Chłopak regularnie przyjeżdżał do Torunia, gdzie spotykał się ze znajomymi. Według relacji przekazanej przez portal w dniu wypadku przebywał w rejonie skateparku niedaleko przystani AZS. To właśnie tam wziął elektryczną hulajnogę należącą do ojca jednego z kolegów. Mimo że nie otrzymał na to zgody, wsiadł na pojazd i odjechał. Po potrąceniu dziewczynki miał próbować oddalić się z miejsca zdarzenia, jednak został zatrzymany przez świadków. Nastolatek pozostaje obecnie pod opieką pracowników domu dziecka.