Siedmioro dzieciaków zginęło na drzewie. Serca rodziców krwawią od 12 lat

2026-04-13 11:38

Najpierw siedzieli przy ognisku. Pili piwo. Potem wsiedli w dziewięcioro do pięcioosobowego samochodu. Ten, który prowadził miał 16 lat, był pijany i nie miał prawa jazdy. Auto na łuku drogi uderzyło w drzewo. Siedmioro dzieciaków w wieku od 13 do 17 lat zginęło na miejscu.

  • W nocy z 12 na 13 kwietnia 2014 roku pod Chełmnem doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęło siedmioro młodych ludzi w wieku od 13 do 17 lat.
  • Grupa nastolatków, po spożyciu alkoholu przy ognisku, wsiadła do pięcioosobowego samochodu prowadzonego przez 16-letniego, pijanego i nieposiadającego prawa jazdy kierowcę.
  • Samochód uderzył w drzewo we wsi Klamry. Na miejscu zginęło siedmioro pasażerów. Kierowca i jedna z pasażerek przeżyli.

Znali się od pierwszej klasy podstawówki. Razem zginęli w strasznym wypadku

W ten weekend było ciepło. Można było rozpalić ognisko i piec kiełbaski. Ci młodzi ludzie, którzy 12 lat temu usiedli przy ognisku pod Toruniem znali się praktycznie od zawsze.

Paulina, Patryk, Bartek, Mikołaj i Marek znali się od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Różnili się, ale to tylko scementowało ich przyjaźń, która dotrwała aż do końca gimnazjum. Byli nierozłączną paczką. Trzymali się razem nawet po ukończeniu gimnazjum, gdy każde poszło w inną stronę. Tamtej nocy z 12 na 13 kwietnia 2014 roku przy ognisku usiadło aż dziewięcioro dzieciaków. Wszyscy dobrze się znali.

Nie było z nimi problemów wychowawczych. Nie wiadomo do dzisiaj, kto sprzedał im piwo. Wiadomo, że kluczyki od auta ojca jednego z nich wzięli bez pozwolenia. To był głupi wybryk, że aż w dziewięcioro wsiedli do tego auta. Samochód we wsi Klamry uderzył bokiem w drzewo. Siedmioro dzieciaków zginęło na miejscu. Wśród nich byli:

Bartek. Był urodzonym sportowcem. Świetnie biegał, szczególnie na długie dystanse. Ambitny. Jak postawił sobie jakiś cel, to do niego dążył. Chciał być zawodowym sportowcem, w czym pomagali mu rodzice, zawożąc na zawody sportowe.

Hania. Marzyła o karierze w służbach mundurowych, najlepiej jako policjantka. Wraz z rodzicami i braćmi mieszkała przy ul. Rynkowej w Chełmnie. Koleżanki nie mogą uwierzyć, że ta odpowiedzialna dziewczyna wsiadła do tego auta.

Marek. Po tragicznej śmierci taty, wychowały go mama z babcią. Wiedział, że musi szybko dorosnąć, by zarabiać i pomóc rodzinie. Chciał założyć firmę budowlaną. Wujek nauczył go murować. Był wrażliwym dzieckiem. Lubił dużo czytać.

Paulina. Miała sto pomysłów na minutę. Artystyczna dusza. Przepięknie recytowała polską poezję. Uczestniczyła w zajęciach kółka teatralnego. Myślała o karierze w teatrze, chciała też być dziennikarką. Wychowywała ją mama, ale z ojcem miała dobre relacje.

Mikołaj. Ci, którzy go spotkali, byli nim oczarowani. Skromny, szarmancki, prawdziwy dżentelmen. Wspierał mamę, która bardzo przeżyła śmierć trzyletniego synka, a jego brata, który wpadł pod samochód. Chciał zostać nauczycielem.

Natalka. Była najmłodsza w grupie. Miała dopiero 13-lat. Od roku mieszkała sama z mamą Katarzyną w starej kamienicy w Chełmnie. Uczyła się w szóstej klasie szkoły podstawowej. Pięknie śpiewała psalmy w miejscowym kościele. Marzyła o karierze piosenkarki.

Patryk. Był bezkompromisowy i twardo bronił swojego zdania. Lubił iść pod prąd. Chciał być żołnierzem, bo tam panują jasne zasady. Uczył się ponadprzeciętnie. Miał zdolności matematyczne.

Pijany 16-latek prowadził samochód. Przeżył wypadek

Ta tragedia nie miała prawa się zdarzyć! Siedmioro dzieci zginęło w jednym wypadku na drodze. A wszystko dlatego, że 16-letni Mateusz M. pił alkohol, a potem, nie zważając na to, że nie ma prawa jazdy, zabrał znajomych na przejażdżkę.

On przeżył tak samo jak dziewczyna, która siedziała z przodu. Mateusz M., nie trafił po wypadku do schroniska dla nieletnich. Nie zgodził się na to sąd.

Sonda
Co jeszcze można zrobić, by wypadków na polskich drogach było mniej?
Zabił kolegę

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki