Zaczynał od oranżady, dziś jeździ Bentleyem. Milioner wydał fortunę na Matkę Boską

2026-08-17 15:30

Życie Romana Karkosika (75 l.) przypomina historię od pucybuta do miliardera. Jego pierwszy biznes to produkcja oranżady w foliowych woreczkach ze słomką. Tak zaczynał w latach 80. ubiegłego wieku. Dziś jest największym udziałowcem firmy Boryszew, która ma fabryki w ośmiu krajach na całym świecie. Pięć lat temu jego żona Grażyna (70 l.) usłyszała od lekarzy, że po operacji jej mąż może nie przeżyć. Zaczęła się modlić. Dziś małżeństwo, jako wotum wdzięczności, sfinansowało budowę potężnego, niemal 56-metrowego pomnika Matki Boskiej Miłosiernej w Konotopiu.

Roman Karkosik przez wiele lat unikał rozgłosu i mediów. Wiadomo było o nim przede wszystkim tyle, że pochodzi z Czernikowa pod Toruniem. W grodzie Mikołaja Kopernika ukończył szkołę średnią. Jego pierwszy poważny biznes polegał na produkcji oranżady w foliowych woreczkach.

Karkosik okazał się urodzonym biznesmenem. Po przemianach ustrojowych w Polsce w 1989 roku zaczął produkować kable. Potem poszło już jak z płatka. Kolejne przedsięwzięcia przynosiły mu coraz większe pieniądze. Jego biznesowym diamentem stał się Boryszew. Firma ma 26 zakładów produkcyjnych na czterech kontynentach i w ośmiu krajach. Zatrudnia blisko 7 tys. osób.

Karkosik wyszedł z cienia i zaczęło być o nim głośno, gdy żużlowy klub z Torunia znalazł się w ogromnych tarapatach. Zawodnicy nie otrzymywali wynagrodzeń, klub miał potężne długi i groziła mu likwidacja. Wtedy do akcji wkroczył Roman Karkosik.

Dzięki jego pieniądzom klub został uratowany, a kilka lat później sięgnął po mistrzostwo Polski. Mimo to biznesmen nadal stronił od rozgłosu. Jak na miliardera przystało, mieszka w pałacu w Kikole pod Toruniem. Jego pasją są kwiaty. Ogród przy pałacu zaprojektował ogrodnik związany z dworem królowej Wielkiej Brytanii Elżbiety II.

Drugi raz o Karkosiku zrobiło się głośno w 2018 roku. Wtedy małżeństwo Karkosików stanęło przed toruńskim sądem. Zdaniem śledczych w kwietniu 2013 roku Roman Karkosik i jego żona Grażyna przez kilka dni sprzedawali sobie nawzajem akcje spółki. Śledczy dopatrzyli się w tym manipulacji, która miała na celu utrzymanie wysokich notowań firmy na giełdzie.

Sąd w prawomocnym orzeczeniu uznał jego winę. Z uwagi na niską szkodliwość czynu nie zdecydował się jednak na wymierzenie kary. Postępowanie zostało warunkowo umorzone.

Karkosik od początku twierdził, że jest niewinny.

Dzięki tym transakcjom dokonałem optymalizacji podatkowej. To nie była żadna manipulacja – mówił wtedy naszemu dziennikarzowi.

Teraz o jednym z najbogatszych małżeństw w Polsce znów jest głośno.

Mąż pięć lat temu po operacjach był nieprzytomny. Lekarz powiedział mi, że nie przeżyje, że umrze. Zaczęłam się modlić. Dzisiaj mąż jest w stu procentach sprawny intelektualnie. Ma tylko problem z poruszaniem się – powiedziała nam pani Grażyna Karkosik (70 l.) w sobotę, 15 sierpnia, chwilę przed uroczystym poświęceniem ogromnego, mierzącego prawie 56 metrów pomnika Matki Boskiej.

Pani Grażyna wyglądała, jakby przyjechała z innej epoki. Była ubrana cała na biało. Jej suknia przypominała kreację ślubną, a na głowie miała elegancki toczek.

Ja nie mam doświadczenia z mediami – wyznała naszemu dziennikarzowi.

Jej mąż był ubrany cały na czarno. Tak, jak zwykle. Nie miał krawata.

Pomnik, jak nieoficjalnie ustalili nasi dziennikarze, kosztował małżeństwo Karkosików około 100 mln zł. Były to ich prywatne pieniądze, a nie środki należące do ich fabryk, które mogłyby zostać ujęte w kosztach działalności. Jak wynika z naszych informacji, pieniądze te były odkładane na tak zwaną czarną godzinę.

Za taką kwotę Karkosikowie mogliby kupić luksusowy jacht i pływać nim po Morzu Śródziemnym. Nie tylko jednak nie kupili nowej jednostki. Swój dotychczasowy jacht, wart blisko 15 mln zł, przekazali samorządowi województwa na potrzeby programu „Szkoła pod Żaglami”. 

Największy na Świecie pomnik Matki Boskiej uroczyscie otwarty

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki