Przemysław Termiński ostro do lekarzy z Torunia
- Jestem prawnikiem z wykształcenia. Nie ma takiego przepisu który by zabraniał lekarzom pracować na swoich oddziałach i na SOR-ze. Na pewno praca na SOR-ze jest trudniejsza. Ja mam tartak. Jak nie ma pracy przy cięciu desek, to moi pracownicy wykonują inna pracę - mówi nam Przemysław Termiński
Lekarze rezydenci dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego imienia Ludwika Rydygiera w Toruniu zarzucają nieprawidłowości. Uważają, że jak są zatrudnieni na oddziałach, to nie powinni być oddelegowani do pracy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Po publikacjach prasowych w szpitalu, aż cztery instytucje, w tym Narodowy Fundusz Ochrony Zdrowia oraz wojewoda, przeprowadzają kontrole. Wszyscy pacjenci z całego województwa chcą wiedzieć, kto ma rację w tym sporze. Czy rzeczywiście jest takm jak mówią rezydenci i dochodzi do nieprawidłowości i za mało lekarzy pracuje na SOR-ze, czy też jest wszystko w porządku, jak zapewnia dyrekcja szpitala.
Czytaj więcej o sprawie: Szpital zaprzecza, lekarze alarmują. Co dzieje się na SOR?
- Zarzuty stawiane dyrekcji szpitala są ogólne. Jeżeli miało dochodzić do nieprawidłowości to lekarz, który by je zauważył moim zdaniem powinien iść do dyrekcji i zgłosić problem, aby go rozwiązać - mówi nam Termiński. - Szpital Wojewódzki jest jednym z najlepszych szpitali w Polsce. Wielu młodych lekarzy chce odbywać w nim staż i być rezydentem, bo tam pracują wysokiej klasy specjaliści, od których można wiele się nauczyć - dodaje.
Marszałek Piotr Całbecki kontra radni PiS
Po publikacjach prasowych inspirowanych przez rezydentów, do ataku na marszałka województwa Piotra Całbeckiego, który jest działaczem Platformy Obywatelskiej przystąpili miejscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Zarząd Województwa jest organem prowadzącym szpital. Najpierw radni PiS w tej wojnie użyli argumentu, ze lekarz naczelny Szpitala Wojewódzkiego to jego teść. Jest to prawdą, ale po pierwsze jest on profesorem. Po drugie, dyrektorem od spraw medycznych jest praktycznie od zawsze. Był już dyrektorem, zanim jego zięć zaczął robić karierę polityczną.
Marszałek Piotr Całbecki kontrował i porównał radnych do hien.