Tak prezes Termiński świętował mistrzostwo Polski "Aniołów". „Lekko skacowany”

Przemysław Termiński (55 l.) po obronieniu przez PRES Toruń tytułu mistrza Polski zdradził naszemu dziennikarzowi, że ma lekkiego kaca. Przyznał, że trener Piotr Baron liczył we Wrocławiu na partię szachów z rezerwami taktycznymi. Prezes Termiński, pytany o Noricka Bloedorna, zapewnił nas, że trener Baron będzie jeszcze rozmawiał z tym zawodnikiem.

Prezes Przemysław Termiński na tle toru żużlowego. O świętowaniu mistrzostwa Apatora Toruń przeczytasz na SE.
Autor: Piotr Lampkowski Przemysław Termiński

To szaleństwo! PRES Toruń obronił drużynowe mistrzostwo Polski. Najpierw pokonał Spartę Wrocław 55:35. W niedzielę (4 października) we Wrocławiu znów okazał się lepszy od tamtejszej drużyny, wygrywając 46:44.

Dlatego prezesowi Przemysławowi Termińskiemu, właścicielowi toruńskiego klubu, zadaliśmy pytanie, jak się czuje po takim sukcesie.

– Lekko skacowany. Zadowolony. Nieduży kac, ale lekki. Poświętowaliśmy – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

– Spodziewaliśmy się większego oporu we Wrocławiu. Piotr Baron był przygotowany na szachy. Na rezerwy taktyczne. A to my od drugiego biegu prowadziliśmy. To oni musieli stosować rezerwy taktyczne. Piotr te swoje szachy będzie musiał rozegrać kiedyś indziej. Niech pan zwróci uwagę, że my wszystkie mecze w play-off, wszystkie cztery, wygraliśmy – mówił zadowolonym głosem.

Zawodnicy toruńskiego klubu żużlowego zdobyli po raz szósty drużynowe mistrzostwo Polski, ale po raz pierwszy obronili tytuł. Po raz drugi ostatni mecz sezonu rozgrywany był na torze rywala.

Tego w Toruniu jeszcze nie było. Po wygranym meczu w niedzielę, po godzinie 21, ludzie śpiewali na ulicach tak, jak śpiewają na Motoarenie.

W niedzielną noc Torunianie dziękowali też Norickowi Bloedornowi. Nie wiadomo, czy ten zawodnik będzie jeździł z Aniołem na piersi także w przyszłym roku.

– Wiem, że Piotrek będzie jeszcze rozmawiać z Norickiem. To on podejmuje decyzje – mówi nam prezes Termiński, pytany o popularnego Niemca.

Nasi dziennikarze zapytali prezesa Termińskiego, czy nie żałuje, że za pieniądze, które dokłada do żużla, nie kupił sobie wielkiej willi na Lazurowym Wybrzeżu i dużego jachtu.

– Moja żona nie lubi pływać. I te pieniądze, które dokładam do żużla, jakoś się rozkładają. To nie jest przez jeden rok – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

Przemysław Termiński, właściciel toruńskiego Apatora, jest związany z klubem już od 13 lat.

ŻUŻEL. PATRYK DUDEK: Z WIEKIEM STAŁEM SIĘ BARDZIEJ PROFESJONALNY

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI