Sprawa bójki nastolatek trafi do sądu rodzinnego – to najnowsze ustalenia naszego reportera po incydencie w Inowrocławiu. W weekend do sieci trafił filmik na którym widać, jak przed jedną z galerii handlowych dwie 14-latki kopią się i okładają pięściami. Świadkowie przez dłuższy czas nie reagowali, niektórzy wyciągnęli telefony. Sprawą zajęła się policja.
Czytaj także: Kasia zginęła w czwartym miesiącu ciąży. Mąż ociera łzy: "Chcę tylko sprawiedliwości"
Do inowrocławskiej komendy zgłosiła matka wraz z jedną z nastolatek, która bezpośrednio uczestniczyła w szarpaninie. Agresorkami miały być dwie 14-latki - mówi w rozmowie z redaktorem Radia Eska Bydgoszcz Izabela Drobniecka z policji w Inowrocławiu.
Funkcjonariusze ustalili też, kim są poszczególni świadkowie całego zajścia. To osoby, które przyglądały się bójce.
Po zebraniu całości materiału w tej sprawie zostaną one przesłane do sądu rodzinnego w Inowrocławiu celem oceny i podjęcia decyzji w tej sprawie – dodaje Drobniecka.
I to sąd zdecyduje, czy wszcząć w tej sprawie postępowanie. Policja zabezpieczyła filmik z zajścia, który trafił do sieci. Zabezpieczy też zapis z monitoringu galerii handlowej.
Teraz po zdarzeniu pozostaje pytanie, dlaczego w takiej sytuacji przechodnie wolą się przyglądać, zamiast interweniować. Specjaliści mówią o „efekcie widza”.
Im więcej osób obserwuje dane zdarzenie tym jest mniejsze takie poczucie osobistej odpowiedzialności. Telefon też daje złudne poczucie działania bez konieczności podejmowania jakiekolwiek ryzyka: "Ja się wycofuję, ale ja jednak coś robię, nagram, będzie to później jako dowód" - tłumaczy psycholog Anna Ritter.
Na nagraniu widać, że niektórzy z obecnych nawet dopingowali dwie nastolatki. Dopiero po pewnym czasie jedna z osób zdecydowała się wkroczyć i je rozdzielić.