Do wstrząsającego odkrycia w stawie w miejscowości Drzewina w województwie pomorskim doszło dokładnie 25 kwietnia 2009 roku. Turyści przypadkiem natknęli się na ciało dryfujące w wodzie. Było pozbawione głowy, nóg oraz dłoni, zapakowane w czarny foliowy worek, owinięte w łańcuch i spięte plastikowymi opaskami. Niewielka, lokalna społeczność, licząca wówczas nieco ponad sto osób, była poruszona tym, co się stało. We wsi nie mówiło się o niczym innym. Każdy dobrze się tutaj zna, jak to zwykle bywa w małych, hermetycznych środowiskach. Mieszkańcy byli przekonani, że czegoś tak okropnego musiał dokonać ktoś z zewnątrz, choć z drugiej strony miejsce było odludne, a staw nie znajdował się na mapie, co kazało przyjąć odwrotną tezę. Ludzie podzielili się na dwa obozy, ale wszyscy solidarnie przez długi czas wypatrywali radiowozów, które przyjeżdżały na miejsce. Była jeszcze straż leśna, przedstawiciele prokuratury i wiele innych służb. Sołtys Drzewiny, Konrad Seredyński, przyznawał że poruszenie było ogromne, takie, jakiego wieś do tej pory nie znała. – To jest bardzo spokojna i przytulna miejscowość – mówił w reportażu Rafała Zalewskiego, który powstał w ramach programu „Interwencja” w Polsacie. - 15 lat temu tu było pełno policji. Na początku nikt nie wiedział, o co chodzi. Dopiero potem przyszła jedna z tych kobiet, które znalazły ciało, i poprosiła o kawę. Ale wtedy jakiegoś strachu u nas nie było. To była bardziej sensacja. My się nawzajem nigdy nie podejrzewaliśmy – dodawał mieszkaniec Drzewiny w średnim wieku, w rozmowie z dziennikarzami „Wirtualnej Polski”.
Kim jest ofiara? Kto dopuścił się tej straszliwej zbrodni? Pytań jest bardzo dużo
Z ustaleń śledczych wynika, że tego dnia członkowie pomorskiego koła krajoznawczego zorganizowali sobie w pobliżu Drzewiny wycieczkę. Kilka osób zboczyło ze szlaku i przysiadło nad pobliskim stawem, chcąc obcować z przyrodą i zebrać siły. Wtedy ich oczom ukazał się widok, którego długo nie zapomną. - Jeden z członków grupy przyciągnął podejrzany pakunek do brzegu i po odchyleniu worka zobaczył część ludzkiego ciała - informowała w mediach podkomisarz Anna Banaszewska-Jaszczyk z pomorskiej policji. Na miejsce natychmiast wezwano służby. – Wewnątrz worka znajdowały się zwłoki bez głowy, rąk i nóg. Do rozczłonkowania ciała użyto prawdopodobnie piły: mechanicznej, ręcznej lub takiej używanej na przykład do oddzielania mięsa w różnych zakładach – wskazywali funkcjonariusze. – Kobieta miała też zerwany płat skóry, tak jakby ktoś chciał coś ukryć. Niewykluczone, że był tam tatuaż albo charakterystyczne znamię, które mogły przyczynić się do ustalenia tożsamości ofiary – podkreślał oficer Archiwum X z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, cytowany przez Polsat News. W rozmowie z tą samą stacją profiler z Centrum Psychologii Kryminalnej, Łukasz Wroński, dodawał że to, co znajdowało się na skórze, być może dało się połączyć ze sprawcą. – To pokazuje, że on nie chce, żeby tożsamość ofiary była ujawniona – wskazywał ekspert.
Poznaj więcej historii: Pokój Zbrodni
Mimo upływu lat, wciąż nie dowiedzieliśmy się, kim dokładnie była pokrzywdzona, więc złowieszczy plan tego, kto ją zamordował, okazał się skuteczny. Z badań przeprowadzonych przez biegłych specjalistów wynika, że odnaleziony korpus mógł należeć do około 25-letniej kobiety. Stan zwłok wskazywał na to, że została ona zamordowana od trzech do dziesięciu dni przed odnalezieniem. Na brzuchu miała bliznę po cesarskim cięciu, co oznacza, że w przeszłości urodziła dziecko. Ponadto na skórze przedramienia widniały również charakterystyczne blizny po samookaleczeniach. Wyłowione zwłoki były nagie, bez żadnych ubrań. Nigdy nie udało się odnaleźć reszty szczątków, nikt nie zgłosił się także w sprawie zaginięcia czy poszukiwań tajemniczej kobiety. Funkcjonariusze zabezpieczyli na miejscu wiele śladów kryminalistycznych, w tym między innymi ślady biologiczne. Przeprowadzili też mnóstwo innych czynności, przesłuchali świadków, dokonali oględzin lokalizacji ujawnienia ciała, lecz pomimo tych wszystkich rzeczy – sprawy nie udało się rozwikłać. W grudniu 2009 roku, z powodu niewykrycia sprawcy zbrodni, postępowanie przygotowawcze zostało umorzone. To jednak nie oznacza, że zaprzestano jakichkolwiek działań. Po latach na trop zabójcy próbują bowiem wpaść eksperci z „Archiwum X”, wykorzystując nowe metody badań i działań, a także rozwój technologiczny i nowoczesny sprzęt.
Zwłoki kobiety znalezione w Drzewinie oczywiście pośmiertnie zbadano. Ekspertyza wykonana w Katedrze i Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku wykazała, że ciało zostało rozczłonkowane już po śmierci ofiary i rzeczywiście, najprawdopodobniej przy użyciu ostrego noża, piły ręcznej bądź mechanicznej. – Na pewno nie szukamy szaleńca. Szukamy człowieka, który przemyślał to, co zrobił – oceniał profiler Wroński w programie „Interwencja”.
