- Jak wygląda Środa Popielcowa w kawiarni ojca Rydzyka na obrzeżach Torunia? Reporter "Super Expressu" postanowił to sprawdzić. Trzeba przyznać, że ekipa lokalu jest przygotowana na szczególny dzień.
- Przy okazji sprawdziliśmy, czy jakość dań się nie popsuła. Tradycyjnie już wracamy do czytelników z recenzją.
- Co zastał dziennikarz na miejscu? Pokazujemy w tym materiale!
Środa Popielcowa w lokalu ojca Rydzyka
Środa Popielcowa to ważny dzień w życiu każdego katolika. Tego dnia obowiązuje ścisły post. Dwa posiłki jemy po to, aby zaspokoić głód, a jeden możemy zjeść do syta. Dziennikarze "Super Expressu" pojechali 18 lutego do restauracji prowadzonej przez fundację ojca Tadeusza Rydzyka. Reporterzy mieli konkretny cel - zgrzeszyć i zjeść jakieś mięso. Nie ukrywali w rozmowach, że liczą na karkówkę pieczoną w sosie grzybowym. W lokalu u Rydzka dobre są też kotlety z piersi kurczaka. Dużą popularnością cieszą się flaki, fasolka po bretońsku i leczo.
Niestety - przynajmniej dla dziennikarzy "SE", Środa Popielcowa w restauracji ojca Tadeusza to zero dań, w których mogło by się znaleźć mięso albo kawałek kiełbasy.
Ryba na pocieszenie. Recenzja dania powala!
W jadłospisie lokalu fundacji ojca Rydzyka nie było lecza, nie znaleźliśmy też fasolki, próżno było szukać flaczków. Co z tym fantem zrobić? Dziennikarze "Super Expressu" zjedli na pierwsze danie krem z ziemniaków z czosnkiem. W zupie nie było ani jednej skwarki. Nie było ani jednego oczka tłuszczu. Mimo to, krem był pyszny. Na drugie danie zjedliśmy rybę panierowaną z ziemniakami i surówka. Ryba była bardzo dobra, surówka wyśmienita. Ziemniaki zostały ocenione jako "normalne".
Porcja zupy kosztowała 10 złotych. Drugie danie kosztowało nas 30 zł. Jedno jest pewne - ekipa lokalu, zarządzanego przez fundację Lux Veritatis zdała egzamin ze Środy Popielcowej. Podobnie było dwa lata temu, kiedy próbowaliśmy "podchodów" pod schabowego.