„Daria zginęła śmiercią męczeńską”. Tajemniczy krzyż pojawił się w miejscu zabójstwa 19-latki z Gdańska

2026-04-30 12:13

Miała 19 lat, była ambitna i marzyła o karierze lekarza. Pewnego sierpniowego poranka Daria Reluga z Gdańska, jak co dzień, wyszła z domu na krótki trening. Nigdy jednak nie wróciła. Dzień później leśniczy natrafił w lesie na ciało nastolatki. W sprawie brutalnego morderstwa pojawiło się wiele hipotez, a równie długa jest lista błędów – od źle zabezpieczonych dowodów po... zagubione akta. Mimo upływu 31 lat zagadka jej śmierci wciąż pozostaje nierozwiązana.

„Daria zginęła śmiercią męczeńską”. Tajemniczy krzyż pojawił się w miejscu zabójstwa 19-latki z Gdańska

i

Autor: Shutterstock; Archiwum prywatne/ Archiwum prywatne

Historia Darii Relugi. Na kilka dni przed śmiercią młoda gdańszczanka była świadkiem pożaru

Wtorek, 1 sierpnia 1995 roku, dla Darii Relugi z Gdańska zapowiadał się zupełnie zwyczajnie. Najlepsza uczennica w szkole średniej cieszyła się wakacjami przed rozpoczęciem studiów. Dostała się na Akademię Medyczną na kierunek biotechnologii, choć planowała w przyszłym roku spróbować dostać się na medycynę. Marzyła o tym, by w przyszłości zostać lekarzem. Była bardzo aktywna, dlatego tego dnia, jak co dzień, wcześnie rano wyszła pobiegać.

Podczas treningu spotkała ją pierwsza z dziwnych i niepokojących sytuacji, które wydarzyły się w tym tygodniu. Dziewczyna zauważyła, że tuż przy ścieżce płonie runo leśne. Wiedząc, jak duże to zagrożenie, 19-latka natychmiast przerwała bieg. Wróciła do domu, by skorzystać z telefonu stacjonarnego i powiadomić straż pożarną, zanim ogień się rozprzestrzeni.

Chwilę po tym, jak skończyła kąpiel po porannym treningu, usłyszała dzwonek do drzwi. Na progu stali strażacy, którzy zamiast od razu udać się do lasu, przyszli najpierw do mieszkania gdańszczanki. Upewnili się, że to ona zgłaszała pożar, i zapytali, czy może wskazać dokładne miejsce. Daria zaprowadziła ich do lasu i w ten sposób wzięła udział w swojej pierwszej akcji gaśniczej. Po ugaszeniu ognia strażacy podziękowali jej za wzorową postawę. To był pierwszy raz w tym feralnym tygodniu, gdy jej poranny trening mógł zakończyć się tragedią. Trzy dni później, w piątek 4 sierpnia, dziewczyna ponownie wyszła pobiegać i... tym razem nie miała już tyle szczęścia.

Wyszła na poranny trening i zniknęła bez śladu. Brutalna zbrodnia w Gdańsku z 1995 r.

Daria wyszła z domu około 7 rano - godzinę wcześniej niż zazwyczaj. Powodem miała być zaplanowana wizyta hydraulików. 19-latka chciała zatem zdążyć z porannym bieganiem zanim do mieszkania przybędą fachowcy. Około godziny 15 do domu przy ul. Bobrowej w Gdańsku wróciła pani Grażyna - mama Darii. Szybko zorientowała się, że córka wciąż nie wróciła z treningu. Na miejscu pozostał plecak 19-latki, bez którego - poza porannym bieganiem - nie rusza się z domu.

Pani Grażyna natychmiast zaczęła szukać córki. Po wykonaniu wielu telefonów okazało się, że Daria nie przebywa ani u znajomych, ani u rodziny. Około godziny 18 bliscy zgłosili sprawę na policję, jednak funkcjonariusze początkowo nie chcieli przyjąć zawiadomienia o zaginięciu. Tłumaczyli to tym, że dziewczyna jest pełnoletnia i należy odczekać 72 godziny.

