- Himalaje wstrząśnięte: gigantyczna fala tsunami i gwałtowne powodzie błyskawiczne spustoszyły Nepal i Tybet, wywołując globalny niepokój.
- Bilans tragedii rośnie: odnaleziono setki ciał, a ponad 1300 osób, w tym zagraniczni turyści, wciąż jest zaginionych po kataklizmie.
- Poznaj szokujące kulisy tej katastrofy i dowiedz się, czy wśród zaginionych są Polacy oraz co było przyczyną tej apokaliptycznej fali.
Rośnie bilans ofiar dramatu w Nepalu. Co z turystami?
Nagrania z uderzenia gigantycznej fali tsunami, jaka w środę spustoszyła między innymi Nepal, mrożą krew w żyłach. Horror trwa! "Władze Nepalu odnalazły w sumie 270 ciał po tym, jak gwałtowna powódź zalała tereny przygraniczne Nepalu w Himalajach i Tybetu należącego do Chin" – podała w czwartek wczesnym popołudniem agencja Reutera. Nie ma jednak złudzeń, że ofiar będzie o wiele więcej, bo za zaginionych uznaje się ponad 1300 osób. "Co najmniej 66 osób doznało obrażeń wymagających hospitalizacji" – podaje policja, dodając, że do akcji skierowała ponad 4 tys. funkcjonariuszy.
Nepalski urząd zarządzania kryzysowego NDRRMA w czwartek rano informował o łącznie 826 osobach zaginionych, wśród nich ponad 393 to zagraniczni turyści. Chińskie media z kolei przekazały, że w Tybecie poszukiwanych jest 558 osób – 298 Chińczyków i 260 obcokrajowców. Wśród tych ostatnich są między innymi: Australijczycy, obywatele Indii, Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Kanady, Japonii, Holandii i Portugalii. Co z Polakami? "Obecnie polska służba konsularna nie posiada informacji o obywatelach polskich, którzy mieliby ucierpieć w wyniku powodzi w Nepalu" – przekazało polskie MSZ. Resort dodał, że pozostaje w stałym kontakcie z konsulem RP w New Delhi i konsulem honorowym RP w Katmandu.
Wstrząsający kataklizm - gwałtowne powodzie błyskawiczne
Chociaż dokładna przyczyna środowej katastrofy jest wciąż analizowana, naukowcy twierdzą, że najprawdopodobniej zaczęła się od potężnej lawiny lodowo-kamiennej, która zeszła z północnych zboczy szczytu Langtang Lirung w Nepalu do rzeki Lhende Khola po stronie tybetańskiej. Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz doprowadziło do gwałtownych powodzi błyskawicznych.
Tybetański przywódca duchowy na uchodźstwie, Dalajlama, poinformował w czwartek, że modli się za ofiary kataklizmu. "Modlę się za wszystkich, którzy stracili życie, i składam najszczersze kondolencje pogrążonym w żałobie oraz dotkniętym tragedią".