Prohibicja w Toruniu od 1 lipca
O tym, że prohibicja w Toruniu jest niemal pewna pisaliśmy w "Super Expressie" 21 kwietnia. Lokalni politycy zapowiadali, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz z ograniczeniem sprzedaży wszystkich napojów alkoholowych na terenie całego miasta. Wszystko się potwierdziło - od 1 lipca prohibicja obejmie cały gród Kopernika. Pod postem "Super Express Toruń' na Facebooku rozwinęła się konkretna dyskusja. Byli tacy, którzy pisali o "zamachu na wolność", są też zwolennicy. Jak to zwykle bywa - społeczność jest podzielona. Opinie polityków prezentujemy pod wpisem "SE".
Politycy komentują nocną prohibicję w Toruniu
Prohibicję poparł klub radnych KO, który ma większość w Radzie Miasta Torunia. Choć głosować nie mógł, za uchwałą był prezydent Paweł Gulewski. - Uważam, że po pierwsze - to poprawi bezpieczeństwo. To wszystko jest skoordynowane z taką polityką profilaktyczną, którą realizujemy na terenie Gminy Miasta Toruń w kontekście przeciwdziałania skutkom spożywania alkoholu - powiedział Gulewski, cytowany przez Radio ESKA Toruń.
Ograniczenie nie będzie dotyczyło restauracji, pubów i barów, gdzie alkohol spożywany jest na miejscu. - W wielu innych miastach w Polsce takie rozwiązania przyjęto, więc w naturalny sposób o nim rozmawialiśmy - powiedział Marcin Czyżniewski, Wiceprzewodniczący Rady Miasta, reprezentujący klub Wspólny Toruń.
- Byłem na spotkaniu przewodniczących rad miast wojewódzkich i tam również ten temat się pojawiał. Mogę stwierdzić, że przedstawiciele wszystkich miast, w których wprowadzono takie ograniczenia, jednoznacznie stwierdzili, że przyniosło ono pozytywne konsekwencje. Poprawił się poziom bezpieczeństwa w rejonie sklepów. Dotyczy to oczywiście historycznych centrów miast. Zmniejszyła się liczba interwencji straży miejskiej, policji i pogotowia. Nie pogorszyły się w istotny sposób wskaźniki dotyczące przedsiębiorców, co jest też istotne w przypadku Torunia - podkreślił Czyżniewski.
Radni PiS przeciwko prohibicji
Przeciwna uchwale o prohibicji była m.in. radna klubu PiS Katarzyna Chłopecka. - To nie jest tak, że bagatelizuje problem alkoholu, tylko uważam, że ta ścieżka jest nieskuteczna. Pozostaje otwarta furtka do zakupu alkoholu w lokalach gastronomicznych, w pubach i to przy dużo droższych cenach, co jest dyskryminujące dla klientów. Jest też niekorzystne dla przedsiębiorców, którzy zwolnią pracowników i dla turystów - powiedziała Chłopecka.
- Nie jest rolą samorządowca, żeby dorosłemu człowiekowi mówić gdzie, co i w jakich godzinach ma kupić. Są inne metody walki z alkoholizmem. Można to robić przez naukę, edukację, profilaktykę, leczenie i w tą stronę bym szła. Świadomość społeczeństwa w tej kwestii się zmienia, mniej osób pije - podsumowała swój punkt widzenia radna PiS.
Od głosu wstrzymał się Maciej Koziołocki również radny klubu PiS. Mówił o "konflikcie między wolnością gospodarczą, a dbaniem o trzeźwość". Dodał, że nie ma jednoznacznego zdania.