Na taki rozwój wydarzeń nie zgodził się ojciec Darii, pan Dariusz. Wraz ze znajomymi sam zorganizował poszukiwania córki. Dopiero wtedy, dzięki interwencji jednego z członków z rodziny, do działań włączyła się policja. Około godziny 20.30 na miejscu pojawił się przewodnik z psem tropiącym, czyli ponad 12 godzin od momentu zaginięcia. Było już jednak za późno, by skutecznie podjąć trop – psy są w stanie wyczuwać zapach maksymalnie przez 8–10 godzin. Mimo to ludzie ruszyli do lasu, przeszukując trasę, którą Daria zwykle biegała.

Ciało Darii leżało 300 metrów od domu. Sprawca pozostawił wiele śladów. Część... przepadła

Poszukiwania wznowiono 5 sierpnia wczesnym rankiem. Po około półtorej godziny przeczesywania terenu miejscowy leśniczy natrafił na podejrzanie wyglądający stos chrustu. Na kopcu z połamanych gałęzi leżały dodatkowo ułożone paprocie, co wzbudziło jego niepokój. Mężczyzna natychmiast powiadomił policję. Funkcjonariusze przyjrzeli się dokładniej znalezisku i od razu zauważyli wystającą spod gałęzi ludzką rękę.

Niestety, pod prowizorycznym przykryciem znajdowały się zwłoki Darii. Ciało 19-latki odkryto w lesie zaledwie 300 metrów od jej domu i około 10 metrów od miejsca, które dzień wcześniej było przeszukiwane z udziałem psów tropiących.

Dziewczyna była naga, a późniejsze badania wykazały, że przed śmiercią została brutalnie zgwałcona. Sprawca po ataku udusił 19-latkę. W pobliżu ciała znaleziono zakrwawioną chusteczkę higieniczną z obcym DNA, co sugerowało, że Daria się broniła i skaleczyła sprawcę. W pniu drzewa, niedaleko miejsca zbrodni, tkwił wbity kuchenny nóż. Na ziemi odnaleziono także wisiorek na skórzanym rzemyku.

Kluczowym dowodem okazał się włos pozostawiony w pobliżu ciała. Niestety uległ on zniszczeniu podczas transportu do bydgoskiego laboratorium. To nie koniec zaniedbań, bo także nóż kuchenny został nieprawidłowo zabezpieczony. Wszelkie ślady, jakie mogły się na nim znajdować - przepadły. Jedynym dowodem, jaki okazać się mógł przydatny, pozostało tylko nasienie sprawcy, które napastnik pozostawił w ciele ofiary.

Śledztwo pełne hipotez, świadków i niewyjaśnionych tropów

Brutalna śmierć młodej kobiety szybko stała się głównym tematem lokalnych mediów i wstrząsnęła mieszkańcami Trójmiasta. W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się różne spekulacje, w tym także o możliwym seryjnym mordercy. Niektórzy sugerowali, że Daria mogła stać się celem, ponieważ była rozpoznawalna w regionie. Po świetnie zdanej maturze wystąpiła w lokalnej telewizji. Była młoda, atrakcyjna i mogła przyciągnąć uwagę kogoś niezrównoważonego.

Pojawiła się również hipoteza o obcym mężczyźnie, który nie znał 19-latki, a jedynie skorzystał z okazji, widząc atrakcyjną kobietę przebiegającą koło niego. Dowodem na to miał być sposób zabójstwa Darii. Kobieta została uduszona, co może sugerować, że napastnik planował ją jedynie zgwałcić, jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Z hipotezą tą związana jest relacja kierowcy autobusu linii 169. Mężczyzna zeznał, że w dniu zdarzenia, w godzinach porannych, w pobliżu miejsca późniejszego odnalezienia ciała – na przystanku na żądanie – do autobusu wsiadło dwóch wyraźnie zdezorientowanych mężczyzn. Byli brudni i mieli na sobie igły drzew. Jeden z nich kupił u kierowcy bilet, jednak był tak roztrzęsiony, że miał problem z jego skasowaniem.

Na podstawie relacji kierowcy sporządzono portrety pamięciowe obu mężczyzn. Sprawa nabrała tempa, gdy jedna z mieszkanek Gdańska zgłosiła, że dzień przed zabójstwem Darii, 3 sierpnia, była zaczepiana przez dwóch nieznanych mężczyzn w okolicy bloku 19-latki.