Pytań w tej sprawie pojawia się bardzo dużo. Dlaczego nikt nie zgłosił zaginięcia kobiety? Czy nie miała w Polsce żadnej rodziny? Co z dzieckiem, które ofiara wcześniej urodziła, i gdzie jest ojciec maleństwa? Czy mężczyzna może mieć coś wspólnego z tą sprawą? Praktycznie żadnej odpowiedzi nie poznaliśmy. Jedna z najbardziej prawdopodobnych hipotez zakłada, że kobieta mogła nie być z Polski. Spekulowano, że przyjechała do naszego kraju, na przykład szukając pracy, i trafiła na niewłaściwych ludzi. To wyjaśniałoby, czemu w samej Polsce nikt nie zgłosił jej zaginięcia. Współpraca z międzynarodowymi służbami nie przyniosła jednak rezultatu, przynajmniej na razie, na moment przygotowywania tego materiału. Ale są pewne jej owoce. Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych, których polscy śledczy poprosili o pomoc, odtworzyli możliwy wygląd zamordowanej kobiety i przekazali go naszej prokuraturze. Przełomu dokonali na podstawie badań DNA pokrzywdzonej i przy wykorzystaniu najnowocześniejszych dobrodziejstw technologii. Ten portret daje ogromną nadzieję na to, że śledztwo jeszcze nie jest w pełni skazane na porażkę.
Zobacz galerię zdjęć. Dalsza część materiału znajduje się pod nią.
Archiwum "X" na nowo przygląda się sprawie. Jeszcze nie wszystko stracone. "Prawda wyjdzie na jaw"
W Polsat News prokurator Mariusz Marciniak z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku opowiedział o sprawie z Łodzi, kiedy portret zabójcy wykonany przez amerykańskich ekspertów niestety nie przyczynił się do jego schwytania. Tam mężczyzna zabił nauczycielkę i to jego wizerunek udało się odtworzyć na podstawie kodu DNA. Ale sprawa z Drzewina może być inna. – W Łodzi to było zabójstwo na tle seksualnym, na miejscu zdarzenia zostały ślady biologiczne, które biegli amerykańscy przerobili na portret fenotypowy, twierdząc, że tak wygląda zabójca – opisywał prokurator. – Tam nie udało się rozwiązać sprawy. Liczymy na to, że tu, w Gdańsku, ktoś nam jednak podpowie, kim ta osoba jest. Osoba, która się tego dopuściła musiała być mocno zdeprawowana. Jeżeli ustalimy tożsamość ofiary, to naprawdę do znalezienia sprawcy będzie tylko jeden krok – przekonywał Mariusz Marciniak.
Czytaj także: Sebastianek otrzymał 100 uderzeń i zginął. Matka trzymała syna, ojczym go torturował. Nagrania szokują
Nad niewyjaśnioną do tej pory zbrodnią pracują nieustannie policjanci z zespołu do spraw przestępstw niewykrytych wydziału dochodzeniowo-śledczego gdańskiej komendy wojewódzkiej, czyli wspomniane Archiwum X, których celem jest doprowadzenie tej sprawy do końca, a tym samym ustalenie kim jest ofiara i morderca. Mundurowi mówią wprost, że pomimo licznych wcześniejszych analiz oraz poszukiwań powiązań z osobami zaginionymi śledczy nie uzyskali do tej pory dostatecznych informacji, pozwalających ustalić kim jest zamordowana kobieta. Nadzieja jednak nie gaśnie. - Policjanci, zarówno z wydziału poszukiwań i identyfikacji osób oraz wydziału kryminalnego intensywnie pracują, by ustalić tożsamość kobiety, której prawdopodobny wygląd publikujemy – mówili mundurowi, wrzucając do sieci portret zamordowanej.
Mimo tego, że od przestępstwa minęło ponad 17 lat, sprawiedliwy finał wciąż jest możliwy, na co dowody mamy w wielu innych, podobnych sprawach kryminalnych. Osoby, które rozpoznają wizerunek kobiety lub mają jakiekolwiek informacje na jej temat, bądź na temat ewentualnego mordercy, proszone są o niezwłoczny kontakt z najbliższą jednostką policji. Funkcjonariusze zapewniają świadkom całkowitą anonimowość. - Każdy trop zostanie drobiazgowo sprawdzony, ponieważ każda, nawet najmniejsza informacja może okazać się kluczowa dla wyjaśnienia tej sprawy i może doprowadzić śledczych do zatrzymania oraz postawienia przed wymiar sprawiedliwości sprawcy tej zbrodni – apelowała podkomisarz Anna Banaszewska-Jaszczyk.
- Możemy tylko apelować do społeczeństwa, żeby ktoś nam pomógł wskazać, kim jest ta kobieta. Wówczas przywrócimy jej tożsamość, będziemy mogli odtworzyć ostatnie dni jej życia, poszukiwać osób, które ją znały, i złapać sprawcę tego czynu. Nie wiemy, jak zginęła, być może było to zabójstwo, być może był to nieszczęśliwy wypadek i ukrycie zwłok. Wiemy jedno: mamy korpus, nie mamy pozostałych części ciała i być może nigdy nie będziemy mieli. Jest to jedna z najbardziej tajemniczych spraw, z którymi dotychczas mierzyła się policja - dodawał prokurator Mariusz Marciniak, cytowany przez TVN24. Sprawcy, lub sprawcom, za brutalne zabójstwo i zbezczeszczenie zwłok grozi kara nawet dożywotniego więzienia. Śledztwo trwa.