Pojawiły się także kolejne niepokojące sygnały. Jeden z mieszkańców Trójmiasta twierdził, że kilka dni wcześniej spacerował z narzeczoną, gdy nagle nieznana osoba próbowała zaatakować partnerkę pod jego chwilową nieobecność. Gdy mężczyzna krzyknął, napastnik spłoszył się i uciekł.

Błędy śledczych i zagubione akta z lat 2001 - 2006

Co więcej, śledczy sprawdzili także jednego z sąsiadów, któremu - według relacji otoczenia - Daria mogła się spodobać. Mężczyzna miał na koncie kryminalną przeszłość. Jednak jego DNA nie pasowało do materiału zabezpieczonego na miejscu zbrodni. Po latach niektórzy internauci spekulowali, że ze zbrodnią może mieć związek, któryś ze strażaków, który parę dni wcześniej uczestniczył w akcji gaszenia pożaru zgłoszonego przez 19-latkę. Tej teorii nigdy nie udało się jednak potwierdzić. Hipotez w sprawie śmierci Darii Relugi było wiele, jednak żadna nie przybliżyła śledczych do prawdy. Śledztwo w pierwszych latach prowadzone było bardzo niedbale, a na liście poważnych błędów popełnionych przez policję znalazło się wiele uchybień, w tym nawet zagubienie akt sprawy!

- To, co wiemy na pewno, to że Daria do tego lasu wbiegła i ktoś odebrał jej życie. Wszystkie inne rzeczy, które w tej sprawie się pojawiają, to są pewne hipotezy, teorie. I właściwie pytanie, kto zabił Darię pozostaje otwarte. Tego nie sposób ustalić, ponieważ pomiędzy rokiem 2001 a 2006 akta tej sprawy zaginęły - mówił dziennikarz śledczy, Dawid Serafin dla kanałów "Ślady Zbrodni".

Tajemniczy krzyż w lesie i pytania, które wciąż pozostają bez odpowiedzi

Co istotne, niedługo po śmierci 19-latki pan Dariusz, ojciec Darii, natrafił w miejscu odnalezienia ciała na prowizoryczny krzyż oraz tabliczkę ze sklejki. Widniał na niej ręcznie napisany napis: „Daria Reluga. Zginęła śmiercią męczeńską” wraz z datą urodzenia i śmierci dziewczyny. Co ważne, miejsce odnalezienia zwłok nie było publicznie znane. Wiedzieli o nim jedynie rodzice, policja oraz leśniczy, który dokonał makabrycznego odkrycia. Szybko pojawiły się więc podejrzenia, że za pozostawieniem krzyża może stać sprawca.

Po latach okazało się jednak, że śledczy już dawno ustalili, kto odpowiadał za ten symboliczny „nagrobek”. Okazało się, że była to osoba z sąsiedztwa, która znała rodzinę od wielu lat. Badania wykluczyły jej związek ze zbrodnią. DNA nie zgadzało się z materiałem zabezpieczonym na miejscu. Uznano, że mężczyzna mógł postawić krzyż w lesie, gdzie zginęła Daria z potrzeby upamiętnienia tragedii. A fakt, że znalazł się dokładnie w miejscu odnalezienia ciała, mógł być zwykłym przypadkiem.

31 lat bez odpowiedzi! Zabójca Darii Relugi wciąż na wolności mimo śladu DNA

W 2005 roku sprawa śmierci Darii Relugi została przekazana policjantom z Archiwum X, którzy do dziś pracują nad jej wyjaśnieniem. Śledczy przeanalizowali już około stu wytypowanych osób i wciąż weryfikują każdy, nawet najmniejszy trop.

W tym roku mija 31 lat od tragedii, do której doszło w oliwskim lesie. Mimo upływu czasu sprawca tej brutalnej zbrodni nadal nie został ujęty. Jego profil DNA wciąż figuruje w bazach policyjnych, w tym w systemach Interpolu w całej Europie.

Każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje dotyczące zdarzenia z 4 sierpnia 1995 roku, proszony jest o kontakt pod numerem 47 74 15 282 lub drogą mailową na adres: [email protected]

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Raport Ikonowicz Strzembosz short 2

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki